- Pomiar dwa razy dziennie. Jak sucho jest w naszych lasach?
- Zakaz wstępu do lasu? „To ostateczność”
- Dlaczego deszcz nie pomaga? Problem sięga zimy
- Przebudowa lasu i mała retencja. Jak leśnicy walczą z klimatem?
- 9 na 10 pożarów powoduje człowiek. Rozgrzany tłumik jak zapałka
- Zauważysz dym? Reaguj natychmiast!
Pomiar dwa razy dziennie. Jak sucho jest w naszych lasach?
Ostatnie komunikaty Nadleśnictwa Piaski nie pozostawiają złudzeń - na mapach zagrożenia pożarowego Instytutu Badawczego Leśnictwa nasz region regularnie świeci się na czerwono. To sygnał ostrzegawczy dla wszystkich mieszkańców i turystów planujących leśne spacery.
Stan zagrożenia nie jest określany „na oko”. W punkcie alarmowo-dyspozycyjnym Nadleśnictwa Piaski pomiary wilgotności ściółki odbywają się dwa razy dziennie - o godzinie 9.00 i 13.00. Pracownicy pobierają próbki z lasu i analizują je w zestawieniu z temperaturą, wilgotnością powietrza oraz sumą opadów.
- Obecnie, przy wyższych temperaturach, wilgotność ściółki waha się w granicach 12–17%. To niestety bardzo mało. Choć nie jest to jeszcze sytuacja skrajnie krytyczna, w lasach jest wyjątkowo sucho - wyjaśnia Monika Prętkowska, rzeczniczka Nadleśnictwa Piaski.
Sytuacja staje się alarmująca, gdy wilgotność ściółki spada poniżej 10%. W takich warunkach leśne podłoże ma wilgotność porównywalną do zwykłej kartki papieru.
Zakaz wstępu do lasu? „To ostateczność”
Trudne warunki pogodowe rodzą pytanie o najbardziej radykalne kroki. Czy nadleśniczy rozważa zamknięcie lasów dla odwiedzających?
- Nadleśniczy ma prawną możliwość wprowadzenia okresowego zakazu wstępu do lasu, jeśli przez pięć kolejnych dni pomiar wilgotności ściółki o godzinie 9.00 wyniesie mniej niż 10% - tłumaczy rzeczniczka. - Jeżeli sytuacja stanie się krytyczna, taka decyzja może zapaść. Traktujemy to jednak jako ostateczność. Wiemy, że w gorące dni las jest dla ludzi schronieniem i miejscem odpoczynku, gdzie temperatura jest odczuwalnie niższa. Nie chcemy bez wyraźnej potrzeby ograniczać mieszkańcom tego dostępu.
Dlaczego deszcz nie pomaga? Problem sięga zimy
Wielu spacerowiczów zadaje sobie pytanie: skoro w ostatnich dniach przechodziły opady deszczu, dlaczego w lesie wciąż jest sucho? Leśnicy tłumaczą, że problem jest znacznie bardziej złożony i nie dotyczy tylko ostatnich tygodni. Kluczowa okazuje się zima - niewielkie opady śniegu i brak grubej pokrywy śnieżnej sprawiają, że ekosystem wkracza w wiosnę z drastycznym deficytem wody. Z kolei letnie opady bywają zdradliwe.
- Ulewne, gwałtowne deszcze, które obserwujemy w ostatnim czasie, wcale nie rozwiązują problemu. Woda nie ma czasu wsiąknąć w glebę - zamiast tego spływa po powierzchni. Efekt jest taki, że mimo opadów, skutki suszy wciąż utrzymują się w glebie - zaznacza Monika Prętkowska.
Susza to ogromny stres dla drzew. Aby przetrwać, osłabione rośliny zużywają całą energię na zatrzymanie resztek wilgoci. W efekcie stają się bezbronne wobec ataków owadów i szkodników, co w najgorszych przypadkach prowadzi do zamierania całych fragmentów lasu.
Przebudowa lasu i mała retencja. Jak leśnicy walczą z klimatem?
Nadleśnictwo Piaski nie działa jednak tylko objawowo. W ramach długofalowej gospodarki leśnej od lat realizowane są dwa główne kierunki adaptacji do zmian klimatycznych:
- Mała retencja: Budowa zastawek, zbiorników retencyjnych i odnawianie naturalnych akwenów, by zatrzymać w lesie każdą możliwą kroplę wody (z czego korzysta również leśna fauna).
- Przebudowa drzewostanów: Stopniowa zmiana składu gatunkowego naszych lasów. Dominująca dotychczas sosna jest zastępowana gatunkami znacznie bardziej odpornymi na susze i wahania temperatur, takimi jak dęby czy buki.
9 na 10 pożarów powoduje człowiek. Rozgrzany tłumik jak zapałka
Największym zagrożeniem w okresie suszy pozostaje jednak człowiek. Statystyki są nieubłagane - aż 90% pożarów lasów w Polsce powstaje z powodu działalności ludzi, czy to w wyniku celowych podpaleń, czy skrajnej nieostrożności. Przypominamy, że w lesie oraz w odległości do 100 metrów od jego granicy obowiązuje bezwzględny zakaz używania otwartego ognia (za wyjątkiem miejsc do tego wyznaczonych). Ogromnym zagrożeniem są także pojazdy silnikowe.
- Wjeżdżanie samochodem do lasu jest zakazane nie bez powodu. W momencie, gdy ściółka jest wysuszona na wiór, rozgrzane podwozie lub układ wydechowy zaparkowanego auta może w kilka sekund doprowadzić do zapłonu - ostrzega rzeczniczka.
Problem stanowi również zastawianie dróg leśnych i bram wjazdowych przez kierowców. W przypadku wybuchu pożaru każda minuta jest na wagę złota, a zablokowany wjazd uniemożliwia wozom strażackim szybką akcję ratunkową.
Zauważysz dym? Reaguj natychmiast!
Leśnicy apelują do wszystkich odwiedzających lasy o zdrowy rozsądek i czujność. Jeśli podczas spaceru zauważysz dym, ogień lub niepokojące zachowanie innych osób, nie zwlekaj i nie zakładaj, że zawiadomił już ktoś inny. Natychmiast zadzwoń pod numer alarmowy 112 lub 998. W warunkach skrajnej suszy ogień rozprzestrzenia się błyskawicznie, a szybka reakcja może uratować setki hektarów lasu i żyjące w nim zwierzęta.
Komentarze (0)