Reklama

Chleba naszego powszedniego… Piekarnie z Gostynia i Lipna wysyłają chleb do Buczy

Opublikowano: sob, 14 maj 2022 10:00
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości - Chleb to symbol. Nie powinno go nigdy zabraknąć. Mój dziadek, Stanisław Kasperski w obozie w Austrii u boku znanego gostyniakom Mariana Sobkowiaka, ponoć zawsze to powtarzał. Tak słyszałem. Gdy głód rzucił na jeńców ten straszny cień, pierwsza myśl aby go zaspokoić była o chlebie. Nie o szynce, tłustej kaczce czy kiełbasie. O chlebie. Każda kromka była na wagę złota, a dzielenie się nim w tym miejscu, wydawałoby się, że pozbawionym Boga, świadczyło o naszym człowieczeństwie. To chyba tak przez tego mojego dziadka, utkwiło mi w głowie, że chleba jak i wody do picia i nieba nad głową i ziemi pod stopami po prostu nie może nikomu zabraknąć. Czasy są ciężkie. Nasza piekarnia ma coraz wyższe koszty prowadzonej działalności, ale nie wyobrażam sobie, nie podzielić się chlebem z ludźmi dotkniętymi okropieństwami wojny, w żałobie i głodzie. To nasz człowieczy obowiązek – mówi Aleksander Dolczewski z piekarni w Siemowie.

Pomoc dla Buczy - jak to się zaczęło?

23 kwietnia opublikowaliśmy wzruszającą relację (można przeczytać tutaj) z dostarczenia paczek dla dzieci i dorosłych mieszkańców ukraińskiej Buczy. Organizacji zbiórki, dowozu darów na miejsce, jak też sporządzenia zdjęć do relacji dla gostynska.pl podjął się Paweł Hałupka z żoną Anastazją z Długich Nowych, a nasz portal i „Życie Gostynia” objęło akcję swoim patronatem.

Na miejscu szybko okazało się, że wypełniony po brzegi bus, który przyjechał do Buczy dwukrotnie, to tylko kropla w oceanie potrzeb. Dowiedzieliśmy się o starszych osobach żyjących pośród gruzów miasta bez dostępu do żywności i o głodujących dzieciach w okolicznych miejscowościach, których rodzice wypatrują transportów pomocy humanitarnej w kolejce do prowizorycznego punktu rozdawania żywności, w którym żywności… coraz częściej brak.

Piekarnie gorącego serca

Pan Hałupka z żoną szybko sporządzili listę najpotrzebniejszych rzeczy. Wśród nich był, o dziwo, chleb. Ktoś by mógł pomyśleć, że ten chleb zrobi się czerstwy zanim dojedzie do Buczy. Jednak pan Paweł wpadł na pomysł, by osoby które zechcą podarować pieczywo dla głodujących ocalałych z masakry w Buczy, mogą je kupić tuż przed wyjazdem kolejnego transportu. Jednocześnie wystosowano kilkanaście wiadomości e-mail do lokalnych piekarni z regionu Leszna, Wschowy i Gostynia z prośbą o wsparcie akcji świeżym chlebem na tyle na ile możliwości produkcyjne i koszty pozwalają. W tych ciężkich czasach galopującej drożyzny na apel odpowiedziały dwie piekarnie.

Piekarnia rodziny Dolczewskich z Siemowa, posiadająca punkty sprzedaży także w Gostyniu i Lesznie oraz rodzinna piekarnia i cukiernia Kolan z siedzibą w Lipnie i punktami sprzedaży we Wschowie, Górze, Lesznie, Śmiglu, Kościanie oraz Krzemieniewie. Obydwie piekarnie zadeklarowały najwyższą jakość chleba, którym postanowiły podzielić się z tymi, którym nie może go zabraknąć. Wypiek w obu z nich nastąpił w nocy z czwartku 5 maja na piątek 6 maja, załadunek zaś na samochód dostawczy pana Hałupki odbył się w godzinach porannych od 9:00 do 11:00 w punktach sprzedaży obu firm w Lesznie. Tak załadowany bus wyjechał na granicę polsko-ukraińską w południe, by na przejście graniczne dojechać około 22:00. Tam kierowcę czekał odpoczynek przed dalszą drogą i oczekiwanie na zakończenie panującej po ukraińskiej stronie godziny policyjnej. O świcie transport przekroczył granicę i udał się dalej do Buczy, Irpienia, Hostomela oraz Vorzela, gdzie pośród gruzów niegdyś tętniącego życiem miasta, prosto z samochodu wykończeni wojną ludzie otrzymali chleb. Tak jak na początku lat 40-tych XX wieku w obozach jenieckich i obozach zagłady w Europie. Ten sam chleb. Ta sama tragedia. Nikomu nie może go zabraknąć. A przecież to wciąż tak mało…

Niech pan nie pyta o powody, dla których to robimy. Powinny być oczywiste. Nie stoi za tym żadna szczególna historia, jak tylko nasz obowiązek. Ludzie muszą zrozumieć, że nawet w tych ciężkich czasach, gdy wszystko drożeje w zawrotnym tempie, może nas być stać na pomoc ofiarom wojny. Co mam panu więcej powiedzieć? Nie wymyślę lepszego powodu, jak ten, że czuję się zobowiązany pomóc i na koszt naszej piekarni ten chleb upiec, zapakować i przy pomocy Pawła Hałupki wysłać do Ukrainy. Nie umiem tego wyjaśnić. Tak należy zrobić. Chciałbym, by jak najwięcej ludzi to rozumiało – tak wytłumaczył udział w przedsięwzięciu piekarni Kolan jej szef, Waldemar Kolan.

Mandat za dobroć

Pewnie trudno w to uwierzyć, ale pan Hałupka otrzymał mandat od polskich służb granicznych, za zbyt częsty przejazd przez granicę z… kontrabandą! Funkcjonariusze doskonale wiedzą, że to pomoc humanitarna, niektórzy z nich może nawet pamiętają pana Pawła, lecz przepisy każą traktować taki transport z pomocą jako ruch turystyczny, co oznacza, że nie można jeździć częściej niż raz na trzy dni. W przeciwnym razie służby wlepią mandat za wwożenie paliwa z podejrzeniem o handel nim po drugiej stronie, co rzeczywiście jest obłożone restrykcjami. Pan Paweł wozi ze sobą paliwo w kanistrach ponieważ od polskiej granicy do Buczy ma do przejechani blisko 500 km w jedną stronę. Na miejscu jeżdżąc po okolicznych miejscowościach wykona zapewne dodatkowe 100 km, a jeszcze musi wrócić, nie mając pojęcia jak ta droga przebiegnie. Tymczasem robi się coraz bardziej niebezpiecznie.

Jedźcie prosto przed siebie. W nocy podrzynają ludziom gardła

Na miejscu ostrzeżono Pawła i Anastazję Hałupek, że nocami rosyjscy dywersanci atakują punkty kontrolne. Zostawiają po sobie krwawy ślad. Zarówno ukraińscy mundurowi jak przypadkowi cywile zostają zamordowani zazwyczaj poprzez podcięcie gardła. Miejscowi wolontariusze wręcz prosili pana Pawła, aby absolutnie nigdzie się nie zatrzymywał, przygotował się do drogi już w Buczy i jechał przed siebie bez postojów nawet na toaletę, zwłaszcza w nocy.

Zbiórka trwa – zobacz co, gdzie i do kiedy można przynosić

Podczas, gdy jedna osoba płaci mandat za dostarczanie chleba ludziom na wojnie, my - tutaj w Polsce - cieszącej się pokojem, mimo ciężkich czasów moglibyśmy chyba wesprzeć zbiórkę kilkoma produktami spożywczymi o długim terminie ważności i higieny osobistej dla dzieci i kobiet.

Zbiórka trwa do 26 maja pod prywatnym adresem dobrych ludzi, którzy udostępniają swoje pomieszczenia na gromadzenie paczek:  ul. Kręta 55, 63-800 Gostyń, można też dzwonić do gospodarzy pod numer 693 448 240.

Kto chciałby rozmawiać z Pawłem Hałupką wyłącznie na temat zbiórki i dołączyć z dobrym pomysłem i paczkami może kontaktować się pod numerem 576 337 341.

26 maja wasze paczki zostaną zabrane na przeładunek w Długich Nowych i pojadą do Ukrainy. Tego dnia między godziną 18:00 – 19:00 na parkingu przy ul. Helsztyńskiego w okolicy Lidla i hotelu Absolwent będzie czekał na Was i na ostatnie paczki jeszcze bus.

Zbieramy:

Produkty spożywcze:

  • Mleko w proszku 1 i 2
  • Chleb kupiony w ostatni dzień zbiórki
  • Margaryna/masło/smalec/oliwa
  • Sery, Mleko, jogurty (kupione w ostatni dzień zbiórki)
  • owoce (kupione dzień przed lub w dzień wyjazdu)
  • Makarony, ryż, kasze, konserwy, herbata
Produkty higieny osobistej, drogeryjne i zabawki:

  • Pampersy rozmiar:1 i 2 do 5
  • Pampersy dla osób starszych
  • Kremy, pudry, chusteczki nawilżane, wata
  • Buteleczki do mleka, smoczki
  • Podkłady poporodowe
  • Wkładki laktacyjne
  • Odzież dla noworodka/niemowlaka
  • oraz mydła, szampony, pasty do zębów, środki do higieny, papier toaletowy
  • Dla dzieci puzzle, słodycze, kolorowanki, kredki

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy