– Co roku, od trzech lata powtarza się ta sama historia – mówi Michał Wojtkowiak, mieszkający przy ulicy Szkolnej w Poniecu.
Wyjaśnia, że on i jego najbliżsi sąsiedzi zmagają się z wybijającą w pobliżu ich posesji kanalizację ściekową, której zawartość nie tylko wydostaje się na ulicę, ale także wdziera się na teren ich nieruchomości, a nawet do pomieszczeń gospodarczych i mieszkalnych.
– Z racji tego, że jesteśmy najniżej położeni Poniecu, a w pobliskiej przepompowni coś się stanie, dojdzie do jakiejś awarii, to ścieki z całego miasta wychodzą u nas – opowiada mieszkaniec ulicy Szkolnej.
Ostatnia awaria miejscowej przepompowni ścieków miała miejsce w niedzielę, 4 marca.
– Pech chciał, że jest zima i studzienki pozamarzały. Studzienki nie wybiło, tylko przez dziurki wszystko „wyjeżdżało”. Ale było tak duże ciśnienie, że sąsiadowi zalało całą pralnię i kotłownię – wyjaśnia osoba interweniująca w naszej redakcji.
Narzeka również na reakcję pogotowia kanalizacyjnego, które jego zdaniem działało opieszale podczas, gdy na posesje wlewały się „hektolitry ekskrementów”.
Michał Wojtkowiak tłumaczy, że nie ma żadnej reguły, kiedy kanalizacja wybija. Poprzednio zdarzyło się to w porze letniej.
– Miałem ustawiony basen, piaskownicę, a wszystkie gówna z całego Ponieca wyłaziło u mnie – oznajmia.
Mówi, że ma już dość tłumaczeń w stylu, że jego „dom stoi za nisko”. Po ostatnim incydencie nie ma zamiaru „popuścić” ponieckiem wodociągom i będzie starał się wywalczyć odszkodowanie za poniesione straty.
Cała sprawa jest dobrze znana Mariuszowi Bartzowi, kierownikowi Gminnego Zakłady Wodociągów i Kanalizacji w Poniecu z siedzibą w Drzewcach. Podkreśla, że on i jego pracownicy robią ze swojej strony wszystko, co mogą, aby zapobiegać sytuacjom w rodzaju tej na ulicy Szkolnej.
– Ale przepompownie mają to do siebie, że jak to urządzenia, mają prawo się psuć – krótko kwituje Mariusz Bartz.
Informuje, że w planie jest zbieracz, ktory być może rozwiąże problem, co jakiś czas "wybijający" na ulicy Szkolnej.
Przeczytaj również: o zderzeniu traktora z osobówką i nowym sprzęcie dla gostyńskiego szpitala