Gostyńska policja miała co robić tuż przed wyborami. Już w nocy, z piątku na sobotę anonimowy obywatel powiadomił funkcjonariuszy o tym, że na jednym z gostyńskich portali, widnieje aktywna sonda, dotycząca wyborów do senatu. Twierdził, że złamana została obowiązująca już cisza wyborcza, gdyż w przygotowanym przez portal sondażu, 24 października, po północy wciąż można było oddawać swój głos.
– Powiadomienie otrzymaliśmy dokładnie o godz. 1.22, od dyżurnego komendy wojewódzkiej w Poznaniu. Dowiedzieliśmy się, że na skrzynkę mailową została przesłana informacja, przez anonimową osobę, że w sobotę o godz. 0.15 na portalu internetowym była aktywna sonda wyborcza, dotycząca kandydatów do senatu RP – wyjaśnia Sebastian Myszkiewicz, oficer prasowy z KPP w Gostyniu. Policja skontaktowała się z właścicielem portalu. - On stwierdził, że nie było takiej sondy, że sprawdził portal. Nie ujawnił, jakoby taka sonda była. I w związku z tymi rozbieżnymi informacjami, musimy to potwierdzić i sprawdzić. Sprawa nie jest zakończona – przyznał Sebastian Myszkiewicz. Administratorem portalu, na którym rzekomo - w czasie od zakończenia kampanii do zamknięcia lokali wyborczych - miała być aktywna sonda, jest Jarosław Jędrkowiak.
Przekonuje, że nie naruszył prawa. Wyjaśnia, że informacje oraz reklamy, które mogłyby świadczyć o agitacji wyborczej, usunięto z portalu już w piątek, 23 października, około godz. 21. Przyznał, że sonda jednak została, chociaż nie na głównej stronie portalu. - Sondaż został usunięty, jak tylko zadzwoniła policja, chociaż widniał na naszym portalu od dawna, został umieszczony w czasie, kiedy nie obowiązywała jeszcze cisza wyborcza i nie zakłócał jej. Jestem po rozmowie z prawnikiem i komisarzem wyborczym. Nie złamaliśmy prawa – zapewnia Jarosław Jędrkowiak.
Czy administrator strony internetowej ma rację? Czy zapłaci karę grzywny?
Czytaj w jutrzejszym "Życiu Gostynia"