Dzisiaj sprawiedliwość „wypływa” po siedmiu latach – mówi starosta Robert Marcinkowski o zdaje się precedensowym wyroku, jaki na korzyść gostyńskiego szpitala wydał we wtorek, 25 września warszawski sąd okręgowy.
Chodzi o kwotę prawie 11 000 000 złotych, jaką sąd I instancji zasądził na rzecz Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Gostyniu tytułem odszkodowania za utracone korzyści wynikające z udzielenia kontraktu na ratownictwo medyczne.
Sprawa ciągnie się od 2011 roku, gdy Narodowy Fundusz Zdrowia zorganizował konkurs na świadczenie usług w zakresie ratownictwa medycznego, w którym udział wziął gostyński SP ZOZ i firma Falck. Wygrał ten ostatni, z czym nie zgodził się drugi z oferentów, w związku z czym wystąpił w 2014 roku z powództwem do sądu. Argumentowano, że organizator prawdopodobnie źle policzył punkty w trakcie postępowania.
– To myśmy wygrali postępowanie konkursowe, a nie firma Falck – komentuje Justyna Jaskulska, dyrektor szpitala.
– Dzisiaj jak się okazuje sąd przyznaje nam rację – dodaje R. Marcinkowski.
Jako że jest to wyrok w I instancji, jest nieprawomocny władze szpitala nie mogą jeszcze otwierać szampana i sprawdzać, czy rzeczone miliony wpłynęły już na konto.
– Niemniej jednak to, że wyrok zapadł i sąd przyznał rację szpitalowi jest dla nas bardzo optymistycznym prognostykiem. Te utracone korzyści zostały przez sąd dowiedzione, potwierdzone i z perspektywy mieszkańców powiatu gostyńskiego na pewno nas to cieszy. Chociaż nie jest jeszcze powodem do entuzjazmu – podaje gostyński starosta.
Teraz władz szpitala będą czekały na pisemne uzasadnienie wyroku oraz reakcję strony przegranej - Narodowego Funduszu Zdrowia. Czy odwoła się on od decyzji sądu czy też nie?
O szczegółach sprawy przeczytasz w najbliższym wydaniu „Życia Gostynia”.
Dowiedz się również: darem na co, ma być nowo otwarte boisko piłkarskie?