Po kilkudziesięciu latach udało się odbudować źródełko przy Sanktuarium Pocieszenia Najświętszej Maryi Panny w Borku Wielkopolskim. Tak się szczęśliwie złożyło, że z wody mogli już korzystać wierni, uczestniczący w wielkim odpuście parafialnym.
To cudowne miejsce na Zdzieżu, przez wiele lat pozostawało jedynie wspomnieniem, legendą przekazywaną kolejnemu pokoleniu mieszkańców. Teraz ponownie odzyskało swój dawny charakter i - jak zapewnia proboszcz ks. Tadeusz Lorek - może służyć wiernym: parafianoim, pielgrzymom oraz innym gościom, którzy odwiedzają sanktuarium maryjne. Wierni, którzy oczekiwali na odbudowę źródła, są wdzięczni kustoszowi parafii, który zdetermonowany, swoją pracą i poświęceniem, przyczynił się do odzyskania kultowego miejsca przy świątyni.
Ksiądz Lorek rozpoczął posługę proboszcza w parafii pw. Pocieszenia Najświętszej Maryi Panny, w lipcu 2019 roku. Jako nowy gospodarz boreckiej parafii myślał wówczas o kontynuowaniu prac naprawczych i remontowych związanych głównie z kościołem farnym pw. Stanisława Biskupa. Wiedział, że trzeba zadbać o odprowadzenie wody deszczowej i uporządkować teren przy kościele na Zdzieżu.
Mieszkańcy Borku i okolic, podczas rozmów z nowym proboszczem, dawali mu często i dobitnie do zrozumienia, że ucieszyłoby ich odbudowanie wyjątkowego miejsca - źródełka z wodą, dzięki której, przez wstawiennictwo Matki Boskiej chorzy parafianie, odzyskiwali zdrowie.
- Wielokrotnie słyszałem od ludzi, że o przywróceniu źródła, miejsca, gdzie można by korzystać ze źródlanej wody, myśleli już moi poprzednicy. Uznałem, że dość myślenia, podjąłem decyzję, że czas działać w tym kierunku - przyznał ks. Tadeusz Lorek.
Warto podkreślić, że sanktuarium Matki Bożej na Zdzieżu jest jednym z najstarszych miejsc kultu Maryjnego w Wielkopolsce. Wielu pielgrzymów przybywających do Borku Wielkopolskiego zna historię cudownego źródła, ale nie wszyscy wiedzą, jak wielkie znaczenie miało ono dla rozwoju sanktuarium. Kiedy Zdzież - w XIV w. jako miasto - posiadało już zamek i ratusz, według legendy, Zdziński dziedzic, dworzanin Władysława Jagiełły, postanowił tam zbudować kościół. Do zadania przystąpił w 1392 roku. W trakcie prac budowlanych modlący się obok niewidomy Jan Żołędniak poprosił o wodę ze źródła znajdującego się obok powstającej świątyni. Kiedy przemył wodą oczy odzyskał wzrok.
Wiadomość o tym wydarzeniu szybko rozeszła się po okolicy. Na Zdzież zaczęli przybywać ludzie chorzy, cierpiący i szukający pomocy i wkrótce przy źródełku zebrało się mnóstwo ludzi. Dotarł tam również Paweł Zimny z Zatorowa. Jemu i zebranym przy źródle ludziom pod wieczór ukazała się niewiasta, która wołając do niego oznajmiła: „Módlcie się i pracujcie na chwałę Bożą”. Uzdrowienia powtarzały się i raz po raz jakiś niewidomy odzyskiwał wzrok. Skłoniło to budujących świątynię do przesunięcia nowego obiektu, tak aby źródełko znajdowało się w prezbiterium kościoła, za dużym ołtarzem. Źródło przez wiele lat było celem pielgrzymek. Wierni zabierali wodę do swoich domów, wierząc, że dzięki temu - przez wstawiennictwo Matki Bożej mogą otrzymać potrzebne łaski.
Komentarze (0)