Do tego, że podczas sesji Rady Powiatu Gostyńskiego sporo czasu zajmują dyskusje związane z funkcjonowaniem szpitala powiatowego w Gostyniu, biorący udział w obradach zdążyli się już przyzwyczaić. Na wrześniowej sesji opozycyjni radni postanowili, że "podstępem" zdobędą odpowiedź o zatrudnieniu głównego księgowego. Być może uznali, że nie ma innego sposobu.
Zainteresowani kondycją finansową szpitala
Kiedy nadszedł moment na zadawanie pytań, dotyczących przedstawionych przez starostę informacji z działalności międzysesyjnej, samorządowcy zainteresowali się kondycją finansową lecznicy (stanem zadłużenia, na jakim poziomie są spłacane zobowiązania, pytali o powody odroczenia spłaty kredytów). Radni, po analizie protokołów z posiedzeń zarządu powiatu gostyńskiego, prosili o wyjaśnienie zamieszania spowodowanego niedotrzymaniem przez SP ZOZ w Gostyniu terminu spłaty pożyczki udzielonej z budżetu powiatu na kwotę 1 345 800 zł. Zarząd powiatu - żeby nie naruszyć dyscypliny finansów publicznych - musiał w związku z tym podjąć czynności zmierzające do wykonania zobowiązania. Gdyby szpital nie spłacił zobowiązań, powiat musiałby naliczyć odsetki i wystąpić na drogę sądową.
- Szpital spóźnił się ze spłatą zobowiązań, która powinna nastąpić 31 lipca. Po moim telefonie do pani skarbnik okazało się, że pieniądze na konto nie wpłynęły. Po interwencji w szpitalu okazało się, że szpital jednak 1 mln złotych tego dnia spłacił. Wcześniej nie wnioskował jednak o dokonanie zmian w naszych wzajemnych zobowiązaniach i umowach. Wypowiedziałem się na zarządzie, że dość krytycznie oceniam tę sytuację. I krytycznie oceniam pracę służb finansowych, które nie dopilnowały tematu. (...) Jeśli ktoś nie realizuje zobowiązań w stosunku do powiatu, to występujemy na drogę prawną i takie było nasze stanowisko na początku. Dzisiaj udało nam się sytuację zmienić. Ważne jest, że szpital ma promesę ze strony banku na to, że udzieli wsparcia finansowego w postaci pożyczki dla szpitala, którą to pożyczką szpital będzie w stanie spłacić zobowiązania w stosunku do powiatu - wyjaśnił starosta Robert Marcinkowski.
Co z głównym księgowym?
Pytania kierowane do zarządu powiatu gostyńskiego dotyczyły też opracowania i szczegółów programu naprawczego gostyńskiej lecznicy. Opozycję najbardziej interesowały sprawy kadrowe, w dziale finansowym SP ZOZ. Radny Piotr Kogut (PiS), powołując się na nieoficjalne pogłoski, zapytał o stanowisko głównego księgowego.
- W kuluarach pojawiła się informacja, dotycząca głównego księgowego Konrada Karafy – pracuje jeszcze w gostyńskim szpitalu, czy nie? – pytał rajca.
Odpowiedź otrzymał od Krzysztofa Gaszka, dyrektora administracyjnego SP ZOZ w Gostyniu:
- W przypadku głównego księgowego - złożył wypowiedzenie. Znalazł inne miejsce pracy. Do końca miesiąca pozostanie związany z SP ZOZ.
Radni opozycyjni nie odpuszczają i drążą temat
Wyjaśnienie nie dla wszystkich było jasne i zrozumiałe. Opozycja kontynuowała temat, przekazując historię o rzekomo niezrealizowanym przelewie przez dział finansowy szpitala. Przekonywała obecnych, że informował o tym starosta gostyński na posiedzeniach komisji stałych rady powiatu.
Szczególną rolę odegrał tu radny Marcin Krawiec (Forum Powiatu Gostyńskiego). Opierając się na informacjach z posiedzeń komisji, przekazanych przez kolegów radnych, próbował dociekać czy niezadowolenie z pracy działu finansowego szpitala miało wpływ na odejście z pracy głównego księgowego w SP ZOZ.
- Nie do końca wiem, czy wiązać odpowiedź o głównym księgowym z tym, co powiedział starosta – negatywnie ocenił pracę działów finansowych szpitala. Czy to jest odpowiedź na pytania radnego Koguta – dlaczego księgowy nie pracuje? Co to znaczy. Bo nie do końca zrozumiałem: przelew wpłynął, nie wpłynął, o co tu chodzi? To było tak ogólnie powiedziane. Z tego, co słyszę od kolegów – na komisji starosta mówił o jakimś niezrealizowanym w terminie przelewie. A konsekwencją jest rozwiązanie umowy z głównym księgowym? Chciałbym, żebyśmy sobie to wprost wyjaśnili, bo pojawiło się sporo niejasności – mówił.
"Utkwili w kadrach SP ZOZ" w Gostyniu
Radni opozycyjni "utkwili w kadrach" SP ZOZ.
- Potwierdzam – mówiliśmy podczas posiedzenia komisji o tym, że czas funkcjonowania dotychczasowego głównego księgowego SP ZOZ dobiega końca. Ale nie mówiliśmy o tym, że jest to związane z jakimś niezrealizowanym przelewem – tłumaczył starosta Robert Marcinkowski.
Do tego wyjaśnienia dołożył się Krzysztof Gaszek, powtarzając, że księgowy zamierza zmienić pracę.
- Pan radny Kogut pytał czy księgowy pracuje, a nie o powód jego zwolnienia. Znalazł zatrudnienie w Poznaniu. Ma bliżej. Nie było przyczyn zwolnienia – powiedział dyrektor administracyjny SP ZOZ.
Niezrealizowany przelew i głuchy telefon
Marcin Krawiec, przysłuchujący się wypowiedzi, nie przyjął tego do wiadomości.
- Od kolegów mam informację, że jest to związane z jakimś niezrealizowanym przelewem - drążył temat.
Dopuszczony do głosu starosta gostyński zarzekał się, że nie przekazywał informacji o niezrealizowanym przelewie przez SP ZOZ.
- Chyba bawimy się w jakiś głuchy telefon, albo radny słucha niewłaściwych kolegów. Nie będziemy wnikać w szczegóły kadrowe – rozpoczął wyjaśnianie starosta.
Prowokacja i wymyślona historia?
W tym momencie wypowiedź włodarzowi powiatu przerwał uradowany Piotr Kogut - wiceprzewodniczący rady, przyznając otwarcie, że teza z „niezrealizowanym przelewem” była tylko prowokacją. Z jego dalszej wypowiedzi można wnioskować, że raczej nie ufał głównemu księgowemu SP ZOZ, ponieważ wsłuchując się w jakiekolwiek dotychczasowe wyjaśnienia dotyczące kondycji finansowej szpitala, podczas różnego rodzaju zebrań, nigdy go nie rozumiał.
- Temat został wywołany. Efekt został osiągnięty. Czy powiedzielibyście nam państwo o takiej sytuacji, że zwalnia się główny księgowy, który dotychczas był zapraszany na wszystkie spotkania i próbował wyjaśniać w jakiś sposób, mniej logiczny – bo dla mnie to, co mówił było totalnie niezrozumiałe. Nie powiedzieliście nam o tym, więc wyprzedzamy. To, że ktoś coś powiedział, to była tylko prowokacja. Chodziło o jeden cel – uzyskać pewną informację i tyle - przyznał otwarcie Piotr Kogut.
Upomnienie było. Teraz jest nowa główna księgowa
Starosta gostyński mimo wszystko jeszcze raz przedstawił swoje stanowisko wobec sytuacji, związanej z zaniedbaniem w dziale finansowym gostyńskiego szpitala, która miała miejsce w lipcu.
Mówię wprost, krytycznie oceniłem działanie służb finansowych szpitala, dlatego, że szpital, który powinien mieć świadomość, że biegnie termin spłaty pożyczki, nie wykonał żadnego ruchu. Takie działania zostały wykonane dopiero po interwencji mojej jako starosty oraz skarbnika powiatu. Natomiast nie było niezrealizowanego przelewu, nie było naszej ingerencji jako pracodawcy. Bo takim po prostu nie jesteśmy - powiedział Robert Marcinkowski.
Po czym jako główną księgową przedstawił Joannę Górną, obecną na sesji.
- To osoba kontaktowa, kompetentna i z pewnością nie raz będzie się z państwem spotykać - powiedział do radnych gostyński starosta.
Komentarze (0)