Wszyscy ruszyli do "kozy przebywającej bez nadzoru"
W niedzielę, 19 kwietnia 2026 roku miejscowe, i nie tylko służby ratunkowe otrzymały zawiadomienie o... koziołku pasącym się przy ulicy Ponieckiej w Krobi. Zgłoszenie pochodziło od świadek, która przejeżdżała autem i zauważyła zwierzę.
- Z tego, co się dowiedzieliśmy pani otrzymała podpowiedź, żeby zadzwonić na numer alarmowy 112. Dyspozytor powiadomił Komendę Powiatową Państwowej Straży Pożarnej w Gostyniu, by ostatecznie zgłoszenie trafiło do nas, do jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej w Krobi - tłumaczy Adam Sarbinowski z Urzędu Miejskiego w Krobi, jednocześnie druh OSP Krobia.
Jak się później okazało, informacja dotarła także do gminy Krobia za pośrednictwem numeru dyżurnego 512 356 356 (całodobowy numer dyżurny UM w Krobi) oraz do Komendy Powiatowej Policji w Gostyniu.
- Otrzymaliśmy zgłoszenie telefoniczne dotyczące kozy przebywającej bez nadzoru. Z przekazanych informacji wynikało, że przy ulicy Ponieckiej w Krobi naprzeciwko stacji paliw, na polu znajduje się zwierzę, które najprawdopodobniej uciekło z jednego z pobliskich gospodarstw. Funkcjonariusze, którzy udali się na miejsce, potwierdzili treść zgłoszenia. Przeprowadzili również rozpytanie wśród okolicznych mieszkańców, jednak nie udało się ustalić właściciela zwierzęcia - informuje komisarz Monika Curyk, rzecznik prasowa KPP w Gostyniu.
DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GRAFIKĄ - KLIKNIJ ZDJĘCIE, żeby PRZECZYTAĆ FOTOREPORTAŻ
Koza ci to czy nie koza, oto jest pytanie?
Zanim strażacy z OSP Krobia oraz przybyły na miejsce urzędnik Urzędu Miejskiego w Krobi przystąpili do odławiania młodej kozy, pojawiło się pytanie, czy tak naprawdę wiedzą, z czym lub z kim mają do czynienia?
- Okazało się, że niektóre osoby obecne na miejscu twierdziły, że to nie samiec kozy, a młody muflon, więc przeprowadziliśmy "nieformalną" konsultację zoologiczną. Ekspert ostatecznie potwierdził, że mamy do czynienia z młodym koziołkiem - mówi z uśmiechem A. Sarbinowski.
Zgodnie z ustaleniami policji, na miejscu nie było właściciela zwierzęcia, ale w kwestii schwytania przebywający w odległości około dwudziestu metrów od pasa drogowego koziołek nie wykazywał żadnych oporów.
- Nie wyrywał się i spokojnie sobie spoczął na rękach strażaków, aż do momentu, gdy nie przyjechała klatka transportowa. Dostał jeść, wody i został zaopiekowany - komentuje urzędnik krobskiego magistratu.
Wieść szybko się rozeszła i dotarła do właściciela
Po odłowieniu zwierzęca podjęto standardową, tak jak w przypadku bezpańskich psów czy kotów, decyzję o publikacji informacji na Facebooku gminy Krobia.
- Właściwie w ciągu godziny odnalazł się jego właściciel. Z tego, co nam przekazał koziołek drugi dzień błąkał się po okolicy. Po całej akcji dotarły do nas sygnały, że dzień wcześniej był widziany przy innej ulicy, czyli prawdopodobnie przemieszczał się polami. Najważniejsze, że cała sytuacja znalazła swój szczęśliwy finał - podsumowuje Adam Sarbinowski.
Mamy jedynie nadzieję, że koziołek w ramach kary za ucieczkę nie spoczął na pańskim stole. Być może jeszcze o nim usłyszymy, gdy znów, ale wtedy już "w warunkach recydywy" poczuje zew wolności.
KLIKNIJ ZDJĘCIE, żeby PRZECZYTAĆ ARTYKUŁ
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.