reklama

O psie, który został porzucony w wigilię. Właścicielowi przedstawiono zarzuty

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

O psie, który został porzucony w wigilię. Właścicielowi przedstawiono zarzuty - Zdjęcie główne
Autor: FB Przytulisko w Poniecu
Zobacz
galerię
5
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościTo wydarzyło się w wigilię. - Ktoś zatrzymał samochód przy ulicy prowadzącej do naszego przytuliska i po prostu… wyrzucił psa - napisano na profilu facebookowym Przytuliska w Poniecu. Gostyńska policja zajęła się sprawą, między innymi na podstawie zeznań świadków zdarzenia. Właścicielowi psa policja zarzuciła znęcanie się nad zwierzętami.
reklama

Pies porzucony w pobliżu przytuliska w Poniecu

Ktoś po prostu wyrzucił psa z samochodu. Tak zwyczajnie. Zdajemy sobie sprawę, że nawet wyrzucanie śmieci w miejscach publicznych, a tym bardziej z auta, do przydrożnych rowów, jest niezgodne z prawem. A jednak... Zwierzak jeszcze chwilę biegł za samochodem, którym kierował człowiek, będący całym jego światem, któremu ufał. Świadek, który widział moment wyrzucania zwierzaka z samochodu, zadzwonił do przytuliska w Poniecu. 

- Zanim pod wskazane miejsce dotarli panowie, którzy są odpowiedzialni na terenie gminy za wyłapywanie bezdomnych psów, ten piesek już zdążył się przemieścić - mówi opiekunka przytuliska w Poniecu.  

Pies z jasną sierścią, zadbany, szukał właściciela, błąkając się przy drodze z Ponieca do Pawłowic, wbiegał pod poruszające się szosą pojazdy.

reklama

- Trafił na dwie panie, które jechały tą drogą, zatrzymały się i zadzwoniły na policję, nieświadome, że przytulisko już dostało sygnał o porzuconym zwierzaku. Po zgłoszeniu na wskazane miejsce przy drodze, która biegła w lesie, dojechał policjant. Wziął psa do samochodu i przywiózł go do przytuliska - uzupełnia.

Na początku wydawało się, że pies uciekł właścicielom...

Na początku wszystko wskazywało na to, że pies uciekł właścicielowi. Można było tak wnioskować, gdyż ufał ludziom, był czysty, nie był wychudzony. Niestety, funkcjonariuszom przed świętami Bożego Narodzenia nie udało się ustalić, kto jest jego właścicielem.

- Czeka bezpieczny w Przytulisku w Poniecu - napisano 24 grudnia na fanpage’u KPP w Gostyniu.

reklama

Pracujący tam wolontariusze podkreślają, że porzucenie zwierzęcia to nie „brak innej możliwości”. To decyzja, a te mają konsekwencje - również prawne. Zaraz po świętach podjęli formalne kroki prawne, zgłosili sprawę słubom, złożyli  zeznania na policji, z wnioskiem o ukaranie sprawcy. Funkcjonariusze przesłuchali świadka. 

- Liczymy na skierowanie sprawy do sądu z urzędu - przyznali.

Funkcjonariusze policji rzetelnie podeszli do złożonego wniosku, brali po duwagę każdy szczegół. Pomogli również internauci, ktorzy komentowali post, umieszczony na profilu Komendy Powiatowej Policji w Gostyniu.

Jak mówi kom. Monika Curyk, oficer prasowa KPP w Gostyniu, współpraca z przytuliskiem, rozmowy ze świadkami, komentarze pod postem oraz szczegółowe ustalenia funkcjonariuszy z Posterunku Policji w Poniecu szybko rozwiały przypuszczenia o tym, że pies mógł uciec od właściciela. Okazało się, że zanim go znaleziono, na internetowej platformie ogłoszeniowej ktoś zamieścił ogłoszenie, że chciałby oddać psa i szukał dla niego właściciela. 

reklama

Wyrzucił psa z samochodu, bo nie był w stanie się nim opiekować

- Coraz więcej faktów wskazywało na to, że zwierzę zostało porzucone - informuje kom. Monika Curyk.

Funkcjonariusze krok po kroku analizowali każdy trop. Dzięki ich determinacji udało się dotrzeć do właściciela i ustalić, co naprawdę spotkało czworonoga. Psa wyrzucił z samochodu 25-letni mieszkaniec powiatu leszczyńskiego, a pies wabi się Piorun.

- Jak się okazało, właściciel psa nie był w stanie dalej się nim opiekować. Zamieścił ogłoszenie na portalu ogłoszeniowym, oferując oddanie zwierzęcia, jednak nikt się nie zgłosił. Wtedy podjął decyzję o porzuceniu Pioruna. Ogłoszenie usunął zaraz potem, jak się go pozbył, a psa porzucił na pastwę losu w okolicy Ponieca i odjechał - tłumaczy kom. Monika Curyk. 

reklama

Mężczyzna z powiatu leszczyńskiego usłyszał zarzut znęcania się nad zwierzęciem poprzez jego porzucenie. Za to przestępstwo grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności.

Sprawą porzuconego czworonoga zajmie się sąd

Pies nie wrócił do właściciela,  dopóki sprawa nie zostanie wyjaśniona w sądzie, pozostaje w przytulisku w Poniecu. Nadano mu też nowe imię, ponieważ okazało się, że to suka, dlatego nazwano ją Elza. Ma dobrą opiekę, z nowym imieniem od początku uczy się, że człowiek nie zawsze znika bez słowa.

- Tym, co zrobił właściciel, zajmą się odpowiednie instytucje. A my, jak zawsze, zostajemy po stronie tych, którzy sami głosu nie mają - czytamy na fanpage'u przytuliska.

Jeśli kogoś poruszyła historia Elzy, wolontariusze z ponieckiego przytuliska, szukają dla niej domu tymczasowego - o adopcji na stałe zdecydować nie mogą, przynajmniej do czasu rozwiązania i zamknięcia sprawy przez sąd.

Takie sytuacje jak ta, opisana w artykule, wciąż się zdarzają. Wolontariusze zajmujący się bezdomnymi zwierzętami podkreślają, że dla „ludzi”, którzy traktują zwierzęta jak zabawki lub inne przedmioty, nie ma taryfy ulgowej. 

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo