Pułapka „czystego ciepła”? Kryzys na rynku pelletu uderza w całą Polskę, ale nie tylko
Zima w pełni, a wraz z nią nadeszły problemy, których wielu użytkowników pieców pelletowych nie brało pod uwagę. W lokalnych składach opału telefon nie przestaje dzwonić, ale odpowiedzi rzadko niosą pocieszenie.
Sytuacja jest krytyczna: magazyny, które miały wystarczyć na długie tygodnie, opustoszały w mgnieniu oka.
Nie pomaga także posiłkowanie się pelletem zagranicznym np.: litewskim czy niemieckim, gdyż w przypadku choćby tego ostatniego w Niemczech ceny osiągnęły najwyższe pułapy od 2023 roku (około 400 euro za tonę). To pokazuje, że obecna sytuacja wpisuje się w szerszy, europejski trend rynkowy.
Gdy mróz zatrzymuje produkcję. Nie ma jak obrobić wióra
Główną przyczyną kryzysu okazuje się pogoda, a konkretnie siarczyste mrozy, które nie odpuszczają na terenie całej Polski. Choć surowca w lasach nie brakuje, proces jego przetwarzania przy niskich temperaturach staje się niemal niemożliwy.
- Przy niskich temperaturach obróbka drzewa spada o 50%, bo drzewo jest zmarznięte, niszczą się narzędzia i nie ma wióra. A żeby zrobić pellet, jest potrzebny wiór. Jeżeli jest mniejsza produkcja, nie ma surowca. I to jest główny powód - tłumaczy właściciel składu z terenu powiatu gostyńskiego.
Ten „chroniczny brak wiórów” zbiegł się w czasie z gigantycznym wzrostem zapotrzebowania. Gdy temperatura spada, zużycie opału rośnie – w tym przypadku nawet o 300%. Jak mówią eksperci, "to matematyka, której rynek nie był w stanie udźwignąć".
DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD ZDJĘCIEM - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ
Reglamentacja i puste magazyny
Właściciele składów próbują ratować sytuację, wprowadzając ograniczenia. Przykładowo w ostatnich dniach w jednym ze składów węgla w powiecie gostyńskim norma na jednego klienta wynosiła zaledwie 10 worków (po 15 kilogramów). Dziś nawet to jest już wspomnieniem.
- Magazyny były wypełnione, ale przez pogodę opału wystarczyło nam na trzy tygodnie. A teraz - wczoraj wydaliśmy ostatnie sztuki - słyszymy od mówiąceo z goryczą w głosie przedsiębiorcy.
A dostawy pelletu, które miały dotrzeć do powiatu dwa lub trzy tygodnie temu, wciąż nie dotarły. Co gorsza, nikt nie potrafi zagwarantować, kiedy i w jakiej cenie towar się pojawi?
Cena za tonę: 2000 zł to dopiero początek? Po 3000 zł chodzi w Internecie
A wzrost jest drastyczny. Jeszcze w maju czy czerwcu 2025 roku pellet można było kupić za około 1300 zł za tonę. Natomiast ostatnie sprzedawane partie osiągnęły już pułap 2000 zł (30 zł za worek 15 kg). Jednak sprzedawcy nie ukrywają, że jeżeli mrozy nie odpuszczą z podażą i cenami może być jeszcze gorzej.
- Dostaję informację, że pellety, które do mnie przyjadą, kupię drożej, niż te, które ostatnio sprzedałem. Cena 2000 zł za tonę jest w tej chwili dla mnie nieosiągalna. Aż się boję myśleć, po ile będzie ten, co dojedzie - przyznaje nasz rozmówca.
Cena w składach opału to jeszcze nic. W ofertach internetowych tona pelletu osiąga zawrotne 3000 złotych.
W piecu na pellet napalisz... tylko pelletem
Największy problem mają ci, którzy w ramach modernizacji ogrzewania pozbyli się kotłów starszej generacji czy na inne rodzaje opału: drewno, brykiet czy różne sortymenty węgla na rzecz urządzeń dedykowanych wyłącznie pelletowi.
- Współczuję ludziom, których namawiano, dawano dotacje na piece pelletowe. W piecu węglowym można napalić węglem drobnym, grubszym, średnim czy drewnem. A w piecu na pellet? Tylko pelletem. Tu nie ma alternatywy - zaznacza właściciel składu.
KLIKNIJ GRAFIKĘ, żeby PRZECZYTAĆ ARTYKUŁ
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.