reklama

Przez wiele lat rozwiązania wprowadzone w tej spółdzielni stawiano za wzór. Ceną za mieszkanie było 400 godzin... życia

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Przez wiele lat rozwiązania wprowadzone w tej spółdzielni stawiano za wzór. Ceną za mieszkanie było 400 godzin... życia - Zdjęcie główne
Autor: Archiwum prywatne Roman Olejniczak

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościW latach 80. w Wielkopolsce zdobycie własnego M-3 graniczyło z cudem. Potrzebna była nie tylko cierpliwość, ale przede wszystkim hart ducha, spryt i tysiące godzin ciężkiej, fizycznej pracy. O tym, jak z inicjatywy jednego człowieka, przy wsparciu lokalnej społeczności i rzemieślników, powstała Spółdzielnia Mieszkaniowej w Krobi, opowiada jej pierwszy prezes, Roman Olejniczak, który kierował nią nieprzerwanie przez ćwierć wieku. 6 listopada 2026 roku mija 45 lat od jej założenia krobskiej spółdzielni. - To nie jest żadna tam wielka płyta. Tylko wszystko z tradycyjnej cegły, którą sami wyrabialiśmy - podkreśla z dumą wieloletni były prezes.
reklama
reklama

Ciasna „klitka” i marzenie o swoim

Wszystko zaczęło się od prozaicznego braku przestrzeni. Na początku lat 80. Roman Olejniczak pracował w Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Krobi. Warunki mieszkaniowe, w jakich przyszło mu żyć z rodziną, dalekie były od komfortowych.

Determinacja do poprawy własnego losu zbiegła się z dyskusjami, jakie toczyły się między pracownikami GS-u w związku z istnieniem planu zagospodarowania przestrzennego gminy Krobia, w którym wyznaczono grunt pod budownictwo wielorodzinne – położony tuż za kinem i ewangelicką szkołą, przy ulicy Powstańców Wielkopolskich. Problem w tym, że w miejscowości nie było żadnej struktury, która mogłaby podjąć się wyzwania, jakim była budowa bloków.

- Wszystko trzeba było załatwiać od zera, bo nie było spółdzielni - opowiada mieszkaniec Krobi. Jak tłumaczy, największą przeszkodą okazała się biurokracja, gdyż ziemia, na której miały stanąć pierwsze bloki, należała do wysokich klas bonitacyjnych – były to grunty rolne drugiej i trzeciej klasy. Żeby to odrolnić, trzeba było jechać do Warszawy, do samego ministra rolnictwa. Załatwić kredyt w NBP, zarejestrować spółdzielnię w sądzie i w urzędach - dziś jak o tym wspominam, to aż się wierzyć nie chce, co człowiek musiał zrobić. Ale się udało - wspomina R. Olejniczak.

reklama

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GRAFIKĄ - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ REPORTAŻ

Dwudziestu dwóch pionierów i iskra z GS-u

Pomysł utworzenia spółdzielni mieszkaniowej przy Gminnej Spółdzielni nie był w Krobi nowością. Wcześniej próbowano tego dwukrotnie, jednak bezskutecznie.

- Chciano pobudować bloki dla pracowników. Pozbierali pieniądze, a na końcu się pooddawali, bo nie było nikogo, kto by się za to porządnie wziął - zauważa rozmówca. W tym czasie Roman Olejniczak zorganizował zebranie informacyjne dla pracowników GS-u dając ogłoszenie, że poszukiwani są chętni na nowe mieszkania. Udziałem w przedsięwzięciu zainteresowało się wielu, ale możliwości były ograniczone. 

Dnia 6 listopada 1981 roku odbyło się oficjalne zebranie założycielskie Spółdzielni Mieszkaniowej w Krobi. Głównym celem było wybudowanie dwóch budynków dwunastorodzinnych (łącznie 24 mieszkania).

reklama

- Początkowo miały być tylko dwa bloki za ewangelicką szkołą, zaraz za kinem. Zrobiliśmy zebranie w sali na dole. Przyszła masa ludzi, ale przyjętych mogło być tylko dwudziestu dwóch członków założycieli. Dlaczego tylu, skoro miały być 24 mieszkania? Bo dwa mieszkania od razu wynegocjowało sobie Okręgowe Przedsiębiorstwo Rozpowszechniania Filmów z Poznania - wyjawia kulisy Olejniczak.

I zaraz dodaje:

- Chodziło o kotłownię, która miała dostarczać ciepło do nowych bloków. Projektant wymyślił, że najlepiej byłoby wykorzystać piec i kubaturę budynku kina. Poznań zgodził się, ale zażądał w zamian dwóch mieszkań. I te mieszkania dostali w przydziale inni ludzie.

Na zebraniu założycielskim Roman Olejniczak został wybrany na prezesa zarządu. Przez pierwsze 12 lat – aż do końca 1993 roku – swoją funkcję pełnił całkowicie społecznie, łącząc pracę zawodową w GS-ie, studia oraz rodzinne wyjazdy handlowe.

reklama

- Od stycznia 1994 przeszedłem na etat. Nie dało się już inaczej – albo jedno, albo drugie. Wcześniej żona miała sklep prywatny, do Warszawy po towar jeździłem, do tego studia... Na głowę można było dostać, nie było kiedy się wyspać. Ale dziś człowiek jest dumny, że się nie poddał - wspomina. 

W skład pierwszego zarządu spółdzielni, obok prezesa Olejniczaka, weszli również Danuta Rzepka oraz Zenon Busz. 

Projekt z Poznania i własnoręcznie wypalana cegła

- Miałem znajomego, syna nauczyciela z Chwałkowa – Jerzego Grauscha, który był kierownikiem pracowni urbanistycznej w Poznaniu. Zwróciłem się do niego i pan Jurek zaprojektował nam te pierwsze dwa bloki. I żeby nie było: to nie jest żadna tam wielka płyta. Tylko wszystko z tradycyjnej cegły - podkreśla R. Olejniczak perypetie związane z zaprojektowaniem pierwszych budynków Spółdzielni Mieszkaniowej przy ulicy Harcerskiej w Krobi.

Pozwolenie na budowę pierwszych dwóch bloków wydano 22 maja 1982 roku. Były to czasy głębokiego kryzysu gospodarczego i stanu wojennego, kiedy materiały budowlane były niemal niedostępne na rynku. Dlatego trzeba było wykazać się niezwykłą pomysłowością. Na szczęście tego założycielom spółdzielni nie brakowało.

- Pojechałem do Pudliszek, do kierownika cegielni, gdzie załatwiłem, że będziemy sami sobie wyrabiać cegłę. To była ciężka, fizyczna harówka. Każdy członek spółdzielni musiał odrobić społecznie 400 godzin na budowie przed otrzymaniem mieszkania. Jak sam nie chciałeś iść, to mógł kogoś nająć i zapłacić, ale odrobić musiał. Bo zamysł był od początku taki: zrobić to jak najtańszym kosztem, ale żeby ludzie brali w tym udział. A po drugie: jak sam coś zrobisz własnymi rękami, to potem będziesz to szanował - opowiada Roman Olejniczak.

Do budowy zaangażowano miejscowych rzemieślników i budowlańców, którzy podzielili się pracą - jeden zespół stawiał jeden blok, drugi kolejny. Początkowy plan zakładał dwa budynki wielorodzinne, ale dzięki oszczędności materiałowej i sprawnemu zarządzaniu udało się wygospodarować surowce na trzeci obiekt, co zbiegło się z przekazaniem kolejnych gruntów pod budownictwo mieszkaniowe przez Spółdzielnię Kółek Rolniczych (SKR). 

Pierwsze dwa bloki oddano do użytku 30 czerwca 1985 roku (prace wykończeniowe i formalne odbiory trwały do połowy dekady), a trzeci przyległy budynek przekazano mieszkańcom 30 czerwca 1986 roku. 

Pierwsze dwa bloki mieszkalnie przy ulicy Harcerskiej w Krobi wybudowane przez spółdzielnię mieszkaniową - źródło: archiuwm prywatne Roman Olejniczak

Pudliszki, Poniec i kolejne kwartały Krobi

Sukces organizacyjny w Krobi nie przeszedł bez echa w regionie. Przykładem małej, lecz sprawnie działającej spółdzielni zainteresowali się działacze z sąsiednich miejscowości, a nawet władze na szczeblu centralnym.

- W międzyczasie miałem kontakt z Tadeuszem Cegielskim, prezesem spółdzielni „Przylesie” w Lesznie, który mówił: „Roman, jak już budujesz, to pociągnij to dalej, pomóż innym”. I tak jechaliśmy dalej - mówi pierwszy prezes. 

Wszystkie te inwestycje realizowano w tzw. systemie gospodarczym, przy maksymalnym zaangażowaniu przyszłych lokatorów, co pozwalało utrzymać cenę metra kwadratowego na najniższym poziomie w całym województwie leszczyńskim.

- Cena metra kwadratowego była u nas najtańsza w całym województwie leszczyńskim, a chyba i w Polsce. Za te pieniądze nikt inny by tego nie postawił - wspomina z dumą Olejniczak. 

Etapy lokalnego rozwoju inwestycyjnego Spółdzielni Mieszkaniowej w Krobi

Pudliszki – pierwsze bloki przy ul. Fabrycznej

W 1986 roku spółdzielnia uzyskała w wieczyste użytkowanie grunty w Pudliszkach (przy ul. Fabrycznej, w sąsiedztwie zakładów przetwórczych) - przekazano teren po dawnych barakach sezonowych

  1. Pierwszy blok: 12-rodzinny: oddany do zamieszkania 31 grudnia 1988 roku.
  2. Drugi blok: 12-rodzinny: oddany do użytku 31 października 1989 roku.

Poniec

W 1987 roku pozyskano tereny od SKR w Poniecu, nieopodal restauracji „Kryształowa”

  1. Blok 12-rodzinny: wybudowany i przekazany do eksploatacji - 31 marca 1990 roku.

Rozbudowa Krobi - kompleks przy kinie

W latach 1989–1991 spółdzielnia zrealizowała największy dotychczasowy kompleks w Krobi po lewej stronie od kina. Powstały wówczas trzy bloki:

  1. 6-rodzinny,
  2. 18-rodzinny,
  3. 24-rodzinny,
  4. nowa, wydajna osiedlowa kotłownia - oddanie do użytku: 30 września 1991 roku.

Dalsze inwestycje w latach 90.

  1. Pudliszki: budynek 16-rodzinny – oddany do użytku 31 marca 1992 roku
  2. Krobia: kolejny budynek 16-rodzinny po prawej stronie osiedla – oddany 30 czerwca 1994 roku.

Wraz z blokami mieszkalnymi w latach 90. wybudowano również kilkadziesiąt garaży w Krobi, przeznaczonych dla mieszkańców osiedla.

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD ZDJĘCIEM - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ ARTYKUŁ

Finansowe zakręty i walka o własność ziemi

Przełom ustrojowy lat 80. i 90. przyniósł gigantyczne zawirowania gospodarcze. Hiperinflacja, zmianyt stóp procentowych i blokady kredytowe omal nie doprowadziły do wstrzymania budów.

- Robiliśmy jednocześnie pół bloku w Krobi i szesnaście mieszkań w Pudliszkach, gdy nagle bank przestał kredytować budowę w Krobi, bo nie mieli pieniędzy. Ale w Pudliszkach finansowanie działało. Więc kombinowaliśmy: wstrzymaliśmy roboty w Pudliszkach, a za te pieniądze kończyliśmy Krobię. Mówię sobie: wolę, żeby mnie ludzie „ochrzaniali” za opóźnienie w budowie szesnastu mieszkań niż czterdziestu. Na szczęście w końcu odblokowano kredyty i wszystko dokończyliśmy - zdradza były prezes.

Niezwykle istotnym rozdziałem w historii spółdzielni była batalia o grunty. Początkowo tereny pod blokami znajdowały się jedynie w wieczystym użytkowaniu Skarbu Państwa. Gdy pojawiła się nowelizacja przepisów umożliwiająca wykup gruntów na własność z 99-procentową bonifikatą (za 1% wartości).

- Poszedłem na sesję rady miejskiej, bo wyczytałem w Dzienniku Ustaw, że grunt w wieczystym użytkowaniu można wykupić za 1% wartości. Wystąpiłem z wnioskiem, żeby gmina nam to sprzedała. Rada miejska wyraziła zgodę i wykupiliśmy wszystkie grunty pod budynkami za "grosze". Dzięki temu przekształciliśmy wieczyste użytkowanie we pełną własność spółdzielni, podzieloną dokładnie pod każdym blokiem - opowiada. 

Ewolucję przeszła również baza administracyjna spółdzielni. Początkowo biuro mieściło się w prowizorycznym, drewnianym baraku usytuowanym nieopodal kina. Z czasem spółdzielnia odkupiła dawny budynek stodoły przy osiedlu, przearanżowując go na profesjonalną siedzibę zarządu z salą spotkań na dole.

W tym budynku mieściła się pierwsza siedziba Spółdzielni Mieszkaniowej w Krobi - źródło: archiwum prywatne Roman Olejniczak

Ćwierć wieku na stanowisku i spuścizna

Roman Olejniczak kierował Spółdzielnią Mieszkaniową w Krobi nieprzerwanie przez 25 lat – od chwili jej zawiązania w 1981 roku do 2006 roku.

Jak  mówi, prowadzenie małej spółdzielni mieszkaniowej wymagało nie tylko wiedzy ekonomicznej, ale też odporności psychicznej w codziennych kontaktach z mieszkańcami.

- Zarządzanie ponad 150 mieszkaniami i kilkuset ludźmi to ciężki kawałek chleba. Były momenty, że człowiek nie życzył tego najgorszemu wrogowi. Dopóki ludzie nie dostali mieszkania, wszyscy byli wspaniali, pomagali. Jak dostali klucze, sytuacja potrafiła zmienić się o 180 stopni. Ale starałem się dbać o wszystkich równo. Gdy robiliśmy ocieplenia budynków, najpierw robiłem ściany szczytowe w Krobi, potem w Pudliszkach, potem elewacje północne i południowe. Żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony - mówi szczerze były prezes.

Roman Olejniczak opowiada także o „autorskim” systemie obniżania kosztów eksploatacji dla członków spółdzielni.

- Spółdzielnia nie mogła zarabiać na swoich członkach. Żeby opłaty były niskie, wrzucałem część kosztów utrzymania biura i zarządu w inwestycje – nawet 30% tej puli. Dzięki temu ludzie płacili znacznie mniejsze czynsze, niż wynikałoby to ze sztywnych kalkulacji przy tak małej skali - tłumaczy prezes.

Spółdzielnia Mieszkaniowa w Krobi obecnie

Efekt 25-letniej pracy zarządu pod kierownictwem Romana Olejniczaka stanowi trzon zasobów mieszkaniowych, z których spółdzielnia korzysta do dziś. Od momentu zakończenia ostatnich dużych inwestycji w połowie lat 90. stan posiadania spółdzielni utrzymał się w niemal niezmienionym kształcie.

Według ostatnich oficjalnych danych na dzień 28 lutego 2017 roku, zasoby Spółdzielni Mieszkaniowej w Krobi prezentowały się następująco:

  1. Łączna liczba mieszkań: 152 lokalnych
  2. Łączny metraż mieszkań: 8 803,76 m²
  3. Liczba członków spółdzielni: 198 osób

Rozkład geograficzny zasobów

  1. Krobia: 100 mieszkań o łącznej powierzchni 5 717,98 m² (obejmuje kompleks bloków przy ul. Harcerskiej i w sąsiedztwie kina wraz z osiedlową kotłownią oraz zespołem garaży).
  2. Pudliszki: 40 mieszkań o łącznej powierzchni 2 404 m² (trzy bloki przy ul. Fabrycznej).
  3. Poniec: 12 mieszkań o łącznej powierzchni 681,78 m²

KLIKNIJ ZDJĘCIE, żeby PRZECZYTAĆ FOTOREPORTAŻ

 

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo