Reklama

Ukraiński żołnierz wróci do domu z protezą od gostyńskich inżynierów. Ruszył pilotażowy program

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Udostępnij na:
Facebook

Przeczytaj również:

Wiadomości Jest piękne sierpniowe popołudnie, na ławce przed klasztorem na Świętej Górze siedzi młody mężczyzna i z zamkniętymi oczami wsłuchuje się w śmiech i przekomarzanie bawiących się nieopodal dzieci. Zabandażowany kikut prawej nogi oparł o ławkę, obok stoją kule ortopdeyczne. To ukraiński żołnierz, Oleksandr jeden z wielu okaleczonych w wojnie rosyjsko- ukraińskiej, która trwa już ponad 180 dni. Przyjechał po nowa „nogę”, innowacyjna protezę stworzoną przez poznańską firmę medyczną ENforce MT, założoną przez młodych gostyniaków.

Ma na imię Sasza (Oleksandr), ma 35 lat i pochodzi z Kijowa. W domu zostawił żonę i dwie córki, 10 i 16 lat. Przed wybuchem wojny był programistą, pracował w branży IT. Po inwazji Rosji na Ukrainę ponad 6 miesięcy temu został wcielony do wojska do obrony przeciwlotniczej i walczył z okupantem na Zaporożu. 

- W czerwcu, 22 wszedłem na minę przeciwpiechotną i straciłem prawą nogę poniżej kolana  - stara się mówić bez emocji Sasza. - Dzięki pomocy kolegom, który tam byli, przeżyłem. Zabrali mnie stamtąd i już po godzinie byłem w szpitalu w Zaporożu. Lekarz chirurg podjął szybką, profesjonalną interwencję i skończyło się „tylko” na amputacji nogi. Ten lekarz to w ogóle fenomen, od kilku miesięcy wykonuje 7-8 operacji dziennie, jak robot. Ratuje tylu ludzi…

To, że skończyło się tylko na utracie nogi zawdzięcza lekarzom z Zaporoża, Dniepra i Kijowa.

Nie miał nic do stracenia

O możliwości pojechania do Polski dowiedział się w szpitalu, w lipcu. Było miejsce dla dwóch pacjentów, ale wielu innych obwiało się jechania „w ciemno”, do obcego kraju.

- Ja zaufałem lekarzom, zobaczyłem też stronę internetową ENforce i zrozumiałem, że to dla mnie szansa nie tylko na nowoczesną protezę, ale i powrót do samodzielności- dodaje Ukrainiec.

Podkreślił, że w jego kraju nie ma takich możliwości, tak rozwiniętych technologii. Wprawdzie słyszał o innych pacjentach wysyłanych za granicę po protezy, ale to było wydzielane i opłacane przez rząd ukraiński. On mógł pojechać do Polski dzięki wsparciu kościoła i fundacji „Katiusza”

Zdaje sobie sprawę, że jest trochę takim „królikiem doświadczalnym”, bo na jego osobie trzeba przeanalizować wszystkie procedury, możliwe problemy i różnice w leczeniu i protezowaniu osób po amputacji w Polsce i Ukrainie.

– Zrobię wszystko, będę się starał spełnić oczekiwania lekarzy i swoje, by pokazać, że taka pomoc ma sens – deklaruje Oleksandr.

Od pierwszych dni wojny widzi, jak bardzo Polacy pomagają jego narodowi, angażują się nie tylko w wysyłanie potrzebnych rzeczy na wschód, ale i oferują gościnę.

– Najbliższe kilka tygodni będę mieszkał tu, w klasztorze filipinów, za co także dziękuję – mówi żołnierz. - Widzę tu tyle naszych matek z dziećmi, bezpiecznych, szczęśliwych. To daje nadzieję na koniec naszego koszmaru zgotowanego przez Putina.

Z lekkim uśmiechem dodaje, że rosyjski władca myślał, że w kilka dni zajmie Ukrainę, a jego żołnierzy będą witać z kwiatami i śpiewem na ustach.

– I to był jego błąd, cała ta straszna wojna to jedna wielka pomyłka zadufanego człowieka.

Polsko- ukraińska współpraca w pigułce

Oczywiście, zapoczątkowana niedawno akcja nie byłaby realna bez konkretnych osób, firm czy instytucji, które zgodnie współdziałały, by zorganizować transport okaleczonego mężczyzny i lekarzy do powiatu gostyńskiego a następnie realizować założony plan działania.

- Ta wyjątkowa nieodpłatna pomoc jest możliwa dzięki współpracy firmy medycznej ENforce MT, obu szpitali, Starostwa Powiatowego w Gostyniu, Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Gostyniu , Kongregacji Oratorium św. Filipa Neri w Głogówku, Bonifraterskiego Centrum Zdrowia pw. św. Benedykta Menni, Stowarzyszenia „DZIECKO”, Urzędu Gminy w Piaskach oraz ukraińskiej Fundacji Charytatywnej „Katiusza” (wraz z jej wolontariuszami mieszkającymi w Polsce)  - wylicza Mirosław Sobkowiak, dyrektor PCPR w Gostyniu i koordynator akcji.

Adam Gramala, utalentowany inżynier, znany chociażby z pomocy Zuzannie Kryś z Pogorzeli [kilk], nie ukrywa ekscytacji.

 - Już w sobotę zabraliśmy całą trójkę do Poznania, poznali ekipę ze szpitala i naszą firmę – mówi Adam Gramala, współzałożyciel ENforce i pomysłodawca programu pomocy. – Sasza świetnie współpracuje, widać u niego zaangażowanie i chęć stanięcia na obie nogi. To bardzo ważne, bo połowa sukcesu jest nasz bioproteza, technologia ale bez współdziałania ze strony pacjenta nie ma szans na postawienie człowieka do pionu i zrobienie przez niego pierwszego i kolejnych kroków w dowolnie wybranym kierunku.

Zabiorą tę wiedzę do Kijowa 

Wraz z żołnierzem do Gostynia przyjechało dwoje lekarzy. Mieszkają oni teraz w Poznaniu i całe dnie spędzając w firmie założonej przez Adama Gramalę, pilnie ucząc się technologii pomiarowej w systemie 3D, podpatrując procedury i chłonąc jak najwięcej wiedzy, by po powrocie do Ukrainy móc samodzielnie przygotowywać leje dla  kolejnych pacjentów do adaptacji polskich protez 3 i 4 generacji. Każdego dnia półtoramiesięcznego pobytu ukraińscy medycy  przyswajają teoretyczną i praktyczną wiedzę potrzebną im do długofalowej współpracy między Kijowską Kliniką Medyczną  nr 2 w Kijowie a poznańską firmą ENforce Medical Technologies i Ortopedyczno-Rehabilitacyjnym Szpitalem Klinicznym im W. Degi w Poznaniu. 

Gdy stanie na nogi, wraca do wojska

Sasza jest już po skanowaniu kikuta nogi, za tydzień ma wrócić do pierwszych przymiarek leja, potem otrzyma protezę utraconej nogi i rozpocznie naukę chodzenia. – Teraz odpoczywam, ma rehabilitację i czas na poukładanie sobie w głowie planów na przyszłość. Jest w stałym kontakcie z żoną, która z utęsknieniem czeka na powrót męża w rodzinnym Kijowie. 

- Wrócę do wojska po protezowaniu – zaznacza. - Nie wiem, w jakiej formacji, ale zrobię wszystko by się jeszcze przydać, by pomóc rodakom. Nie wyobrażam sobie powrotu do domu, odpoczywania gdy obok walczą koledzy. Dopóki jest u nas wojna, nic nie będzie normalnie.

O ile mu wiadomo, komisja wojskowa w Ukrainie przychyla się do decyzji żołnierzy takich jak on, którzy teoretycznie powinni być zdemobilizowani, a w praktyce wracają na front, by w ten czy inny sposób służyć w armii. W czasie wojny obowiązują inne standardy.

Zaznacza, że nie ma czasu na użalanie się nad sobą, na rozpamiętywanie czy płacz. To już niczego nie zmieni. 

- Nie czuję się bohaterem, walczę za swój kraj – podkreśla Oleksandr – Mam nadzieję, że najgorsze za mną i że już wkrótce skończy się ta wojna Rosji przeciwko nam. A wtedy bardzo przydadzą mi się obie nogi.

Poprosił na koniec, by podziękować wszystkim mieszkańcom powiatu gostyńskiego za wielomiesięczną pomoc jego rodakom. 

- To wy jesteście bohaterami, bo zamiast brać udział w niekończących się ustaleniach i dyplomatycznych rozgrywkach, przyjęliście nasze rodziny i daliście tak wiele.

Przypomnijmy, że polsko- ukraiński program to nie jedyna forma współpracy poznańskiej firmy medycznej ENforce MT i powiatu gostyńskiego. Każdy, kto zgłosi się do programu, otrzyma bezpłatna protezę [klik w obranek]

 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy