reklama

Wielki finał odbudowy domu braci Trzaskawka w Szurkowie. "Tutaj jest włożone mnóstwo pracy i serca"

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Wielki finał odbudowy domu braci Trzaskawka w Szurkowie. "Tutaj jest włożone mnóstwo pracy i serca" - Zdjęcie główne
Autor: Bogdan Bujak
Zobacz
galerię
37
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościTrzy miesiące po rozpoczęciu zbiórki i gigantycznej akcji charytatywnej, zdewastowany budynek zamienił się w nowoczesny dom, spełniający standardy premium. Dla osieroconych braci Trzaskawka z Szurkowa - dziewiętnastoletniego Bartka i czternastoletniego brata Kacpra - to nie tylko nowy dach nad głową, ale przede wszystkim fundament pod nowe życie. Uroczyste poświęcenie budynku stało się symbolicznym zamknięciem najtrudniejszego etapu w ich życiu i dowodem na to, że ludzka solidarność nie zna granic.
reklama
reklama

Rodzinny dramat Bartka i Kacpra Trzaskawków z Szurkowa rozpoczął się w 2018 roku, kiedy wskutek pęknięcia tętniaka zmarł ich ojciec. Na początku tego roku chłopców dotknęła kolejna tragedia - odeszła ich mama. Po śmierci obojga rodziców zostali sami, mierząc się nie tylko z ogromnym cierpieniem, ale również z bardzo trudną sytuacją finansową. Dodatkowym problemem okazał się dom rodzinny, którego stan techniczny uniemożliwiał bezpieczne mieszkanie.

Początkowe założenia były skromne, a "wyszła" wielka akcja"

Gdy w połowie lutego 2026 roku ruszała zbiórka funduszy i akcja chartytatywna na rzecz braci Trzaskawków, nikt nie spodziewał się, jak ogromną skalę przybierze to przedsięwzięcie. Początkowe założenia były skromne - doprowadzić budynek do stanu, w którym młodzi ludzie mogliby po prostu bezpiecznie funkcjonować. Rzeczywistość okazała się jednak o wiele bardziej wymagająca - WIĘCEJ NA TEMAT SAMEJ AKCJI CZYTAJ W ARTYKULACH PONIŻEJ.

reklama

- Ten odzew wszystkich ludzi dobrej woli, darczyńców, sponsorów nas totalnie zaskoczył. Początkowe nasze zamierzenia były takie, żeby dom doprowadzić do takiego stanu, żeby chłopcy mogli w nim zamieszkać. Niestety, po wyniesieniu tych starych mebli okazało się, że dom jest w opłakanym stanie i musi przejść całkowity remont. Począwszy od instalacji elektrycznej po hydraulikę, wszystko było do remontu. Podłogi były pognite, na ścianach był grzyb. To w ogólnie nie były warunki do życia - wspomina Robert Pazoła, naczelnik jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej w Szurkowie. 

Mimo piętrzących się trudności, koordynatorzy akcji ani przez moment nie pomyśleli o rezygnacji.

- Nie było momentu zawahania. Po prostu mówiliśmy sobie, że trzeba to wszystko zdemontować, a później będziemy się ewentualnie martwić, jeśli nam nie wystarczy środków. Nawet były takie plany, że zrobimy tylko jeden pokój łącznie z kuchnią, a w kolejnych etapach będziemy szukać funduszy na dalsze prace - dodaje naczelnik OSP Szurkowo.

reklama

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GRAFIKĄ - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ

Z "dawnego" domu przetrwały jedynie... ściany

Na szczęście czarny scenariusz się nie ziścił. Dzięki ogromnej hojności darczyńców oraz bezinteresownemu zaangażowaniu lokalnych firm, plan udało się zrealizować w stu procentach.

- W ten trzymiesięczny remont, a właściwie odbudowę zaangażowało się sporo firm. My, jako straż nadzorowaliśmy wszystko, pomagaliśmy w sprzątaniu i robiliśmy rzeczy, które były niezbędne - wyjaśnia Szymon Suchecki z OSP Szurkowo, jednocześnie właściciel firmy budowlanej zaangażowanej w prace remontowe, który sprawował nadzór na całością robót.

Skala rewolucji, jaka dokonała się wewnątrz budynku, jest trudna do opisania. Jak zaznacza strażak i budowlaniec, z dawnego obiektu przetrwały jedynie mury nośne.

reklama

- Wyjechały stąd bodajże trzy przyczepy "wszystkiego". Praktycznie z domu zostały tylko gołe ściany zewnętrzne, a reszta wszystko jest nowe. Instalacja hydrauliczna, elektryczna, ściany, ocieplenia, łazienki, meble... wszystko. Nie boimy się powiedzeć, że chłopacy praktycznie wchodzą do nowego domu. I to nie jest zrobione byle jak. Wszystko jest w standardzie premium, wykonane na dobrych, jakościowych produktach. Różnica między tym, co było trzy miesiące temu, a tym, co jest teraz, to jak dzień do nocy - podkreśla S. Suchecki.

Na inwestycję przeznaczono całą zebraną kwotę - 200 tysięcy złotych, jednak ostateczna wartość wykonanych prac jest o wiele wyższa dzięki wsparciu rzeczowemu i robociźnie partnerów akcji - firm budowalnych i darczyńców.

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GRAFIKĄ - KLIKNIJ, żeby FOTOREPORTAŻ

Motorem napędowym byli strażacy

W całym procesie kluczową rolę odegrała lokalna społeczność, a motorem napędowym od samego początku byli druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Szurkowie. To oni nagłośnili tragedię braci, zorganizowali pomoc i czuwali nad każdym etapem inwestycji. Ogromną wdzięczność wobec mundurowych wyraża pan Grzegorz, wujek Bartka i Kacpra.

- Gdyby nie oni, to powiem szczerze, byłoby bardzo ciężko. Może w rodzinie jakoś udałoby się zorganizować pomoc różnymi metodami, żeby chłopcy mogli tu żyć, ale to, żeby mieli to, co teraz... to jest coś niesamowitego. Mają dużo szczęścia w życiu, że trafili na takie osoby, mocno zaangażowane, jak Mikołaj czy Robert. Mieć takich przyjaciół wokół siebie to jest skarb. Niesamowity skarb, bo oni oddawali to wszystko za darmo - mówi ze wzruszeniem pan Grzegorz. 

Oprócz wymiaru materialnego, kluczowym elementem pomocy była opieka emocjonalna. Bartek, który ledwo osiągnął pełnoletność, musiał nagle stać się głową rodziny i prawnym opiekunem dla swojego młodszego brata Kacpra, ucznia siódmej klasy. To potężne brzemię dla tak młodego człowieka.

- Pod tym względem oni są bardzo silni. Na początku, przy natłoku pracy, nie było czasu na zbędne myśli, trzeba było po prostu "jechać do przodu". Bartek miał na starcie chwilę zawahania, jeden dzień miał takie odczucie: „ja sobie nie dam rady z tym wszystkim”. Tak nam mówił. Ale już następnego dnia stwierdził: „Ja dla Kacpra muszę się wziąć w garść, bo ja chcę z nim być, nie mogą nas rozdzielić”. Dlatego od samego początku jestem pełen podziwu, żeby osiemnastolatek przyjął coś takiego na siebie, to jest ogromna dojrzałość - dodaje członek rodziny.

Bliscy starają się stale czuwać nad nastolatkami, pomagając im wchodzić w dorosłość, ale robią to z ogromnym wyczuciem, szanując ich rodzącą się niezależność.

- Trzeba ich wysłuchać i wspomóc. Chłopcy po jakimś czasie zrozumieli, że warto pytać rodzinę o pomoc. Zwracają się do nas z konkretnymi prośbami, a my im konkretnie pomagamy. Nie chcemy sprawiać wrażenia, że wchodzimy nagle w ich życie, bo młodzież tego nie lubi. Początkowo myśleli, że ze wszystkim poradzą sobie sami, a później zrozumieli, że to gros ludzi wokół nich to coś niesamowitego. Chyba sami jeszcze do końca nie potrafią określić tego szczęścia - podsumowuje pan Grzegorz.

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD MATERIAŁEM FILMOWYM

Rozwiń
 
Rozwiń
 
Rozwiń

„To dom według naszego pomysłu”

Sami bohaterowie tego wydarzenia, Bartek i Kacper, nie kryją radości, choć w ich głosach wciąż pobrzmiewa wielkie wzruszenie związane z przeżyciami ostatnich miesięcy. Czas remontu spędzili w mieszkaniu komunalnym, które zabezpieczył dla nich samorząd. Gdy pytamy o porównanie starego domu z nowym, odpowiadają krótko:

- Dzień do nocy, niebo a ziemia. Co możemy powiedzieć... w ten dom włożone jest mnóstwo pracy i serca. My też uczestniczyliśmy w tym, pomagaliśmy. Co było do roboty, to przychodziliśmy i robiliśmy - mówią z dumą 14- i 19-latek.

Młodzi właściciele mieli realny wpływ na to, jak będą wyglądać ich nowe cztery kąty.

- Wybieraliśmy kolory ścian, panele, drzwi - wszystko, o co majster nas pytał, to sami wybieraliśmy. Więc to jest dom według naszego pomysłu. Pokoje już rozdzieliliśmy, a poznać to można po żyrandolach - śmieje się Bartek.

Bracia zadeklarowali, że są już w pełni gotowi, by zamieszkać na swoim i samodzielnie gospodarzyć.

- To na pewno nowe wyzwanie, ale będzie już tylko lepiej. Stary rok minął, mamy to za sobą, rozpoczynamy nowy etap - podkreślają.

Chłopcy pamiętają również o tych, dzięki którym ten cud się ziścił.

- Chcemy podziękować z całego serca każdemu: firmom i głównie OSP Szurkowo. Darczyńcom, którzy nas wsparli na zbiórkach, dziękujemy z całego serca. Jesteśmy też bardzo wdzięczni gminie za udzielenie nam mieszkania na czas remontu - mówią Bartek i Kacper.

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GRAFIKĄ - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ FOTOREPORTAŻ

Czekają na meble i będą się wprowadzać. Nowy dom, nowym początkiem

Sobotnia (30 maja) uroczystość poświęcenia domu zakończyła formalny i budowlany etap wielkiej akcji charytatywnej w Szurkowie. Prace techniczne zostały ostatecznie sfinalizowane - budynek przeszedł pomyślnie wszystkie niezbędne odbiory kominiarskie oraz elektryczne. W najbliższy poniedziałek pod dom ma podjechać transport z nowymi meblami i bracia będą mogli oficjalnie rozpocząć samodzielne życie na swoim.

Przed Bartkiem i Kacprem wciąż długa droga powrotu do pełnej równowagi po osobistej tragedii, jednak dzięki nowemu domowi zyskali bezpieczną przystań oraz pewność, że nigdy nie zostaną sami.

- Teraz muszą się pozbierać po tych sytuacjach życiowych, które przeżyli. Myślę, że zaczną całkiem nowe życie, a ten nowy dom po prostu sprawi, że szybciej zapomną o tych wszystkich złych sprawach, które ciągnęły się za nimi od dzieciństwa. Dadzą radę, a my - jako jednostka - na pewno będziemy mieć na nich oko i ich tutaj odwiedzać - zapewnia naczelnik Robert Pazoła.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo