Reklama

Rodzice z Krajewic mają zastrzeżenia do Szkoły Podstawowej w Sikorzynie. Swoje żale i uwagi skierowali do burmistrza

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości - Czy państwo tej szkoły chcecie? Czy chcecie, żeby szkoła w Sikorzynie istniała? Jeśli nie będziecie chcieli, by funkcjonowała w waszym środowisku, to nie skierujecie tam swoich dzieci - zwróciła się Aldona Grześkowiak, naczelnik wydziału oświaty w gostyńskim magistracie do rodziców z Krajewic. Ci wahają się, czy w przyszłym roku szkolnym ich dzieci powinny chodzić do „podstawówki” w Sikorzynie. Mają sporo zastrzeżeń, zarówno do stanu technicznego, jak i poziomu nauczania.

 

W świetlicy wiejskiej w Krajewicach 17 listopada 2022r. odbyło się zebranie wiejskie, na którym dyskutowano o przyszłości edukacji dzieci, mieszkających w tej wsi. Obecni byli przede wszystkim rodzice dzieci urodzonych w 2016 r., gdyż to oni mają największe wątpliwości do organizacji pracy oraz poziomu nauczania w placówce w Sikorzynie i poważnie zastanawiają się, gdzie ich pociechy w przyszłym roku szkolnym miałaby rozpocząć edukację - w Sikorzynie czy w wybranej szkole w Gostyniu?

Z jednej strony zasiedli rodzice - z drugiej samorządowcy z gminy Gostyń i dyrekcja

Na zaproszenie sołtysa Krajewic odpowiedzieli też rodzice obecnych uczniów „podstawówki” w Sikorzynie. Z drugiej strony pojawili się obaj włodarze gminy Gostyń, a także naczelnik i zastępca wydziału oświaty urzędu miejskiego. Nie mogło zabraknąć również dyrektorki szkoły Moniki Talagi, która funkcję tę pełni od 1 września 2022 r. Wcześniej pracowała tam jako polonistka.

Mieszkańcy Krajewic, rodzice uczniów „podstawówki” w Sikorzynie (obecnych i przyszłych) już na początku spotkania zostali poinformowani przez wiceburmistrza Grzegorza Skorupskiego, że w budżecie gminy Gostyń na 2023 rok zostanie zaplanowane 173 tys. zł na przeprowadzenie remontów w budynku. To pocieszająca wiadomość, zwłaszcza że wielu rodziców uważa szkołę w Sikorzynie za bardzo zaniedbaną, a sam budynek pozostawia wiele do życzenia pod względem technicznym i sanitarnym. 

Dotacja finansowa jest potrzebna na remont w szkole w Sikorzynie

Tej wysokości dotacja z gminnej kasy pozowliłaby wyremontować chociaż 4 łazienki dla uczniów oraz korytarz w piwnicy. Takie plany na rok szkolny 2022/2023 ma nowa dyrektor szkoły. Swoją koncepcję rozwoju placówki w Sikorzynie przedstawiła podczas rozmowy z komisją, kiedy przystąpiła do konkursu na dyrektora, ale na zebraniu wiejskim w Krajewicach też opowiedziała, jak według niej szkoła może funkjonować.

- Poza tym chciałabym zlikwidować śmietnik stojący na dziedzińcu, który jest absurdem. Powstał tam w czasach, kiedy wejście główne do budynku szkoły było planowane z drugiej strony. Do tej sprawy też wrócimy, ale to plany na później. Kiedy śmietnik zniknie, pozostaną dziury. W ich miejsce planuję utworzyć kąciki zieleni - każda klasa, w widocznym miejscu, miałaby swój zielony skwer. Chciałabym w prace przy nasadzaniu i ozdabianiu zaangażować także rodziców - mówiła dyrektor Monika Talaga. 

To działanie w myśl idei powtórnego wykorzystania odpadów, które nie mogą się zmarnować.

- Wszystko chcemy wykorzystać: stary garnek, rower, doniczki i zrobić z nich kwietniki, upiększające otoczenie szkoły. I tutaj rodzice mogą mieć swój udział w tym, jak szkoła będzie się prezentowała - dodała dyrektor szkoły w Sikorzynie, przedstawiając najbliższe plany wobec placówki.

Najwyższy czas w szkole w Sikorzynie coś zmienić

Na zebraniu w Krajewicach pojawiło się sporo absolwentów „podstawówki” w Sikorzynie, którzy teraz do tej samej szkoły przyprowadzają swoje pociechy. Monika Talaga przyznała, że jako wychowawczyni i nauczycielka często słyszała od swoich byłych uczniów (obecnie rodziców) stwierdzenie: „Oj, tutaj jest jak zawsze. Nic się w tej szkole nie zmieniło”.

- Uczęszczaliście tutaj do szkoły, a po latach, jako rodzice, zauważaliście, że  budynek wygląda wciąż tak samo, a szkoła nie prezentuje się najlepiej. Żadnych zmian. I przez te wszystkie lata to mnie zawsze przerażało. Cieszę się, że państwo czujecie się w szkole w Sikorzynie, jak u siebie, ale pewne rzeczy trzeba zmienić - powiedziała M. Talaga. 

Następnie przedstawiła obecnym co - przez pierwsze miesiące roku szkolnego - już udało się zrobić. Na szkolnych schodach pojawiły się naklejki edukacyjne, w łazienkach wisi "różowa skrzynka". 

- Dotychczas chyba w jednej szkole w gminie to się pojawiło. To różowa skrzyneczka, w której dziewczynki za darmo mogą znaleźć podpaski, uzupełniają ją nauczyciele, ale także pozostali uczniowie. Taka akcja ma na celu przeciwdziałać wykluczeniu menstruacyjnemu - opowiadała Monika Talaga.

Poinformowała również o pieniądzach, pozyskanych na upiększenie terenu wokół szkoły, dzięki czemu można było zadbać o zielone skwery, nasadzić i posiać kwiaty, a także kupić krzewy. Dyrektor szkoły zachęcała rodziców do odwiedzin na internetowej platformie szkoły podstawowej, gdzie pojawiają się aktualne informacje z życia placówki.

Poprawiły się wyniki w nauce - szkoła w Sikorzynie nie ma się czego wstydzić?

Szkoła w Sikorzynie od kilku lat osiągała bardzo niskie wyniki w nauce. Jeszcze rok temu (za rok szk. 2020/2021) oceny z egzaminów ósmoklasistów nie były zadowalające, co bardzo niepokoiło rodziców potencjalnych uczniów. Ta sytuacja nie umknęła również uwadze wizytatorów z kuratorium oświaty. Decyzją kuratora wprowadzono w placówce program poprawy efektywności kształcenia (program naprawczy szkoły). Realizowano go w czasie pandemii. Efekty było widać już w czerwcu. Po wynikach egzaminu klas ósmych można mówić z przekonaniem, że szkoła w Sikorzynie nie jest najgorsza.

- Wyniki wypadły nadspodziewanie dobrze. Na 18 uczniów, którzy pisali egzamin z języka polskiego 6 uzyskało wynik powyżej 70%, 10 powyżej 60%, a najwyższy wynik to 96%. Z matematyki najwyższy wynik to 88%, 7 uczniów uzyskało powyżej 80%. Na egzaminie z języka angielskiego najwyższy wynik to 98%, 7 uczniów uzyskało powyżej 70%. - przedstawiała dyrektor Talaga. - Nie ma się do czego przyczepić. Jako polonistka jestem bardzo zadowolona. To nie są oceny dzieci, które miały na świadectwie szóstki czy piątki. Rosnące wyniki nie byłyby tu zaskoczeniem. To są uczniowie, którzy ciężko pracowali na te wyniki, przy udziale nauczycieli - dodała polonistka.

Dyrektor zauważyła, ilu uczniów „odpada” z obwodu szkoły w Sikorzynie, w poszczególnych rocznikach, tylko dlatego, że rodzice wybierają do ich edukacji szkoły w Gostyniu. W roku szkolnym 2023/2024 w Sikorzynie miałyby rozpocząć naukę dzieci z rocznika 2016 - w sumie 17 osób z Krajewic. Ich rodzice stoją przed dylematem, do której szkoły puścić swoje pociechy? Wszystko wskazuje na to, że z rocznika 2017 w wieku szkolnym z Krajewic będzie 18 osób. Porównując - w 2012 r. było 8 uczniów, w 2011 r. - 7, a w 2015 r. było 10 uczniów z Krajewic.

Ta szkoła nie jest do likwidacji

Przedstawiciele gostyńskiego samorządu na zebraniu w Krajewicach przekonywali rodziców, jak bardzo zależy im na utrzymaniu „podstawówki” w Sikorzynie.  

- To jest fajna szkoła. Uczęszcza do niej 110 osób (wraz z dziećmi przedszkolnymi jest ich 127 - przyp. red.). To nie jest placówka, której grozi wymarcie, likwidacja. A mamy przykłady i takich szkół. W przyszłym roku szkolnym w Siemowie będzie 24-25 uczniów w całej placówce. W szkole w Goli będzie 53 dzieci. To są naprawdę małe szkoły - przedstawiała dane Aldona Grześkowiak, naczelnik wydziału oświaty w gostyńskim magistracie.

Poinformowała też o  kosztach utrzymania 1 dziecka, które w szkole w Sikorzynie wynoszą 11 884 zł. Koszt utrzymania ucznia w szkole gostyńskiej, na przykład w "Dwójce" to 7 800 zł. 

- Gmina chce utrzymać tę placówkę, mimo że uczniowie kosztują nas tu więcej niż w szkole w Gostyniu. Teraz odpowiedzcie sobie państwo na pytanie, czy chcecie tej szkoły? Jeśli nie będziecie chcieli, by funkcjonowała w waszym środowisku, to nie skierujecie tam swoich dzieci - mówiła Aldona Grześkowiak.

Naczelnik wydziału oświaty podkreśliła, że szkoła to nie tylko dzieci, to jest również środowisko twórcze, ośrodek kultury w wiosce, do którego mogą też zajrzeć dziadkowie. Szkoła to miejsce, gdzie społeczność się integruje. Wyjaśniła również rodzicom, na jakich zasadach są przyjmowani nowi uczniowie do placówek oświatowych i jak pod tym względem „czasy diametralnie się zmieniły”.

- Przepisy prawa oświatowego mówią, że w klasie pierwszej nie może być więcej niż 25 uczniów, z pewnymi wyjątkami. Jeśli państwa dziecko będzie tym kolejnym - 26., to nie dostanie się do szkoły w Gostyniu. Dla jednego ucznia nie będziemy otwierali następnego oddziału - wyjaśniała naczelnik Aldona Grześkowiak. - Państwa dzieci przypisane są do obwodu szkoły podstawowej w Sikorzynie. To gwarantuje, że do tej placówki dostaną się bez problemów, „z marszu” - dodała.

Mieszkańcy Krajewic: „w ciasnym autokarze jest za mało miejsc”

Zachęcając rodziców do dyskusji, urzędnicy obecni na spotkaniu zastrzegli, że nie są partnerami do rozmowy na temat poziomu dydaktycznego szkoły.

- Jeśli są jakieś bolączki w tej kwestii, to partnerem do rozmów jest kuratorium oświaty, które sprawuje nadzór pedagogiczny i nauczycielski - powiedziała Aldona Grześkowiak. 

Organ prowadzący szkołę, czyli gmina, tak naprawdę odpowiada za dowozy, kwestię doposażenia szkoły, za organizację pracy w placówce. W tej części dyskusji rodzice się ożywili. Obecnie do szkoły w Sikorzynie uczęszcza 42 dzieci mieszkających w Krajewicach. Obecni na spotkaniu zwrócili uwagę, że po uczniów przyjeżdża szkolny autobus z mniejszą liczbą miejsc, który musi dodatkowo zabrać też uczniów z Czachorowa - 25 osób.

- Dzieci są sadzane po trzy lub cztery osoby na krzesełkach. Czy to jest bezpieczne? - dopytywali rodzice. - Często bywa tak, że przyjeżdża autokar z wyznaczoną liczbą miejsc - 33. Zdarza się, że dzieci stoją, bo nie ma miejsca siedzącego. A oni nie jadą kilometr czy dwa. Jadą ruchliwą, główną drogą. Od września taka sytuacja wciąż się powtarza - mówili uczestnicy spotkania. Pytano, czy jest możliwość skierowania do Krajewic osobnego autobusu?

Urzędnicy zadeklarowali, że wyjaśnią sytuację z firmą transportową Milla, która świadczy usługi przewoźnika w gostyńskiej gminie. Obiecano, że uwagi rodziców będą wzięte pod uwagę przy rozstrzyganiu kolejnego przetargu na dowozy do szkół, który został już ogłoszony.

- Dlaczego wcześniej tego nikt nam nie zgłaszał? Powinniśmy o tym wiedzieć - dociekał burmistrz.

Zachowanie kierowcy i opiekuna w autokarze poza wszelką krytyką

Rodzice mieli także zastrzeżenia do zachowania kierowcy autokaru oraz opiekuna małych pasażerów w autobusie. Wypominali niezbyt ostrożną jazdę - ruszanie, kiedy małe dzieci jeszcze nie zdążą zająć miejsc.

- Zwrócimy na to uwagę - obiecała naczelnik Aldona Grześkowiak, zaznaczając że samorząd ma obowiązek zadbać o dowóz uczniów w wieku 5-6 lat i starszych. - To, że 3 i 4-latki dowozimy, to jest tylko dobra wola gminy - dodała.

Odnośnie opiekunki małych pasażerów, wielu rodziców wskazywało, że zakazywała używania telefonów komórkowych w autokarze. Podobno powoływała się na statut szkoły - zgodnie z jego zapisami na zajęciach uczniowie nie mogą korzystać z tego gadżetu. Były też skargi mówiące, że opiekunka krzyczy na dzieci. Rodzice narzekali również na zbyt wczesne godziny wyjazdu dzieci do szkoły.

- Są dwa kursy powrotne, na zmianę, to jest duży sukces. Ale fakt, że dzieci wyjeżdżają do szkoły o godzinie 6.45 rano, kiedy zaczynają lekcje o godz. 8.00. Tu chyba jest coś nie tak - mówiły mamy.

Padła propozycja, by zmienić godziny rozpoczęcia zajęć - zajęcia miałby rozpoczynać się wcześniej - o godz. 7.30. Dyrektor Monika Talaga wyjaśniła, że nie jest to możliwe, ponieważ nauczyciele ze szkoły w Sikorzynie pracują też w innych placówkach i nie są w stanie zdążyć na zajęcia.

Godziny funkcjonowania świetlicy w Sikorzynie to główny problem

Jedna z mieszkanek Krajewic wyjaśniła, że jednym z głównych powodów decyzji rodziców,  którzy wybierają dla dzieci edukację w gostyńskich szkołach, jest kwestia funkcjonowania świetlicy.

Z informacji dyrektor Talagi wynika, że pierwszy opiekun jest w świetlicy już od godz. 7.00 rano, drugi pojawia się 25 minut później. Rodzice wskazywali, że kłopotliwy jest brak opieki po południu.

- Pracuję do godziny 15.00. Gdyby nie moja mama, to nie wiem, jak rozwiązałabym sprawę związaną z odbieraniem dzieci. Autobus, który zabiera uczniów z młodszych klas, spod szkoły odjeżdża o 13.30, a starsze dzieci mają autokar o godz. 15.20. To są jednak uczniowie, którzy sami dojdą do domu - dyskutowali obecni na zebraniu, proponując by świetlica szkolna w Sikorzynie była otwarta dłużej.

Uczestnicy spotkania sygnalizowali samorządowcom, że są gotowi na własną rękę odbierać w późniejszych godzinach swoje pociechy, gdyby nie udało się do świetlicy dostosować odjazdu autobusów szkolnych. W odpowiedzi usłyszeli, że dla jednego czy dwojga dzieci gmina nie wprowadzi zmian w działalności świetlicy. Poza tym dyrektor szkoły zwróciła uwagę, że bardzo trudno jest pogodzić wszystkie elementy: godziny zakończenia zajęć i odjazdów autokarów z funkcjonowaniem świetlicy.

- Szybkich zmian nie będzie, nie zrobimy tego zaraz, ponieważ układanie projektu budżetu na 2023 rok jest zakończone. Najgorzej będzie jednak, kiedy uruchomimy taką świetlicę, dłużej otwartą i okaże się, że będzie korzystał z niej tylko jeden uczeń - powiedział Jerzy Kulak, burmistrz Gostynia. - Nie wszystkie problemy rozwiążemy od razu. Sytuacja finansowa jest napięta, ale i tak nasza gmina jest w dobrej kondycji, ponieważ nie mamy długów - dodał.

Zebranie było potrzebne

Tak uznali wszyscy uczestnicy. Zwracali uwagę, że przebiegało spokojnie, w przyjemnej atmosferze, bez rozpatrywania tego, co działo się w przeszłości. Każdy mógł się wypowiedzieć, bez kłótni.

- Cieszę się, że byli rodzice, którzy bardzo wahają się, czy ich pociechy mają uczyć się w szkole w Sikorzynie. Po oficjalnej części zostałam z rodzicami dłużej. Pytali, czy język angielski jest w programie nauczania, albo czy dostępny jest logopeda. Dla nas, jako nauczycieli czy dyrektorów oczywiste jest, że takie osoby są zatrudnione w szkole, a dla rodziców - jak się okazało - niekoniecznie. Cieszę się, że mogłam pokazać też tę dobrą stronę szkoły. Tym bardziej, że większość rodziców, to nasi absolwenci - podsumowała Monika Talaga, dyrekor SP w Sikorzynie.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy