Reklama

Zakrwawiony mężczyzna trafia do szpitala, wkrótce umiera. Został pobity, czy pchnięty siłą?

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor: | Zdjęcie: Adobe Stock

Zakrwawiony mężczyzna trafia do szpitala, wkrótce umiera. Został pobity, czy pchnięty siłą? - Zdjęcie główne

Gostyń. Córka znalazła zakrwawionego ojca, nie było z nim kontaktu. Trafił do szpitala, a po kilku dniach zmarł | foto Adobe Stock

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Mieszkaniec Gostynia został znaleziony w łóżku we własnym mieszkaniu. Miał zakrwawioną odzież, pościel również była poplamiona krwią. Co prawda był przytomny, ale nie można było nawiązać z nim kontaktu. Pierwsza myśl najbliższych - ktoś napadł na ojca! O pobiciu ze skutkiem śmiertelnym zaczęto mówić głośno, kiedy kilka dni później mężczyzna zmarł w szpitalu.

Reklama

Widok ojca zaskoczył córkę

Lipcowa niedziela, córka z rodziną niepokoiła się o ojca - nie widziała go, nie można było się do niego dodzwonić. Najbliżsi postanowili odwiedzić go w mieszkaniu, które miał na terenie Gostynia. Takiego widoku się nie spodziewali - w łóżku leżał zakrwawiony mężczyzna z licznymi sińcami na całym ciele. Zabrudzone krwią było łóżko, a także pościel.

Ojciec (59 lat) co prawda był przytomny, świadomy, ale nie można było nawiązać z nim kontaktu. Mężczyzna trafił do szpitala. Ponieważ najbliżsi podejrzewali pobicie lub napad, 25 lipca zgłosili sprawę w KPP w Gostyniu. Funkcjonariusze podjęli czynności, które pozowliłyby wyjaśnić sprawę. Przeprowadzono wywiad środowiskowy w miejscu zdarzenia - funkcjonariusze KPP w Gostyniu rozmawiali z sąsiadami, członkami rodziny, przejrzeli zapisy z monitoringu.

- Żadna z osób nie zeznała, by miało dojść do pobicia, czy może siłowego popchnięcia lub uderzenia. Na zapisach z monitoringu, z wcześniejszych dni, widać było, że mężczyzna chodził z dość charakterystycznym opatrunkiem na ręce. Funkcjonariusze doszli do wniosku, że w tym przypadku - nie było cech przestępstwa, pomimo że obrażenia były widoczne na całym ciele mężczyzny. Czyli nie było elementu, który pozwalałby na podjęcie dalszych czynności - wyjaśnia Jacek Masztalerz, prokurator rejonowy w Gostyniu.

Policja w Gostyniu umorzyła postępowanie

 Informacje zdobyte w trakcie wyjaśniania okoliczności zdarzenia zostały porównane z relacją członów rodziny. 

- Mężczyzna miał problem z alkoholem, ale najbliżsi nie wiedzieli, nie wspominali, żeby dochodziło do bójek czy innych zdarzeń. Z mieszkania nic nie zgięło, pieniądze zostały, nie było śladów plądrowania - które mogłyby świadczyć o włamaniu - mówi Jacek Masztalerz. 

Organy procesowe przyjęły, że postępowanie na tym etapie (po wykonaniu czynności w niezbędnym zakresie: oględziny miejsca zdarzenia, przesłuchania świadków, wywiad środowiskowy) można zakończyć umorzeniem. Decyzja prokuratora zapadła 28 lipca.

Wstępne podejrzenia córki, że mogło dojść do pobicia zostały zweryfikowane, postępowanie zakończono wobec braku danych, które uzasadniałyby podejrzenie popełnienia czynu zabronionego przez osoby trzecie - tłumaczy Jacek Masztalerz, szef Prokuratury Rejonowej w Gostyniu.

Co wydarzyło się w Krobi, kiedy z więzienia wyszedł "syn marnotrawny" - CZYTAJ TUTAJ.

Mieszkaniec Gostynia jednak został pobity?

Zwrot w sprawie nastąpił 1 sierpnia, kiedy pokrzywdzony zmarł w szpitalu. W prokuraturze w Gostyniu pojawiła się żona z dokumentami medycznymi. Była zaniepokojona relacją lekarzy i ratowników - były to ustne informacje, które nie miały odzwierciedlenia w dokumentach. Jak twierdzi prokuratura, przedstawiała informacje pod wpływem emocji.

Personel medyczny gostyńskiego szpitala - biorąc pod uwagę rozległość ujawnionych u mężczyzny obrażeń - sugerował, że doszło do pobicia. Ze względu na licznie sińce utrzymywano, że jest to zdarzenie, do którego przyczyniły się inne osoby, w grę wchodziło pobicie czy nieumyślne spowodowanie śmierci. Żona twierdziła, że mężczyzna zmarł po działaniu przestępczym osób trzecich. Przedstawiała fakty pod wpływem emocji, bez potwierdzenia. Ale wzięliśmy pod uwagę, że mamy do czynienia z sytuacją, o której mogą przesądzić informacje uzyskane po wykonaniu sekcji zwłok - wyjaśnia prokurator.

