Reklama

Pogrzeb śp. Jana Pedy z Gostynia. "Dla wszystkich był wielkim przyjacielem. Nikomu nie odmawiał pomocy"

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Odeszli Najbliższa rodzina, krewni, przyjaciele i znajomi pożegnali świętej pamięci Jana Pedę, pasjonata motoryzacji, miłośnika pojazdów zabytkowych. - To on, można dziś powiedzieć, jest twórcą gostyńskiej szkoły renowacji pojazdów zabytkowych - powiedział przed złożeniem urny do grobu przyjaciel z Automobilklubu Wielkopolski.

Przemija życie, pamięć pozostaje

Śp. Jan Peda zmarł 15 marca - CZYTAJ TUTAJ. Msza pogrzebowa odbyła się po tygodniu, 23 marca, w bazylice na Świętej Górze. Odprawiał ją ks. Leon Praczyk z Kongregacji Oratorium św. Filipa Neri w Gostyniu. Podczas kazania poruszył kwestię tajemnicy przemijania i pamięci.

- Pomyślcie ile spraw przemija: przemijają ludzie, uroda, przemija czas, przemija to wszystko, co wydawało się takie ważne, istotne. Odchodzą ludzie, prezydenci, premierzy, aktorzy, piosenkarze, papieże. Wielu ludzi odchodzi z tego świata - mówił ks. Leon Praczyk.

Duchowny zaznaczył, że nie trzeba być starcem, by zrozumieć, że życie jest tylko krótką chwilą, jest tylko przemijaniem.

- Nasza lokata kapitału tutaj na ziemi to jedyna inwestycja. Czasami wystarcza krótka choroba nowotworowa, czasami wystarcza niespodziewana wojna na Ukrainie, by zobaczyć, jakie to życie jest kruche i niepewne. Dziękujemy Panu Bogu za jedno. Kiedy tak tutaj patrzę na tę nasza bazylikę wypełnioną wasza obecnością, wiedzę przepiękną prawdę - że nie przemija pamięć o panu Janie. Nie tylko o tym człowiekiem, który pasjonował się samochodami, motoryzacją. Ale też nie przemija pamięć o człowieku, którego znaliśmy (...) - przekazywał kapłan, prowadzący mszę św.

Pogrzeb sp. Jana Pedy. Boję się umierania

Nawiązał do pewnego motta, które kiedyś pojawiło się na jednym z mieszkań w Krakowie. Nieznany autor napisał wielkimi literami słowa: „nie boję się śmierci, ale boje się umierania”. Przechodnie się zatrzymywali, czytając napis, nie wiedzieli co to jest.

- My wiemy o co chodzi: nie boimy się śmierci dlatego, że wierzymy w Ewangelię, a Ewangelia mówi: „ktokolwiek we mnie wierzy, choćby i umarł, będzie żył” - powiedział ks. Praczyk. Przyznał, że obawia się umierania. - Boję się umierania, bo nie wiem, czy po mojej śmierci będą o mnie pamiętać. (...) Wszelkie obawy, które wypowiadam, w waszym imieniu składam również na ołtarzu i jako kapłan, i jako gostyniak. Wiele razy będąc w warsztacie pana Jana podziwiałem te samochody, które były wykorzystywanie do nagrań starych filmów, wiele z nich służyło na planie filmowym. Rzeczywiście zapamiętam go jako fachowca, jako człowieka uczciwej pracy - mówił ks. Leon Praczyk.

Jan Peda z Gostynia był człowiekiem kulturalnym

Po mszy św. kondukt pogrzebowy z urną z prochami śp. Jana Pedy przeszedł na cmentarz parafialny. Tam odbyło się nabożeństwo pogrzebowe. Śp. Jan Peda od 1970 r. był członkiem Automobilklubu Wielkopolski. Nadano mu godność Członka Honorowego. Jako miłośnik motoryzacji i pasjonat samochodów retro, uczestniczył w największych rajdach europejskich tj. Trois, Miluza, Monte Carlo, Mile Milia, w Austrii, Niemczech i Węgrzech. Dziś pasjonata i miłośnika samochodów retro pożegnali również koledzy z Automobilklubu Wielkopolski. Jeden z nich na cmentarzu wygłosił wspomnienie o zmarłym. Przyznał, że znali się z śp. Janem Pedą od 1974 r. 

- Organizowaliśmy Rajd Pojazdów Zabytkowych, w którym brali udział pasjonaci. Był to człowiek niebywale kulturalny, człowiek, który potrafił dzielić się swoją ogromną wręcz wiedzą, który dla wszystkich był wielkim przyjacielem. Nikomu nie odmawiał pomocy - powiedział jeden z przedstawicieli Automobilklubu Wielkopolski. 

Jan Peda posiadał przez wiele lat najstarszy zarejestrowany samochód w Polsce Lorraine Dietrich z 1913 r. Założył w Gostyniu własne Muzeum Motoryzacji i kolekcję wyjątkowych aut odrestaurowanych własnoręcznie. Wraz z synem był współwłaścicielem jedynej czynnej do dziś w Polsce fabryki traktorów produkcji przedwojennej marki Lanz. Zostanie zapamiętany, jako jeden z pionierów kolekcjonerstwa pojazdów zabytkowych w naszym kraju.

Kolekcjoner aut zabytkowych z Gostynia miał podwójne szczęście

Według przyjaciela kolekcjonera samochodów z Automobilklubu Wielkopolski „Jasiu miał w życiu podwójne szczęście”.

- Przede wszystkim dlatego, że poznał Basię, z która założył rodzinę i ma 2 wspaniałe córki i syna Maćka. Jemu zaszczepił swoją wielką pasję związaną z zabytkami kultury motoryzacyjnej. To on, można dziś powiedzieć, jest twórcą gostyńskiej szkoły renowacji pojazdów zabytkowych. Szkoły, która jest znana nie tylko w Polsce, ale również poza jej granicami - mówił przyjaciel z Automobilklubu Wielkopolski.

Wspomniał, że śp. Jana Pedy nie zabrakło na rajdach - Polskę i Gostyń reprezentował w całej Europie. Dzielił się tam również swoim dużym doświadczeniem.

- Przyszło tu wspólnie wielu kolegów, którzy mają identyczną jak ty pasję. Nie chcę mówić, że się żegnamy. Mówię "do zobaczenia", bo mam nadzieję, że kiedyś też tam będziemy i się spotkamy - dodał przyjaciel z klubu motoryzacyjnego. 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy