- Z zagranicznymi doświadczeniami na polski i lokalny rynek
- Czym jest biometanownia?
- Odór ma zostać "pod dachem". Ekosystem korzyści dla rolników i gminy
- Samorządowcy zgłaszają obawy: transport kluczowym problemem
- Gmina chce iść drogą "małych biometanowych kroków"
- Struktura gospodarstw i głos radnych
- Co dalej? Plan ogólny i studium wykonalności
Z zagranicznymi doświadczeniami na polski i lokalny rynek
Od 2023 roku roku koncern paliwowo-energetyczny Shell oraz jego spółka - córka Shell Poland Biogas Sp. z o.o. sondują i podejmują starania związane z projektem budowy pierwszej komercyjnej biometanowni w Polsce. Docelową lokalizacją miałaby być kilkunastohektarowa działka położona w Potarzycy (gmina Krobia).
Jak podkreślają przedstawiciele giganta energetycznego, dwa czynniki - duże pogłowie bydła oraz fakt krzyżowania się w tej okolicy nitek sieci gazociągowych (m.in. GAZ-SYSTEM) - czynią gminę Krobia i powiat gostyński idealnym miejscem do zbudowania zakładu zagazowującego obornik i gnojowicę.
Ani w tej części Europy Środkowo-Wschodniej, ani w Polsce czy naszym regionie, który posiada ogromny potencjał surowcowy, do tej pory nie powstała żadna biometanownia wielkiej skali. Shell chce to zmienić, bazując na swoich zagranicznych wzorcach.
- Mamy bardzo duże doświadczenia w budowie biometanowni, gdyż trzynaście naszych dużych obiektów działa już w Danii, która notabene odpowiada swoją wielkością półtorej powierzchni Wielkopolski a nasz obecny udział w rynku biometanu wprowadzanego do sieci wynosi tam 30%. Ponadto jeden obiekt działa również we Francji, a kolejne zakłady są w fazie projektowej również w Niemczech, i Holandii. Teraz chcemy przenieść zdobytą przez nas wiedzę i technologię na polski rynek - mówi Katarzyna Konowrocka, dyrektor ds. transformacji energetycznej w firmie Shell.
Przedstawicielka firmy podkreśla, że kluczem do sukcesu jest symbioza z lokalną społecznością i rolnikami, bez których akceptacji koncern nie podejmie się budowy.
Wstępny plan inwestycyjny budowy biometanowni Shell w gminie Krobia
- Moc biometanowni: do 20 megawatów (MW)
- Substrat: obornik i gnojowica
- Wartość inwestycji: ponad 50 mln euro
- Wielkość obiektu: ok. 10 hektarów
- Moc przerobowa: ok. 450 tys. ton substratu rocznie
- Miejsca pracy: 6 - 15 pracowników operacyjnych plus dodatkowe etaty w transporcie, ochronie i utrzymaniu (około 60 miejsc pracy podczas budowy)
DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GRAFIKĄ - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ
Czym jest biometanownia?
Warto wyjaśnić, że biometanownia to zaawansowana technologicznie instalacja, która przekształca biogaz pochodzący z odpadów organicznych w czysty biometan. Stanowi rozwinięcie tradycyjnych biogazowni, które produkują biogaz poprzez fermentację beztlenową.
W biometanowni biogaz zostaje oczyszczony z niepożądanych składników, takich jak dwutlenek węgla czy siarkowodór, dzięki czemu końcowy produkt - biometan - ma właściwości porównywalne z gazem ziemnym. Dlatego też, to paliwo może trafiać bezpośrednio do istniejącej sieci gazowej, a sama inwestycja pomaga ograniczać uwalnianie się gazów cieplarnianych z rolnictwa.
Do biometanowni firmy Shell w Potarzycy rolnicy mieliby przekazywać produkty uboczne produkcji rolniczej (gnojowicę, obornik), w zamian otrzymując poferment, czyli bezpieczny, pełnowartościowy nawóz. Inwestor wskazuje, że gnojowica i obornik byłyby odbierane bezpośrednio z gospodarstw, ograniczając czas pracy rolników oraz koszty związane z transportem.
Współpraca z biometanownią - jak podkreśla inwestor - mogłaby umożliwić rolnikom uzyskanie wsparcia w budowie nowych zbiorników na gnojowicę, co pomogłoby przygotować się do przyszłych wymogów dotyczących przechowywania substratów rolniczych oraz ograniczenia spływu azotu.
Ponadto - jak deklaruje firma - kontrolowany sposób magazynowania odpadów organicznych, prowadzony zgodnie z praktykami środowiskowymi, nie tylko ogranicza uciążliwe zapachy w okolicy, ale też zabezpiecza lokalne gleby i wody przed zanieczyszczeniem.
Odór ma zostać "pod dachem". Ekosystem korzyści dla rolników i gminy
Wielkoskalowa instalacja na terenie gminy Krobia ma przetwarzać wyłącznie odpady organiczne - obornik i gnojowicę (głównie od bydła mlecznego, z minimalnym, kilkuprocentowym udziałem innych substratów np. pomiotu kurzego).
Jak zapewniają przedstawiciele firmy, nowoczesne technologie wykorzystywane w pracy biometanowni minimalizowałyby także zawsze istotną dla mieszkańców kwestię uciążliwego zapachu.
- Jedna z naszych najnowocześniejszych instalacji pracujących obecnie w Danii mieści się w miejscowości Korskro - oddana została do użytku w 2019 roku. Wszystko zostało logistycznie i technologicznie tak rozpracowane, że efekt oddziaływania na społeczeństwo jest bardzo mocno ograniczony. Najważniejsza kwestia polega na tym, że cały proces odbywa się pod dachem, łącznie z rozładunkiem substratu w hermetycznie zabezpieczonych halach. Stąd nie ma tego uciążliwego zapachu. Co więcej, w trakcie procesu następuje technologiczna redukcja dzięki czemu wychodzący poferment jako produkt ma dużo niższą zawartość odorową niż obornik i gnojowica - tłumaczy Dariusz Kukowka, kierownik projektów biometanowych Shell Polska Biogas.
Zapowiadane korzyści dla regionu wynikające z budowy biometanowni:
- wsparcie dla rolników
- poprawa standardów transportu
- wzmocnienie lokalnego bezpieczeństwa energetycznego
- rozwój lokalnej infrastruktury
- wzmocnienie wizerunku regionu
- zrównoważony rozwój i gospodarka o obiegu zamkniętym
DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GRAFIKĄ - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ
Samorządowcy zgłaszają obawy: transport kluczowym problemem
Dla samej gminy Krobia inwestycja miałaby oznaczać duży zastrzyk gotówki oraz nowe miejsca pracy. Według analiz firmy, z tytułu podatków (CIT, od nieruchomości, transportowego) do kasy samorządu mogłoby trafiać kilka milionów złotych rocznie.
Mimo kuszących prognoz finansowych, lokalne władze podchodzą do projektu z dużą ostrożnością - przede wszystkim wsłuchując się w głos mieszkańców Potarzycy, którzy podczas przeprowadzonych konsultacji społecznych w czerwcu 2025 roku wyrazili swój sprzeciw wobec budowy biometanowi w ich miejscowości.
Główną osią sporu nie jest, jak w wielu tego typu przypadkach kwestia odoru, który miałby pojawiać się podczas pracy zakładu, ale bezpieczeństwo, logistyka i obciążenie lokalnych dróg
- Dla naszej gminy taka inwestycja to jest "mega sprawa" rodząca wielką ingerencję w to, co dotychczas zbudowaliśmy. Chodzi mi tutaj o kwestie bezpieczeństwa związane z transportem wielkimi zestawami ciężarowymi planowanych 450 - 500 tysięcy ton substratu - mówi Mariusz Duda, przewodniczący Rady Miejskiej w Krobi.
Jeszcze bardziej sceptyczny wobec lokalizacji w Potarzycy jest burmistrz Krobi.
- Z mojej perspektywy cały czas uważam, że skala inwestycji w takiej lokalizacji, jaką jest miejscowość Potarzyca, biorąc pod uwagę wszystkie przedstawione argumenty, a przede wszystkim transport, jest naprawdę bardzo niefortunna - podkreśla Łukasz Kubiak.
W tym kontekście włodarz zwraca szczególną uwagę na liczbę transportów substratu, które miałyby trafiać do projektowanego zakładu w Potarzycy (szacunki mówią o kilkudziesięciu transportach dziennie).
Gmina chce iść drogą "małych biometanowych kroków"
Burmistrz dodaje, że gmina Krobia ma specyficzną, mocno rozproszoną zabudowę, która uniemożliwia budowę biometanowni w odległościach bezpiecznych dla mieszkańców.
- Obecnie, na wniosek prywatnego inwestora, toczy się postępowanie administracyjne o wydanie decyzji środowiskowej na budowę biometanowni o mocy dwóch megawatów pomiędzy Niepartem a Rogowem, gdzie minimalna odległość od zabudowań wynosi 950 metrów - informuje włodarz Krobi.
Zdaniem Łukasz Kubiaka, powstanie mniejszego obiektu może przynieść lepszy efekt wizerunkowy dla nowej technologii, jaką są biometanownie w Polsce oraz ogólnie "zielona energia".
- Gdyż jesteśmy jak najbardziej za produkcją energii odnawialnej z różnych źródeł, czy to poprzez instalacje fotowoltaiczne czy siłownie wiatrowe, ale chcemy zacząć od czegoś na mniejszą skalę. Tym bardziej, że, jak już zostało wielokrotnie powiedziane, technologia wytwarzania biometanu dopiero w Polsce raczkuje i tym sposobem może łatwiej będzie mieszkańcom ją zaakceptować - dodaje Ł. Kubiak.
W tym kontekście Marcin Krzyżostaniak, wiceburmistrz Krobi, zwraca uwagę na dużą przedsiębiorczość lokalnych gospodarzy oraz nową ustawę o biogazowniach rolniczych, która ułatwia im realizację własnych zamierzeń. W jego opinii, rolnicy posiadający duże areały mogą wkrótce sami zacząć budować małe biogazownie na własne potrzeby, co stawia pod znakiem zapytania bazę surowcową dla giganta energetycznego.
- Doświadczenia z innych krajów europejskich pokazują, że rozwój małych biogazowni nie wyklucza powstawania większych instalacji. W praktyce poszczególne gospodarstwa różnią się skalą produkcji, dostępnością kapitału, możliwościami organizacyjnymi oraz gotowością do samodzielnego prowadzenia instalacji energetycznej. Nie każdy rolnik będzie chciał lub mógł realizować taki projekt we własnym zakresie. Rynek zwykle rozwija się wielotorowo, a różne modele odpowiadają na potrzeby różnych gospodarstw - powiedział zapytany przez nas o tę kwestię Dariusz Kukowka.
Struktura gospodarstw i głos radnych
Wątpliwości natury strukturalnej, podczas spotkania z przedstawicielami firmy, zgłosiła radna Dorota Piontek, wskazując na problem zanikania małych, rodzinnych gospodarstw o profilu zwierzęcym na rzecz produkcji roślinnej.
- Większość gospodarstw odchodzi od produkcji zwierzęcej na rzecz roślinnej. A, jak państwo przekonujecie w obecnej koncepcji, nie planujecie wykorzysytwać odpadów roślinnych. Czy zbadaliście rynek i czy macie potencjalnych odbiorców? - pytała krobska radna.
Choć K. Konowrocka i D. Kukowka potwierdzili, że w obecnym modelu w biometanowni miałby być przetwarzany tylko obornik i gnojowica, to bardzo ważną informacją dla firmy jest duża produkcja również wysokoenergetycznej kukurydzy w gminie.
D. Piontek zauważyła także, że obecnie lokalny transport obornika odbywa się głównie ciągnikami rolniczymi „polnymi drogami” i nie jest odczuwalny przez mieszkańców. Przedstawiciele firmy Shell, w odpowiedzi na te uwagi, argumentowali, że ich model zakłada optymalizację logistyki poprzez zastąpienie rozproszonego transportu rolniczego profesjonalną, szczelną flotą samochodową.
W dyskusję włączył się także radny Jan Mikołajczak, dopytując o techniczne szczegóły monitoringu powietrza i gazów w otoczeniu instalacji, co kierownik projektów biometanowych Shell Polska Biogas potwierdza, wskazując na obecność stałego, zakładowego laboratorium w biometanowni.
Co dalej? Plan ogólny i studium wykonalności
Choć budowa biometanowni w Potarzycy spotkała się ze sprzeciwem mieszkańców, Shell nie składa broni i pomimo złożenia wniosku o objęcie działek krobskiej wsi odpowiednią strefą planistyczną, pozwalającą na lokalizację tego typu obiektów, nie wyklucza postawienia zakładu w innym miejscu.
Podczas ostatniego spotkania z władzami gminy przedstawiciele koncernu - zdając sobie sprawę z trudności związanych z umiejscowieniem zakładu w obecnie projektowanej lokalizacji - zaprezentowali mapę alternatywnych wariantów, głównie wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 434, w sąsiedztwie istniejących farm wiatrowych.
W toku rozmów z samorządem wskazywano, że dodatkowe analizy mogłyby pomóc odpowiedzieć na część pytań zgłaszanych przez mieszkańców i lokalne władze.
Na obecnym etapie nie podjęto jednak jeszcze decyzji dotyczących zakresu ani harmonogramu ewentualnych prac analitycznych.
Ewentualne dalsze prace nad projektem mogłyby obejmować analizę:
- natężenia ruchu w regionie oraz potencjalnego wpływu transportu związanego z inwestycją na lokalną infrastrukturę,
- dostępności substratów i modelu współpracy z rolnikami,
- potencjalnego oddziaływania inwestycji na otoczenie.
Firma deklaruje, że bez zgody społecznej i praktycznej wykonalności projektu, inwestycja nie zostanie zrealizowana.
- Studium wykonalności odpowiedziałoby na wiele postawionych pytań i obaw mieszkańców oraz rozwiało wątpliwości, czy na przykład lokalnie rolnicy chcieliby współpracować z takim podmiotem, jak Shell Biogas? Akceptacja mieszkańców i rolników jest dla nas kluczowa i wiemy, że bez niej realizacja inwestycja nie jest możliwa. Pomimo tego, że patrzymy na region o ogromnym potencjale ze względu na dostępność substratu i infrastrukturę gazową - podsumowuje dyrektor ds. transformacji energetycznej Shell, Katarzyna Konowrocka.
KLIKNIJ ZDJĘCIE, żeby PRZECZYTAĆ ARTYKUŁ
Komentarze (0)