- Czas oczekiwania wydłużony i puste place. „A wiesz, co to będzie?”
- Importowany węgiel „nie dojechał”, więc zrobiła się dziura
- „Jest 200, 300 ton składy w całej Polsce i trzeba szybko kliknąć, żeby coś mieć”
- Apel: nie panikujmy, bo to sprzyja jeszcze większym podwyżkom
- Ceny opału w lokalnych składach na terenie powiatu gostyńskiego
Czas oczekiwania wydłużony i puste place. „A wiesz, co to będzie?”
W Spółdzielni Kółek Rolniczych w Krobi plac, na którym jeszcze kilka miesięcy temu zalegał opał, pustoszeje z dnia na dzień. Sytuacja staje się coraz bardziej napięta.
- Na dzisiaj mamy zapisy od klientów na "gruby" węgiel w ilości 25 ton. Więcej na razie nie będę zapisywał (...), bo nie wiem, kiedy i czy przyjdzie, więc nie będę wprowadzał ludzi w błąd. W każdym razie zrobiło się bardzo źle na rynku - mówi Kazimierz Kwaśniewski, prezes krobskiego SKR.
Jak wskazuje doświadczony przedsiębiorca, problemem jest postawa części kupujących oraz niepewność co do przyszłych dostaw z polskich kopalń:
- Zauważam, że trwają nadmierne, moim zdaniem, wykupy. Bo są tacy klienci, o których wiem, że mają już zrobione zapasy, ale kupują dalej w myśl dobrze znanej zasady: „A wiesz, co to będzie?”. Właśnie niedawno rozmawiałem z jednym i mówię: "Przecież dopiero wziąłeś dwie tony?”. A on na to: „Stwierdziliśmy z moją, a wiesz, co to będzie?” Jeżeli ileś osób zrobi w ten sposób, to ilu będzie tego węgla brakowało? Z drugiej strony klient nasz pan, nikomu nie mogę zabronić kupowania: jeśli ma pieniądze to może kupić każdą ilość, o ile oczywiście węgiel będzie. Trzeba też sobie szczerze powiedzieć, że ludzie czekali, bo do lipca wszyscy liczyli, że węgiel jeszcze stanieje. A teraz... - tłumaczy K. Kwaśniewski.
Krobski SKR bazuje na węglu wydobywanym w polskich kopalniach o kaloryczności rzędu 30 000 kJ/kg - z kopalń Marcel, Mysłowice-Wesoła czy wcześniej Staszic, dzięki czemu skład wyrobił sobie dobrą opinię w powiecie i z jego opału korzystają mieszkańcy także innych gmin. Prezes nie wyklucza jednak, że firma może zwrócić swój wzrok w kierunku surowca o niższej kaloryczności z kopalń Piast czy Ziemowit (25 000 kJ/kg), jeżeli "pustki na placach się utrzymają".
- Zdajemy sobie sprawę, że jakość tego węgla będzie gorsza, ale jeśli będzie pusto, spróbujemy go wziąć. Opiszemy kaloryczność, żeby klienci wiedzieli i kto będzie potrzebował, ten kupi - dodaje Kazimierz Kwaśniewski.
DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GRAFIKĄ - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ
Importowany węgiel „nie dojechał”, więc zrobiła się dziura
Na trudne realia rynkowe i rosnące koszty zwraca uwagę inny właściciel składu węgla pragnący zachować anonimowość. W jego ocenie problem leży m.in. w zaburzeniach w międzynarodowym transporcie i braku surowca z importu.
- Jestem tak zmęczony tym tematem, że nawet nie chce mi się komentować tego, co się dzieje na rynkach węgla, to jest chore, niepoważne. Polskie kopalnie mają od zawsze problemy z wydobyciem. Jeżeli nawet wydobywają dużo, to jest węgiel z przeznaczeniem na energetykę, a nie dla gospodarstw domowych. Węgiel dla gospodarstw domowych jest w głównej mierze importowany. Brakuje węgla z Kazachstanu i to spowodowało dziurę w rynku - zaznacza przedsiębiorca.
Jednocześnie wskazuje przy tym, że chwilowe braki w składach wynikają z gwałtownego skoku popytu, na który trudniej zareagować w krótkim czasie.
- Zamiast sprzedać - strzelam, czysto teoretycznie - 25 ton w tygodniu, no to sprzedajemy 75 ton. I niech się zrobią takie cztery tygodnie, a taki był przełom sierpnia i września, no to my potrzebujemy 300% więcej opału, niż mieliśmy. A nierealnym jest zareagowanie w tak krótkim czasie. Żeby dziś węgiel sprzedawać, trzeba było go kupić na początku sierpnia. Teraz jest problem z zakupem, czyli może być problem ze sprzedażą towaru w listopadzie - ilustruje sytuację właściciel składu węgla.
„Jest 200, 300 ton składy w całej Polsce i trzeba szybko kliknąć, żeby coś mieć”
Z kolei Jarosław Twardy, właściciel firmy J.K.H. Twardy Sp. jawna z Ponieca, który stawia na węgiel z takich polskich kopalń, jak Marcel, Jankowice czy Staszic, pokazuje mechanizmy jego zakupu stwierdzając jednocześnie, że przypomina to walkę o towary deficytowe przed laty.
- Był moment jeszcze z dwa, trzy miesiące temu, że jak zamawiałem, to czekałem dwa, trzy dni, aż dojedzie. W tej chwili zrobiły się z tego trzy dni do półtora tygodnia, bo węgla nie ma - opisuje Jarosław Twardy.
Przedsiębiorca zwraca uwagę m.in. na trudności w zakupach poprzez oficjalne kanały hurtowe Polskiej Grupy Górniczej (PGG).
W tym kontekście słuchając właściciela firmy J.K.H. Twardy Sp. jawna od razu przychodzi na myśl rok 2022, gdy klienci indywidualni zasiadając przed ekranami komputerów musieli każdego dnia o godzinie 16.00 walczyć o choćby tonę węgla - WIĘCEJ NA TEN TEMAT CZYTAJ PONIŻEJ.
- Na stronie PGG, w ramach B2B jako właściciele składów możemy kupić węgiel, tylko tam też graniczy to z cudem. W [e-sklepie - przyp. red] są dwie sesje, rano i po południu, na których wystawianych jest powiedzmy 200, 300 ton na tyle składów w całej Polsce i trzeba szybko kliknąć, żeby coś mieć. (...) Cała sytuacja skończy się tym, bo krążą już takie plotki, że PGG z tej strony zrezygnuje (...) i znowu zrobią aukcje. A to będzie tylko oznaczało, że znowu będziemy się bić między sobą, żeby węgiel kupić, co automatycznie spowoduje wzrost cen na placach - wyjaśnia przedsiębiorca z Ponieca, który w przeszłości był autoryzowanym sprzedawcą węgla Polskiej Grupy Górniczej (system funkcjonujący poprzednio przed utworzeniem sieci Kwalifikowanych Dostawców Węgla).
DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GRAFIKĄ - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ REPORTAŻ
Apel: nie panikujmy, bo to sprzyja jeszcze większym podwyżkom
Przedstawiciele branży są zgodni – na spadek cen nie ma co liczyć. Jeżeli problem z wydobyciem w kraju i sprowadzaniem surowca z zagranicy się utrzyma, ceny na placach w kolejnych miesiącach znów skoczą.
Wszyscy rozmówcy apelują jednak o zachowanie spokoju i niekupowanie opału ponad rzeczywiste zapotrzebowanie, gdyż sztucznie nakręcany popyt potęguje trudności z dostępnością i sprzyja kolejnym falom podwyżek.
Ceny opału w lokalnych składach na terenie powiatu gostyńskiego
Poniżej przedstawiamy szczegółowe zestawienie cen poszczególnych sortymentów węgla, ekogroszku oraz pelletu w analizowanych składach opału:
Spółdzielnia Kółek Rolniczych w Krobi (SKR Krobia)
W SKR Krobia stawkę podniesiono średnio o 50 zł na tonie w stosunku do stabilnego okresu od wiosny do końca wakacji:
- Węgiel gruby (kostka): 1750 zł/t (wcześniej 1700 zł/t; prognozowane dalsze wzrosty do 1800 zł/t przy kolejnych dostawach)
- Węgiel średni (orzech): 1700 zł/t (wcześniej 1650 zł/t)
- Węgiel drobny: 1650 zł/t (wcześniej 1500–1550 zł/t)
- Ekogroszek (luz): 1550 zł/t
- Ekogroszek (workowany): 1650 zł/t
Przedsiębiorstwo Handlowo-Usługowe Fechner z Gostynia
W PHU Fechner ceny ukształtowały się po serii podwyżek na przestrzeni ostatnich tygodni (wzrost o ok. 200 zł na tonie w stosunku do cen sprzed dwóch miesięcy):
- Węgiel orzech: od 1600 zł do 1850 zł/t (średnia cena oscyluje w granicach 1700–1740 zł/t)
- Węgiel kostka: 1900 zł/t
- Pellet (różne rodzaje): od 2200 zł/t w górę
J.K.H. Twardy Sp. jawna z Ponieca
W firmie J.K.H. Twardy ceny na placu mieszczą się w granicach stawek rynkowych.
- Węgiel orzech (luz): 1900 zł/t
- Ekogroszek (luz): 1900 zł/t
- Węgiel kostka: ok. 2000 zł/t (szacunkowo o 100–150 zł drożej od orzecha/ekogroszku; obecnie brak na placu)
Komentarze (0)