Do nietypowej interwencji doszło w czwartek, 13 sierpnia, w miejscowości Rusko (gm, Jaraczewo). Jak przekazuje Agnieszka Zaworska, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Jarocinie, mundurowi na dyżurce odebrali głoszenie o kobiecie, która miała kierować samochodem pod wpływem alkoholu.
Mieszkanka z gostyńskiego namieszała w sąsiednim powiecie
Akcja działa się na terenie powiatu jarocińskiego, a główną bohaterką, która chowając się w kukurydzy, na nogi postawiła nie tylko policję, ale też inne służby, jest mieszkanka powiatu gostyńskiego.
Zaczęło się klasycznie – od samochodu marki Ford, który po drodze prowadzącej przez gminę Jaraczewo, poruszał się slalomem, co było niebezpieczne dla kierowcy, jak i pozostałych uczestników ruchu. Nic dziwnego, że styl jazdy szybko przykuł uwagę innych użytkowników drogi. Obserwujący auto mogli nabrać podejrzeń, że siedząca za kierownicą osoba albo jest chora i potrzebuje pomocy, albo jest nietrzeźwa, nieodpowiedzialna - a w takim przypadku trzeba wezwać policję.
Przytomna reakcja świadków i chęć pomocy
Osoby postronne, widząc stwarzające zagrożenie auto, zareagowały bez wahania. Przy najbliższej okazji zablokowały pojazd, uniemożliwiając kobiecie kontynuowanie jazdy i natychmiast powiadomiły służby.
Na Forda Ka, który nieprzepisowo poruszał się po drodze zwróciła uwagę jedna z kobiet, jadących w kierunku Ruska. Kiedy 48-latka, siedząca niepewnie za kierownicą Forda, zatrzymała się na parkingu przy pobliskim sklepie, obserwująca ją kobieta postanowiła wykorzystać okazję i także zrobiła sobie postój. Chciała podejść, porozmawiać i sprawdzić, czy prowadząca Forda nie potrzebuje pomocy. Szybko okazało się, że powód nietypowego zachowania może być zupełnie inny.
Zamiast policji wybrała kukurydzę
Mieszkanka powiatu gostyńskiego miała chwiejny chód, bełkotliwą mowę, a od kobiety wyczuwalna była woń alkoholu.
Zgłaszająca, wspólnie z inną kobietą, postanowiła uniemożliwić jej dalszą jazdę. Przy obywatelskim zatrzymaniu, zabrały podejrzanie wyglądającej 48-latce kluczyki od Forda. Nie ukrywały, że sprawę zgłosiły w KPP w Jarocinie. Wspólnie "z zatrzymaną" miały poczekać na zadysponowany na miejsce patrol policji.
48-latka najwyraźniej nie zamierzała jednak spotkać się z mundurowymi. Zamiast stać przed sklepem, ruszyła pieszo i zniknęła w pobliskim polu kukurydzy.
Sprawdzali pola, tereny leśne, a znaleźli ją strażacy
Kiedy policjanci dotarli do Ruska, zastali już tylko zgłaszającą. Na miejsce skierowano kolejne patrole. W poszukiwania kobiety zaangażowali się również strażacy. Mundurowi sprawdzali pobliskie pola oraz tereny leśne.
Po pewnym czasie, niedaleko miejsca zdarzenia, strażacy zauważyli osobę odpowiadającą rysopisowi kierującej Fordem. Kobieta została zatrzymana. Badanie trzeźwości nie pozostawiło wątpliwości. 48-letnia mieszkanka powiatu gostyńskiego miała w organizmie blisko 2,5 promila alkoholu. Najwidoczniej stąd u mieszkanki gostyńskiego wzięla się nagła potzreba na bliske spotkanie z przyrodą.
Kierowca z takim stężeniem alkoholu to ogromne zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego – podkreśla Agnieszka Zaworska, oficer prasowa KPP w Jarocinie.
Przygoda w polu kukurydzy może mieć dla mieszkanki powiatu gostyńskiego wyjątkowo gorzki finał. Kobieta za swoje zachowanie odpowie przed sądem. Za kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości grożą jej poważne konsekwencje prawne:
- Do 3 lat pozbawienia wolności,
- Długoletni zakaz prowadzenia pojazdów,
- Wysoka kara finansowa.
48-latka będzie musiała również zapłacić co najmniej 5 tysięcy złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej - informuje mł. asp. Agnieszka Zaworska, oficer prasowa KPP w Jarocinie.
Komentarze (0)