Pomimo, że nie było uzasadnionego popełnienia przestępstwa, służby podjęły decyzję by podjąć umorzone wcześniej dochodzenie - chociaż nie było ono prawomocne, nie było nawet zażalenia najbliższych co do poprzedniej decyzji. 

- Pozostała tylko informacja od żony zaniepokojonej tym, co przekazali jej lekarze, w formie nieprotokolarnej. Żona utrzymywała, że zgodnie z relacjami personelu medycznego z pewnością mamy do czynienia z przestępstwem - wyjaśnia sprawę prokurator. 

Mężczyzna zmarł. Zarządzono sekcję zwłok

W mieście szybko rozniosły się pogłoski, że w Gostyniu zmarł „pobity na festynie mężczyzna”. Prokuratura i policja postanowiły zweryfikować informacje. Zarządzono wykonanie sekcji zwłok. Ze względu na charakter sprawy odbyła się ona w Zakładzie Medycyny Sądowej w Poznaniu. W grę wchodziły lepsze warunki techniczne, które przydają się do rozstrzygania spraw bardziej skomplikowanych, wymagających odpowiedniej aparatury, a także do badań histopatologicznych lub toksykologicznych. Sekcja została zrealizowana z udziałem prokuratora.

- W ciągu 2 dni, które upłynęły do sekcji udało się zgromadzić dokumentację ze szpitala gostyńskiego i leszczyńskiego, w którym zmarły krótko również przebywał. Mieliśmy komplet papierów - zarówno tych z zeznań świadków czy z oględzin miejsca zdarzenia, ale też dokumentację medyczną - zapewnia prokurator Masztalerz.

Powołano biegłych, którzy - po wstępnej analizie dokumentów, po oględzinach ciała, które wykonano przed sekcją zwłok - mieli już okoliczności ważkie dla tej konkretnej sprawy. Przede wszystkim wyszło na jaw, że mężczyzna był na etapie terapii farmakologicznej. Biegli wiedzieli na co i jakimi lekami leczył się pokrzywdzony. Ustalono m.in., że miał problemy z zaburzeniem krzepliwości krwi. W trakcie oględzin ciała stwierdzono liczne powierzchowne obrażenia, sińce, ale stwierdzono wstępnie, że nie spowodowały one śmierci mężczyzny.

 - Gdyby je wyodrębnić, były to tylko lekkie obrażenia w rozumieniu przepisów kodeksu karnego i nie mogły być przyczyną zgonu - tłumaczy prokurator Masztalerz.

W szpitalu wykryto krwiaka mózgu

Biegli mogli też określić rodzaj krwiaka, jaki został wykryty w mózgu mężczyzny, dzięki badaniom przeprowadzonym podczas pobytu w szpitalu, kiedy jeszcze żył.  

Mieliśmy do czynienia z krwiakiem śródmózgowym. Ten rodzaj krwiaka najczęściej ma charakter chorobowy, raczej nie powstaje pod wpływem uderzenia z użyciem narzędzia, ręki lub nogi. Wtedy pojawiają się innego rodzaju krwiaki - powiedział Jacek Masztalerz.

Mężczyzna z Gostynia zmarł z przyczyn naturalnych

Po przeprowadzeniu sekcji zwłok biegli nie wyrazili ostatecznej opinii. Musieli przeanalizować szczegółowo dokumentację, udostępniono im również wcześniej sporządzone akta sprawy. Ustalili wstępnie, że śmierć mężczyzny nie jest przestępstwem. Powiązali ją raczej z nieszczęśliwym wypadkiem lub ze zgonem z przyczyn naturalnych. 

Ustalenia z otrzymanej zastępczo opinii z zakresu medycyny sądowej zostały sformułowane na piśmie. Biegli orzekli, że przyczyną zgonu mężczyzny była ostra niewydolność krążeniowo oddechowa spowodowana krwiakiem śródmózgowym, który był następstwem zaburzeń krzepnięcia krwi. Przyczyną zgonu mieszkańca Gostynia była farmakoterapia - przyjmował leki na schorzenia układu krążenia, które powodowały zaburzenia krzepliwości. - Po wznowieniu postępowania przesłuchano w charakterze świadka wnuczkę, która potwierdziła, że na plecach dziadka widziała sińce, ale nie skarżył się na inne osoby - tłumaczy prokurator Masztalerz.

Jego zdaniem siniaki zarówno na korpusie, rękach, jaki i nogach zmarłego były w tak niespotykanych ilościach, że mogło to wprowadzić w błąd osoby z personelu medycznego gostyńskiego szpitala. A ich relacja spowodowała, że rodzina nabrała podejrzeń o tym, że bliski im mąż, ojciec i dziadek został śmiertelnie pobity.

Jednak zebrane dowody, wyniki sekcji zwłok i opinie biegłych wykluczyły, aby do zdarzenia mogły przyczynić się inne osoby. To pozwoliło na ponowne umorzenie sprawy. Decyzja nie jest prawomocna. Pokrzywdzona skorzystała z prawa do możliwości wglądu do akt sprawy - mówi Jacek Masztalerz.

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy