Program pełen wrażeń i przełamywania barier
Organizatorzy zadbali, by nikt nie czuł się wykluczony. Na uczestników czekały widowiskowe pokazy, które zapierały dech w piersiach i zmuszały do refleksji. Wielkie wrażenie na publiczności zrobiły występy taneczne na wózkach w wykonaniu poznańskiej formacji „Gang Marleny” oraz energetyczny pokaz „Heels on Wheels”. Swoje umiejętności zaprezentowała także sekcja lokalnego GOKSiAL-u oraz tancerze ze szkoły.
Kibice mocno dopingowali uczestników pokazowego meczu koszykówki na wózkach oraz zawodników reprezentujących Tygrysy Gostyń-Mustang Young z Konina. Na ringu oraz matach zaimponowali z kolei fighterzy z sekcji boksu i sportów walki Gostyń oraz paraboksu, a miłośnicy precyzji mogli podziwiać pokazy szermierki, turniej tenisa osób z niepełnosprawnościami, darta oraz występy zespołu z ŚDS Krobia.
Muzyczną oprawę całego wydarzenia zapewnił Krzysztof Kędziora. Poza strefą stricte sportową na płycie boiska i wokół hali działo się równie dużo. Najmłodsi oblegali zamek dmuchany, stoisko straży, tor przeszkód dla psów oraz zagrodę z alpakami i kucykami. Starsi chętnie korzystali z przejażdżek bryczką. Ogromnym zainteresowaniem cieszył się też specjalny tor przeszkód dla osób poruszających się na wózkach - każdy pełnosprawny mógł usiąść i na własnej skórze przekonać się, z jakimi barierami na co dzień mierzą się inni.
O podniebienia gości zadbało Gastro Elite Food oraz stoisko z domowym ciastem upieczonym przez „Tygrysy”. Podczas festynu rozstrzygnięto również tematyczny konkurs plastyczny.
"Żeby sport zacierał różnicę, żeby wszyscy byli razem"
W samym środku festynowego gwaru udało nam się porozmawiać z przedstawicielką organizatorów, która nie kryła radości z przebiegu imprezy.
- Sport społecznie aktywizuje osoby z niepełnosprawnościami, jest też formą rehabilitacji - podkreśla Sylwia Kaczmarek ze Stowarzyszenia „Tygrysy - Sport bez barier”. - A po drugie, mogą dzięki temu uprawiać sport jak każdy zdrowy człowiek. Czasami wystarczy trochę pomóc i czują się tak pełnosprawni.
To już druga odsłona tej inicjatywy. Pierwsza edycja odbyła się w Gostyniu, dzisiejsza opanowała Pępowo. Czy to początek nowej tradycji?
- Myślimy, że tak. Mamy taki plan, żeby co roku wydarzenie odbywało się w innej gminie. Zobaczymy, jak to wyjdzie - zdradza Sylwia Kaczmarek.
Gdy dmuchańce zostaną złożone, stoiska gastronomiczne znikną, a sportowcy wrócą do domów, w Pępowie ma zostać coś znacznie ważniejszego niż wspomnienie udanego popołudnia.
- Nasz cel jest taki, aby osób z niepełnosprawnościami nie postrzegano jako gorszych - podsumowuje przedstawicielka "Tygrysów". - Mamy takie marzenie, żeby rówieśnicy zapraszali taką niepełnosprawną osobę na lody, a starsi na piwo. Oni naprawdę nie są gorsi. Czasami wystarczy im trochę pomóc, nie bać się. Po to właśnie to jest: żeby sport zacierał różnicę, żeby wszyscy byli razem, wspólnie i żeby nie było między nami barier.
Patrząc na dzisiejsze zaangażowanie mieszkańców, to marzenie na terenie gminy Pępowo właśnie zaczęło się spełniać.
Komentarze (0)