reklama

Tajemnice wokół księgowego SP ZOZ. Radni wymyślają niestworzone historie, prowokują. Cieszą się przy tym, jak dzieci

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Tajemnice wokół księgowego SP ZOZ. Radni wymyślają niestworzone historie, prowokują. Cieszą się przy tym, jak dzieci - Zdjęcie główne
Autor: Agata Fajczyk

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościPoczątek posiedzenia Rady Powiatu Gostyńskiego, które odbyło się 24 września zdominowała dyskusja na temat kondycji finansowej szpitala. Jednym z wątków było stanowisko głównego księgowego SP ZOZ. Opozycyjni radni PiS i Forum Powiatu Gostyńskiego zaczęli od kuluarowych pogłosek na temat zwolnienia, a skończyło na prowokacji radnych i wymyślonej historii o rzekomo niezrealizowanym przelewie przez SP ZOZ w Gostyniu.
reklama

Do tego, że podczas sesji Rady Powiatu Gostyńskiego sporo czasu zajmują dyskusje związane z funkcjonowaniem szpitala powiatowego w Gostyniu, biorący udział w obradach zdążyli się już przyzwyczaić. Na wrześniowej sesji opozycyjni radni postanowili, że "podstępem" zdobędą odpowiedź o zatrudnieniu głównego księgowego. Byc może uznali, że nie ma innego sposobu.

Kiedy nadszedł moment na zadawanie pytań, dotyczących przedstawionych przez starostę informacji z działalności międzysesyjnej, samorządowcy zainteresowali się kondycją finansową lecznicy, stanem zadłużenia, na jakim poziomie są spłacane zobowiązania, pytali o powody odroczenia spłaty kredytów, dlaczego udzielono poręczenia kredytu i jakie wiążą się z tym zobowiązania. Pytania kierowane do zarządu powiatu gostyńskiego dotyczyły też opracowania i szczegółów programu naprawczego gostyńskiej lecznicy.  Opozycję najbardziej interesowały sprawy kadrowe, w dziale finansowym SP ZOZ.

reklama

Radny Piotr Kogut (PiS), powołując się na nieoficjalne pogłoski, zapytał o stanowisko głównego księgowego.

- W kuluarach pojawiła się informacja, dotycząca głównego księgowego Konrada Karafy – pracuje jeszcze w gostyńskim szpitalu, czy nie? – pytał rajca.

Odpowiedź otrzymał od Krzysztofa Gaszka, dyrektora administracyjnego SP ZOZ w Gostyniu:
 

W przypadku głównego księgowego – złożył wypowiedzenie. Znalazł inne miejsce pracy. Do końca miesiąca pozostanie związany z SP ZOZ – znalazł inne miejsce pracy.

Radni opozycyjni mają czas

Wyjaśnienie wydawało się jasne i zrozumiałe, jednak nie dla wszystkich. Opozycja „mieliła temat” dalej, w tym celu wymyślając historyjkę o rzekomo niezrealizowanym przelewie przez dział finansowy szpitala. Przekonywali obecnych, że informował o tym starosta gostyński na posiedzeniach komisji stałych rady powiatu.

reklama

Szczególną rolę odegrał tu radny Marcin Krawiec (Forum Powiatu Gostyńskiego). Opierając się na pogłoskach z posiedzeń komisji, przekazanych przez kolegów radnych, próbował dociekać, dlaczego starosta jest niezadowolony z pracy działu finansowego szpitala.

- Nie do końca wiem, czy wiązać odpowiedź o głównym księgowym z tym, co powiedział starosta – negatywnie ocenił pracę działów finansowych szpitala. Czy to jest odpowiedź na pytania radnego Koguta – dlaczego księgowy nie pracuje? Co to znaczy. Bo nie do końca zrozumiałem: przelew wpłynął, nie wpłynął, o co tu chodzi? To było tak ogólnie powiedziane. Z tego, co słyszę od kolegów – na komisji starosta mówił o jakimś niezrealizowanym przelewie w terminie. I konsekwencją jest rozwiązanie umowy z głównym księgowym? Chciałbym, żebyśmy sobie to wprost wyjaśnili, bo pojawiło się sporo niejasności – pytał.

reklama

Utkwili w kadrach SP ZOZ w Gostyniu

Czas obrad płynął. A radni opozycyjni utkwili „w kadrach” SP ZOZ.

- Potwierdzam – mówiliśmy podczas posiedzenia komisji o tym, że czas funkcjonowania dotychczasowego głównego księgowego SP ZOZ dobiega końca. Ale nie mówiliśmy o tym, że jest to związane z jakimś niezrealizowanym przelewem – tłumaczył starosta Robert Marcinkowski. 

Do tego wyjaśnienia dołożył Krzysztof Gaszek, powtarzając, że księgowy zamierza zmienić pracę.
 

- Pan radny Kogut pytał czy księgowy pracuje, a nie o powód jego zwolnienia. Znalazł zatrudnienie w Poznaniu. Ma bliżej. Nie było przyczyn zwolnienia – powiedział dyrektor administracyjny SP ZOZ.

Niezrealizowany przelew i głuchy telefon

reklama

Przedstawiciel Forum Powiatu Gostyńskiego Marcin Krawiec, przysłuchujący się wypowiedzi, nie przyjął tego do wiadomości.

Od kolegów mam informację, że jest to związane z jakimś niezrealizowanym przelewem - drążył temat.

Dopuszczony do głosu starosta gostyński zarzekał się, że nie przekazywał, wręcz nie było informacji o niezrealizowanym przelewie przez SP ZOZ.

-  Chyba bawimy się w jakiś głuchy telefon, albo radny słucha niewłaściwych kolegów. Nie będziemy wnikać w szczegóły kadrowe – rozpoczął wyjaśnianie starosta.

Prowokacja i wymyślona historia

W tym momencie wypowiedź włodarzowi przerwał uradowany Piotr Kogut, przyznając, że teza z „niezrealizowanym przelewem” była tylko prowokacją. Z jego dalszej wypowiedzi można wnioskować, że raczej nie ufał głównemu księgowemu SP ZOZ, ponieważ wsłuchując się w jakiekolwiek dotychczasowe wyjaśnienia dotyczące sytuacji finansowej szpitala,  podczas różnego rodzaju zebrań, nigdy go nie rozumiał. 

Temat został wywołany. Efekt został osiągnięty. Czy powiedzielibyście nam państwo o takiej sytuacji, że zwalnia się główny księgowy, który dotychczas był zapraszany na wszystkie spotkania i  próbował w jakiś sposób mniej logiczny – bo dla mnie to, co mówił było totalnie niezrozumiałe. Nie powiedzieliście nam o tym, więc wyprzedzamy. To, że ktoś coś powiedział, to była tylko prowokacja. Chodziło o jeden cel – uzyskać pewną informację i tyle - przyznał otwarcie Piotr Kogut. 

Upomnienie ze strony gostyńskiego starosty było

Starosta gostyński mimo wszystko przedstawił sytuację, związaną z działem finansowym gostyńskiego szpitala, ktora miała miejsce w lipcu.

Mówię wprost, krytycznie oceniłem działanie służb finansowych szpitala, dlatego, że szpital, który powinien mieć świadomość, że biegnie termin spłaty pożyczki, nie wykonał żadnego ruchu. I dopiero takie działania zostały wykonane po interwencji mojej jako starosty oraz skarbnika powiatu. Natomiast nie było tutaj niezrealizowanego przelewu, nie było naszej ingerencji jako pracodawcy. Bo takim nie jesteśmy - powiedział Robert Marcinkowski.

 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo