Zawody odbyły się 26 kwietnia, w Gostyniu. Jakub Furman przed biegiem przyznał, że od stycznia cały czas trenuje bieganie.
- Tydzień temu wziąłem udział w maratonie, dlatego też dzisiaj moja forma stoi pod znakiem zapytania. Temperatura powietrza dzisiaj jest idealna, ale mamy silny wiatr. Chyba będzie trzeba biegać w grupie, żeby coś osiągnąć – powiedział godzinę przez startem Jakub Furman.
Jak wspomniał, w ubiegłym roku 10 kilometrów w biegu ulicznym pokonał w ciągu 36 minut i 11 sekund. Przyznał, że jego najlepsze miejsce dotychczas w zawodach „Nasza Dycha” w Gostyniu to "ósemka" z 2025 roku.
Nieco inaczej niż w ubiegłym roku
Gostynianin znalazł się w grupie 314 zawodników zapisanych na listach startowych. Tegoroczne zawody Nasza Dycha w Gostyniu zostały nieco urozmaicone.
Rozgrzewkę przygotowało najlepsze studio treningowe w Gostyniu Transformers Gostyń - Trening & Dieta, by dodać zawodnikom energii i mocy na start. Na czele biegu ustawiono tym razem zabytkowe auto Oldsmobile Cutlass 1979 z kolekcji Macieja Pedy.
- Klasyka, która robi wrażenie jeszcze przed pierwszym krokiem - promował wóz organizator.
Na linii startu pistolet trzymał starosta gostyński Robert Marcinkowski, na znak organizatora strzałem wypuścił zawodników na trasę "dychy".
- Często jestem po drugiej stronie, czyli uczestnika "Naszej Dychy". Tym razem musiałem nieco zmienić plany, ale mam nadzieję, że wrócę w przyszłym roku, jako zawodnik - powiedział włodarz powiatu. - Zawsze są to duże emocje, ciekawe wrażenia. Mam sentyment i do Naszej Dychy, i do mieszkańców powiatu, do wszystkich uczestników. Jest to pierwsza impreza biegowa, która narodziła się w Gostyniu i od wielu lat się sprawdza, przyciąga setki uczestników, pasjonatów biegania. Warto takie postawy wspierać - dodał.
Dołożono osobny bieg na 5 kilometrów
Pasjonaci biegania mieli do wyboru start na dystansie 10 km trasą wytyczoną na gostyńskich ulicach, oraz - pierwszy raz - trasę 5-kilometrową. Nasza Dycha w Gostyniu to również szansa na sprawdzenie się w marszu nordic walking na 5 kilometrów.
Jak przyznał inicjator wydarzenia, bieg na dystansie 5 km, z osobną linią startową to alternatywa dla zawodników, którzy nie czuli się na siłach, żeby wystartować na dystansie 10 kilometrów, ale kochają biegać.
- Dodatkowa trasa jest zgodna z oczekiwaniami zawodników. Sygnały otrzymywaliśmy już w ubiegłym roku. Ostateczną decyzję podęliśmy po tym, jak Jakub Skrzypczak, dobry zawodnik, który trenuje na gostyńskim stadionie OSiR, poparł pomysł. Zapowiedział, że również zamierza wystartować na 5 kilometrów, ponieważ wcześniej brał udział w dużej sportowej imprezie - przyznał Bogdan Paluszkiewicz.
Rekord "dychy" nie padł
Organizator i inicjator imprezy miał nadzieję, że na dystansie 10 km padnie rekord. Dotychczas najszybciej pokonano gostyńską trasę w ciągu 29:35 sekund. Natomiast obecny rekord świata w biegach ulicznych wynosi 26:24.
- Zobaczymy, może się uda, jednak jest silny wiatr – przyznał po rozpoznaniu w kwestii warunków pogodowych.
Nie zawiedli kibice.
"Mama! Mama!" – słychać było okrzyki kibiców, niektórzy przynieśli własnoręcznie wykonanie banery, żeby dodać sił biegaczom z rodziny – np. tacie czy bratu. Wśród zawodników biorących udział w sportowej imprezie w Gostyniu było 6 osób z Kenii: 3 mężczyzn i 3 kobiety. I to oni tryumfowali w wyścigach.
- Wdać, że są dobrze przygotowani i biegną w doskonałym tempie - komentował Bogdan Paluszkiewicz.
Rekord podczas tegorocznych zawodów jednak nie padł. Najszybszy zawodnik - z Kenii trasę 10 km ulicami Gostynia pokonał w ciągu 28 minut 47 sekund.
Najlepsi biegacze z Gostynia sami na to zapracowali
Natomiast na tytuł najszybszych zawodników z Gostynia zapracowali Patrycja Rolnik w kategorii kobiet oraz Jakub Furman w kategorii mężczyzn. Doświadczona biegaczka Patrycja Rolnik przyznała po przekroczeniu linii mety, że czuje satysfakcję i jest zadowolona, zwłaszcza, że "wygrywanie u siebie smakuje podwójnie".
- Z czasu, jaki osiągnęłam również się cieszę. Pokonałam 10 kilometrów w ciągu 36 minut i 44 sekund. To nie jest moja "życiówka". I chociaż w Gostyniu zawsze biega mi się ciężko, to jest to mój najlepszy wynik na zawodach Nasza Dycha - komentowała zawodniczka.
Szczerze stwierdziła, że zmieniona trasa jej nie odpowiada. Zwłaszcza trudny podbieg ul. Zachodnią w kierunku ronda. Zmagania na trasie utrudniały warunki pogodowe. Zawodnicy zmagali się z wiatrem, z gwałtownymi porywami.
- Trasa wyznaczona poprzednio - 2, 3 lata temu była lepsza, bardziej wyrównana, mniej było podbiegów. Ten dzisiejszy, ulicą Zachodnią w stronę ronda był trudny. Biegliśmy pod wiatr, który był tam odczuwalny dość mocno. Za to temperatura idealna. Jednak nie narzekam, gdyż warunki były trudne dla wszystkich startujących - powiedział Jakub Furman po zejściu z podium. - Jestem tydzień po maratonie, niedostatecznie wypoczęty, ale z czasu jestem zadowolony - dodał.
To jego 5. wygrana wśród Gostynian na zawodach Nasza Dycha w rodzinnym mieście.
Trzy proste pod wiatr
Jakub Skrzypczak z Garzyna, startujący "pod gostyńską banderą" wygrał bieg na dystansie 5 kilometrów. Pokonał trasę w czasie 15:24, a jego rekord życiowy to 14:40. On również wspominając o trudnościach wskazywał na wiatr i stromy podbieg.
- Z czasu, w jakim pokonałem 5 kilometrów nie do końca jestem zadowolony. Życiówki nie pobiłem, chociaż jak na warunki pogodowe nie był zły. Nogi są zmęczone, ponieważ wczoraj biegłem na stadionie w Poznaniu kilometr, a na trasie trzy proste były pod wiatr - powiedział.
Komentarze (0)