Reklama

Ta impreza o mały włos nie została odwołana. Dlaczego? Jak minął pierwszy wieczór Dni Gostynia 2022?

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Trema dyrektora GOK Hutnik - głównego organizatora święta miasta, a może pogoda czy „złośliwość rzeczy martwych” czyli awaria? Co spowodowało, że o mały włos piątkowa impreza z okazji Dni Gostynia nie odbyłaby się?

Burmistrz Gostynia zachęcał, by mieszkańcy się zabawili

Na pierwszy rzut oka na placu przy Górze Zamkowej wszystko było w porządku... Urządzenia, które miały sprawić, by gostynianie oszaleli w lunaparku rozstawione, chmury „rozdmuchane”, nieśmiało wyjrzało słońce... Chłód nikomu nie przeszkadzał. Burmistrz Gostynia Jerzy Kulak na panpage’u zachęcał, by mieszkańcy - nawet ci, których zniechęcił poranny deszcz i porywisty wiatr - w piątkowy wieczór „dali czadu”.

- Pogoda zamówiona, atrakcje przygotowane, artyści w drodze. Dni Gostynia wracają. Życzę wszystkim wspaniałej zabawy! - napisał, wychodząc z ratusza.

Silny wiatr wzbudzał niepokój organizatorów imprezy w Gostyniu

Ogromna scena też stanęła. Ale czy się utrzyma? Tego nieco obawiali się organizatorzy. Synoptycy wydali ostrzeżenie, co prawda najniższego stopnia, ale...

- Kolega żartował, że wymodliłem pogodę, szydząc ze mnie. Ucieszyliśmy się, kiedy ustał silny wiatr. Dla nas deszcz nie jest taki zły, boimy się wiatru, bo scena może stać tylko do pewnej prędkości wiatru. A po tym, co działo się tydzień temu w różnych miejscach w kraju, mieliśmy trochę obaw - przyznał Tomasz Barton, dyrektor GOK Hutnik.

Po zmianie pogody uznano, że powinno być dobrze, zwłaszcza, że prognozy były znacznie lepsze na sobotę niż na piątek.

Mamy chyba szczęście, bo od czasu kiedy pracuję w GOK Hutnik jakoś tak te Dni Gostynia mają dobrą pogodę. Jeden raz tylko była burza, pamiętam - mówił dyrektor ośrodka kultury.

Trema u dyrektora GOK Hutnik

Tomasz Barton - szef ekipy organizacyjnej zdradził, że od lat tak bardzo nie stresowało go przygotowanie tego wydarzenia, jak w tym roku. I miał tremę - ale tłumaczył to przerwą w organizacji masowych imprez w plenerze, jaką spowodował koronawirus.

- Chyba wypadliśmy z tej organizacyjnej rutyny - mówił.

Co się wydarzyło za kulisami Dni Gostynia?

Pół godziny przed rozpoczęciem obchodów święta miasta, kiedy zaproszona na piątkowy wieczór gwiazda i jej ekipa przygotowywała się do występu, a pod sceną czekali już lokalni artyści nagle zepsuł się agregat prądotwórczy - urządzenie do wytwarzania energii o tak dużej mocy, jaka jest potrzebna do zasilania wszystkich sprzętów, które mają sprawić by uczestnicy imprezy świetnie się bawili. Konsternacja! Odwołujemy Dni Gostynia? Po dwóch latach przerwy - nie ma mowy.

A mimo to przez moment start piątkowej imprezy stanął pod dużym znakiem zapytania. Agregat prądotwórczy odmówił posłuszeństwa. Szybka „akcja ratunkowa” spowodowała, że wszystko się udało. Na szczęście mamy drugi agregat, przeznaczony do innych celów i udało się pogodzić dwie funkcje - wyjaśnił Tomasz Barton.

Na scenie tanecznie - najmłodsi gostyńscy artyści zadebiutowali

Organizatorzy odetchnęli z ulgą. A kiedy na scenie o godz. 18.00 pojawili się pierwsi lokalni artyści - dziewczyny z grupy tańca Anima, zapomnieli już o agregacie. Później było już tylko lepiej... Scena żyła swoim życiem - taniec, pokazy najnowszych układów zdolnych tancerek i ich wytrwałych, może wymagających, ale też kreatywnych instruktorów.

Pod sceną kibice, wiekszość z "komórkami", by na filmie zapisać występ pociechy "na pamiątkę". Rodzice, babcie, dziadkowie, rodzeństwo występujących motywowali i dopingowali początkujących artystów. Dla wielu z nich piątkowe popisy były debiutanckim występem przed tak szeroką publicznością, tym bardziej Joanna Kaczor ze szkoły tańca Desperado prosiła widownię o wyrozumiałość i nagradzanie brawami.

Podczas zabawy na ekstremalnych maszynach z lunaparku gostyniakom wzrastała adrenalina

W pobliżu Góry Zamkowej lunapark - nietrudno było zauważyć, że maszyn, urządzeń, z których mogli korzystać uczestnicy imprezy jest więcej niż podczas wcześniej przygotowywanych Dni Gostynia.

Zależało nam na tym, aby lunapark był efektowny. Z doświadczenia wiemy, że ten rodzaj rozrywki w Gostyniu się sprawdza. Miał być jeszcze lepiej wyposażony, ale brakowało nam nieco miejsca na rozstawienie wszystkich urządzeń. Po raz pierwszy sprowadziliśmy to „miasteczko” z czeskiego Brna. I z tego co ludzie nam meldują podoba się bardzo - pochwalił się dyrektor GOK Hutnik.

Jak się okazało, był to strzał w dziesiątkę. Ci, którzy pojawili się w piątek na kartodromie w Gostyniu mogli "wyżyć się" na karuzelach, kolejce górskiej, autodromie, próbowali sił przy grach zręcznościowych, dreszczyku emocji dodawały zabawy na Eurobungy (trampolinach). Adrenalina sięgała zenitu przy zabawie na największych maszynach - młocie czy ekstremalnej huśtawce, jaką jest space booster. Dużym powodzeniem - zwłaszcza u najmłodszych uczestników wydarzenia - cieszyły się dmuchańce. Podczas zabawy na całego energii ubywa, dlatego przyczepy z fast foodami i słodkościami były oblegane.

Gwiazdą piątkowego wieczoru była polska artystka Cleo - koncert okazał się zajefajny, czadowy (określenie wg uznania) - RELACJA TUTAJ.

A pierwsza część Dni Gostynia zakończyła się dyskoteką w klubowym klimacie z Fat Beat DJ's Team. Młodzież błyskawicznie się rozkręciła, poskakała i wyszumiała, a nawet gęstą pianą z węża dostała.

W sobotę impreza na kartodromie w Gostyniu rusza o godz. 15.00. Wieczorem Sylwia Grzeszczak i Roxie - TU.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy