- Harcerka, żołnierz AK, nauczycielka
- Schronienie znalazła u cioci w Borku Wielkopolskim
- Na życzenie zmarłej, rodzina pochowała ją na cmentarzu w Borku Wlkp.
- Odznaczenia wyeksponowane przy urnie
- Potrzeba nam filarów i wzorców, by nauczyć się patriotyzmu
- List od prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej
- Salwa honorowa na cmentarzu
Harcerka, żołnierz AK, nauczycielka
Krystyna Biernacka Mikołajczyk, po kilkuletniej chorobie, odeszła 11 marca, tuż przed swoimi 99 urodzinami. Urodziła się w 1927 roku w Warszawie, tam spędziła dzieciństwo, uczęszczała do szkoły podstawowej im. Tadeusza Kościuszki. Była harcerką Szarych Szeregów, żołnierzem Armii Krajowej – Batalionu "Parasol" oraz wieloletnią nauczycielką. Podczas II wojny światowej, przyjmując pseudonim „Kali”, jako łączniczka i sanitariuszka wzięła udział w powstaniu warszawskim, na szlaku bojowym Wola - Stare Miasto - kanały - Śródmieście.
Po powstaniu „Kali”, wyszła z Warszawy z ludnością cywilną, w jednej z pierwszych grup. Została zabrana przez Niemców, do pracy w fabryce amunicji. Po zakończeniu wojny zdecydowała się wrócić do Polski.
Schronienie znalazła u cioci w Borku Wielkopolskim
Niestety, w zniszczonej podczas walk Warszawie nie było już śladu po dawnym, rodzinnym domu. W jednym z wywiadów, w 2007 roku, Krystyna Mikołajczyk powiedziała: "Wtedy przypomniałyśmy sobie, że mój ojciec miał jedyną siostrę w Wielkopolsce, którą bardzo kochał, bo byli sierotami od dziecka, a jej się bardzo dobrze powodziło. Była wspaniałą krawcową, miała piękny dom, myśmy jeździli do niej na wakacje. Myśmy do niej pojechały i u niej zostałam. Potem w Poznaniu kończyłam studia i tu wyszłam za mąż".
Krystyna Biernacka Mikołajczyk wraz z matką znalazła schronienie u cioci, która mieszkała właśnie w Borku Wielkopolskim, później osiedliła się na stałe w stolicy Wielkopolski.
Na życzenie zmarłej, rodzina pochowała ją na cmentarzu w Borku Wlkp.
Na własne życzenie uczestniczka powstania warszawskiego została pochowana na boreckim cmentarzu, gdzie spoczywają jej krewni. Wcześniej jednak, w sanktuarium maryjnym na Zdzieżu, odbyła się uroczysta msza święta.
Przed drzwiami świątyni w wojskowej asyście honorowej prezentowali się żołnierze 69. Leszczyńskiego Pułku Przeciwlotniczego im. gen. dyw. Stefana Roweckiego „Grota”, z garnizonu w Lesznie. Przed ołtarzem boreckiego sanktuarium stanęła urna z prochami śp. Krystyny Biernackiej Mikołajczyk, wystawiono też pamiątkowe zdjęcie zmarłej. Przy urnie wartę honorową pełnili żołnierze z leszczyńskiego pułku wraz z 12. Wielkopolską Brygadą Obrony Terytorialnej im. gen. Stanisława Taczaka, działającą pod hasłem "Zawsze gotowi, zawsze blisko".
Odznaczenia wyeksponowane przy urnie
Ostatnia bohaterka z Batalionu "Parasol" za zasługi dla ojczyzny w konspiracyjnej walce została odznaczona m.in. Warszawskim Krzyżem Powstańczym, Złotym Krzyżem Zasługi oraz Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Te ordery i odznaczenia powstańcze zostały szczególnie wyeksponowane podczas uroczystości pogrzebowej w boreckim kościele. Poduszka z odznaczeniami niesiona była przez żołnierzy w procesji wejścia i wyjścia.
W ostatniej drodze śp. Krystyny Mikołajczyk udział wzięli także harcerze Hufca ZHP Jarocin, druhowie OSP z gminy Borek Wlkp. oraz młodzież i dzieci z DDP Karolew. Obecny był burmistrz Borku, Janusz Sikora.
Przysłuchując się kazaniu, które podczas mszy świętej wygłosił ks. Tadeusz Lorek - proboszcz parafii, można było się dowiedzieć, że tato śp. Krystyny Biernackiej Mikołajczyk walczył w powstaniu wielkopolskim, poświęcając się za ojczyznę, został pochowany na ziemi warszawskiej.
- Ona za to walczyła w powstaniu warszawskim, ale w konsekwencji została wywieziona do Niemiec, do pracy. Następnie obóz został wyzwolony. Namawiano ją – to jest wypowiedź zmarłej – żeby została na Zachodzie, proponowali Stany Zjednoczone. Jednak pragnęła wrócić do swoich (...) Teraz jej prochy wracają do naszej ziemi boreckiej – przypomniał ks. Tadeusz Lorek. - To, co się dzieje tu i teraz, to jest przede wszystkim lekcja patriotyzmu. Kończy nam się dzisiaj nowenna modlitwy za naszą ojczyznę, rozpoczynamy tydzień modlitwy o ochronę życia. W tym momencie prosimy Boga o zbawienie dla naszej siostry. Wiemy, że z nieba więcej widać i więcej można. Prosimy, aby będąc blisko swoich, którzy razem z nią walczyli w powstaniu, wypraszali u Boga potrzebne łaski dla naszej ojczyzny, by żyła w miłości i prawdzie – mówił kapłan.
Potrzeba nam filarów i wzorców, by nauczyć się patriotyzmu
Zapowiedział, że wiele słów padnie o zmarłej bohaterce walk powstańczych z batalionu "Parasol".
- Podsumowując jej życie, można powiedzieć, że miała pełne ręce patriotyzmu, całe serce potrafiła oddać ojczyźnie. Dzisiaj tak bardzo dużo mówi się o patriotyźmie, ale to są tylko słowa. Potrzebujemy ciągle, kochani, znaków, filarów, wzorców, które będą nas przekonywać nie tylko do tego, by pamiętać o naszych powstańcach wielkopolskich. Uczmy się od najlepszych, od naszej zmarłej siostry, od świętego Józefa, patrona dnia dzisiejszego - powiedział kapłan.
List od prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej
Zanim urnę z prochami zmarłej wyniesiono w procesji z kościoła, głos zabrał sekretarz stanu Wojciech Kolarski. Podczas nabożeństwa pogrzebowego odczytał list prezydenta RP - Karola Nawrockiego.
- Z ogromnym żalem przyjąłem wiadomość o śmierci Krystyny Mikołajczyk, "Kali", żołnierza Armii Krajowej, ostatnią uczestniczkę szlaku bojowego heroicznego batalionu "Parasol". Do końca swoich dni pielęgnowała pamięć o towarzyszach broni, powstańcach warszawskich, którzy przed nią odeszli na wieczną wartę, pozostawiając nam, współczesnym testament wierności Bogu i umiłowania ojczyzny – napisał prezydent RP.
Sekretarz stanu zaznaczył, że bohaterka działań konspiracyjnych wychowała się w śródmieściu stolicy jeszcze w czasach jej międzywojennej świetności. W liście przywołane zostały słowa śp. Krystyny Mikołajczyk: To jest moje ukochane miasto. Zawsze najładniejsze. Mieszkałam w bardzo pięknej dzielnicy, należałam do parafii kościoła Świętego Krzyża. Poza tym, blisko [był] Ogród Saski, przechodziłam do szkoły obok Ogrodu Saskiego, obok Zachęty, więc to jest moja ukochana dzielnica i ukochana Warszawa".
Ta beztroska kraina młodości przestała istnieć 1 września 1939 roku.
- Wstąpienie w szeregi Armii Krajowej i udział w powstaniu warszawskim wypływały wprost z serca i umiłowania ojczyzny młodej Warszawianki. Serca zranionego przez okrutnych, butnych najeźdźców. Nie były to decyzje wymagające głębokich analiz, nie towarzyszyły im rozterki - czytał Wojciech Kolarski.
W imieniu głowy państwa, W. Kolarski, przekazał list z kondolencjami, córce i najbliższej rodzinie.
Salwa honorowa na cmentarzu
Ciąg dalszy ceremonii pogrzebowej odbył się na cmentarzu parafialnym w Borku Wlkp.
- Złożymy prochy naszej siostry w wielkopolskiej ziemi. Na pewno nawiedzając jej grób, lekcja patriotyzmu będzie trwała - powiedział ks. Tadeusz Lorek.
Podczas składania urny z prochami do grobu, żołnierze dywizjonu Leszczyńskiego Pułku Przeciwlotniczego oddali salwę honorową, jako symboliczny akt szacunku i uznania dla ostatniej bohaterki powstania warszawskiego, z batalionu "Parasol".
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.