Reklama

Reklama

Biskupiańskie zaręczyny. Pan młody przyjechał do panny młodej na koniu

Opublikowano: pon, 1 mar 2021 16:44
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Zdarzało nam się relacjonować już prawdziwe biskupiańskie wesele, na które w 2019 roku zdecydowała się para mieszkańców naszego powiatu. Nie mieliśmy jednak dotychczas przyjemności opisywać „umowy przedślubnej”, czyli zaręczyn, a właściwie „śrendzin”, gdyż tak na Biskupiznie nazywano kiedyś zrękowiny. Taka okazja nadarzyła się w minioną niedzielę, 28 lutego, gdy z pierścionkiem zaręczynowym do swej wybranki pojechał Michał Chudy z Sikorzyna.

Reklama

W przypadku biskupiańskich zaręczyn wszystko odbywa się według określonego scenariusza.

I tak zgodnie z tradycją przyszły Pan Młody wyjeżdża z domu rodzinnego na koniu w towarzystwie drużby, dwóch poddrużbów i znajomych. Zanim wyruszy do swojej wybranki dostaje błogosławieństwo od rodziców.

W trakcie drogi kawalerowie śpiewają tradycyjne biskupiańskie piosenki. Po przyjeździe na miejsce Pan Młody razem ze swoim drużbą pukają batem biskupiańskim do drzwi wybranki (dla Michała tą jedyną jest Marta Drożdżyńska z Rokosowa). Drzwi otwierają rodzice przyszłej Panny Młodej i zapraszają gości do środka. Drużba zadaje pytanie zadaje pytanie, które w gwarze biskupiańskiej brzmi:

„Przezocni, drodzy rodzice. Słyszeliśmy na wschodzie o waszyj córki cnotach i urodzie. Przyjaciel mój..”

i następuje wskazanie na przyszłego Pana Młodego, który dalej mówi:

„Przybułym du wos drogo Pani matko i Panie ojcze, do nóg wum się pokłunić i prosić o rynke waszyj Marty”.

Rodzice przyszłej Panny Młodej pytają, czy dziewczyna wyraża zgodę na zaręczyny? Dziewczyna odpowiada „TAK”. Klęcząc Pan Młody podaje pierścionek swojej wybrance.

- Po wszystkim powinna odbyć się huczna impreza, ale niestety przez pandemię i z racji postu rodzice mojej narzeczonej, teraz mogę już tak o niej powiedzieć, zorganizowali poczęstunek - mówi Michał Chudy, którego rodzina jest na wskroś przesiąknięta folklorem spod znaku czepca i wołoszki. Świeżo upieczony pan młody jest m.in. członkiem Biskupiańskiego Zespołu Foklorystycznego z Domachowa i Okolic.

Jednak poza ograniczeniami, które wymusił reżim sanitarny wszystko odbyło się według kanonu ustalonego dla biskupiańkich zaręczyn, jak na dobre śrendziny przystało.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (2)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 9 miesięcy temu | ocena +3 / -0

    pulsar

    Nie jestem mieszkańcem biskupizny, ale to co zrobił robi wrażenie. Na niektórych fotkach widać emocje. Szczególnie babcia całowana w czoło. Wszystkie babcie są opiekuńcze i fajne. :-)

  • 9 miesięcy temu | ocena +0 / -0

    mm

    Panem młodym świeżo upieczonym to on będzie po ślubie