Samowolka i nieodpowiedzialność kierowców
Sołtys Sławomir Nowaczyk stawia na nieodpowiedzialność kierowców. Twierdzi, że do zniszczenia trawnika stanowiącego plac zabaw najprawdopodobniej doszło w sobotę wieczorem i w niedzielę przed południem. Dlaczego? Samowolka. Gospodarz wioski jest przekonany, że niektórzy z uczestników mszy zrobili sobie tam parking, bez pozwolenia.
Uczestnicy mszy św. nie zauważyli, że mróz odpuścił?
Zostawiali tam samochody na czas mszy św., które w kościele św. Marcina odbywają się w sobotni wieczór i w niedzielę przed południem. Podczas mijającego weekendu zimowa aura zamieniła się w jesienną, mróz ustąpił. Przez to łatwo "rozjechać" ziemię. Wjeżdżający na plac zabaw chyba o tym zapomnieli. Odjechali, kiedy nabożeństwo się zakończyło, natomiast po terenie obsianym trawą pozostały koleiny, błoto i kałuże.
- Są roztopy i oto jest efekt - przedstawia sołtys. - Poza tym, tam nie ma parkingu, tylko plac zabaw, więc nie można wjeżdżać i sobie parkować - dodaje.
"Nie był to jeden samochód, ale kilka"
Czy kierowcom wcześniej zwracano uwagę, że trawnik należy do placu zabaw i nie należy tam zostawiać samochodów? Sławomir Nowaczyk przyznaje, że "nie było komu zwracać, bo nikt tam nigdy nie parkował".
Nikt przez tyle lat tam nie wjeżdżał i nagle teraz ktoś postanowił zaparkować. Wychodzi na to, że nie był to jeden samochód, ale kilka. Wziął jeden i drugi stanął, rozjechał i masakra - mówi sołtys. - Trawnik i parkowanie nie idą w parze. Kiedy przyjadę w gości, to zaparkuję na podjeździe do posesji, a nie na trawniku - dodaje.
Jest miejsce do parkowania przy kościele, ale...
Żal mieszkańców, zwłaszcza tych, którzy dbali o plac zabaw, porządkowali go, jest tym wiekszy, że - jak przekonują - miejsca na parkowanie auta w pobliżu kościoła jest sporo. Płakać się chce. Internauci komentujący sytuację podkreślają "brak poszanowania dla dobra ogółu publicznego czy też poszanowania do własności drugiego".
- To temat wszechobecny i obserwowany na codzień. Brak szacunku do własności drugiego człowieka, jego pracy czy wysiłku. A, co tam…, byle było dobrze dla mnie… A ty poszkodowany nie odzywaj się i na waż się podnosić głosu, bo cię uciszymy. Dobrze, że w końcu zostaje to zauważone... - napisał jeden z komentujących.
A może brama i po kłopocie?
Inny z mieszkańców wsi, podczas dyskusji w sieci zauważył, że wierni, przyjeżdżający na mszę św. na zielonym terenie należącym do placu zabaw parkują bardzo często, niemal co niedzielę. Niektórzy podpowiadają sołtysowi, że dobrym rozwiązaniem będzie zamontowanie bramy przy ogrodzeniu. Wtedy problem się zakończy.
- Przyszła odwilż i afera. Albo niech przestaną do kościoła chodzić, albo bramę wstawić - napisał jeden z mieszkańców wsi.
- Ludzie są różni, dlatego powinna być brama i wtedy nie będzie kłopotu. Jeśli bramy nie ma i każdy może sobie wjechać , to potem jest jak jest - dodał inny internauta.
Kto przyjdzie z grabiami i naprawi szkody?
Teraz oburzeni ludzie ze Starego Gostynia pytają w sieci:
Jak myślicie? Kogoś dotknie refleksja i przyjedzie jutro z grabkami, wyrówna i posieje świeżą trawę na terenie placu zabaw?
Kto to naprawi szkody?
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.