reklama

Klikasz „Akceptuję wszystko”? Uważaj, właśnie oddajesz swój cyfrowy portfel

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Klikasz „Akceptuję wszystko”? Uważaj, właśnie oddajesz swój cyfrowy portfel - Zdjęcie główne
Autor: Ines Jakuszkowiak | Opis: Marek Balczyński przestrzega przed bezrefleksyjnym korzystaniem z internetu

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościCodziennie setki razy klikamy w okienko z napisem „Zgadzam się na pliki cookie”. Robimy to automatycznie, byle tylko jak najszybciej pozbyć się irytującego komunikatu i przejść do czytania strony. Czy zastanawialiście się jednak, co tak naprawdę podpisujecie tym cyfrowym cyrografem? O tym, jak niewinne „ciasteczka” mogą stać się narzędziem w rękach cyberprzestępców i dlaczego nasze dzieci widzą w sieci rzeczy, których nigdy nie powinny zobaczyć, rozmawiamy z młodszym aspirantem Markiem Balczyńskim z Komendy Powiatowej Policji w Gostyniu.
reklama
reklama

Cyfrowa kamera, która bada Twoje trendy

Większość użytkowników internetu traktuje pliki cookie jako niegroźny element sieciowej biurokracji, wymóg prawny, który po prostu trzeba przeklikać. Policja patrzy na ten mechanizm z zupełnie innej perspektywy. Dla nich to gigantyczna baza wiedzy o nas, która - w niepowołanych rękach - staje się potężną bronią.

- Zastanawiałem się, jak najprościej to wytłumaczyć - mówi mł. asp. Marek Balczyński. - To działa trochę jak kamera, która śledzi nas podczas zakupów w sklepie stacjonarnym. Ona też zapisuje nasze zachowanie na twardym dysku. Jest jednak jedna kluczowa różnica: sklepowa kamera zazwyczaj nie bada naszych trendów. A pliki cookies tak. One zbierają bardzo szczegółowe dane na temat tego, co dokładnie robimy w internecie.

reklama

„Ciasteczka” to w rzeczywistości małe pliki tekstowe, które serwer strony internetowej zapisuje na naszym urządzeniu. Kiedy wracamy na tę samą witrynę, przeglądarka wysyła te pliki z powrotem, dzięki czemu strona „pamięta” nasze preferencje, zawartość koszyka czy dane logowania. Problem pojawia się wtedy, gdy zgadzamy się na tzw. ciasteczka podmiotów trzecich.

- Jeżeli wyrażamy zgodę na całościowe zapisywanie naszych danych, to algorytm zaczyna nas profilować. Zapisuje, że interesowaliśmy się karmą dla psów, konkretnym krojem ubrań czy określonym modelem samochodu. Co niezwykle ważne, te dane podlegają dalszej obróbce i mogą być pozyskiwane przez zewnętrzne firmy, które są powiązane z daną stroną sprzedażową. Nasz cyfrowy ślad staje się po prostu towarem - wyjaśnia policjant.

reklama

To właśnie ten mechanizm sprawia, że po jednorazowym wyszukaniu np. butów sportowych, ich reklamy zaczynają nas wręcz „prześladować” na portalach informacyjnych, w mediach społecznościowych, a nawet w skrzynce mailowej.

Pułapka wspólnego konta. Czego w sieci uczą się nasze dzieci?

Współczesna rodzina jest połączona siecią niewidzialnych powiązań technologicznych. Bardzo często, dla świętego spokoju lub oszczędności, logujemy się na jedno konto (np. Google, YouTube czy Netflix) na wielu domowych urządzeniach - naszym telefonie, tablecie, telewizorze oraz smartfonie dziecka. Z punktu widzenia algorytmu nie ma znaczenia, kto fizycznie trzyma urządzenie w dłoni. Liczy się tylko to, że profil użytkownika jest ten sam. To rodzi gigantyczne, choć często bagatelizowane zagrożenie, przed którym mł. asp. Marek Balczyński stanowczo ostrzega:

reklama

- To, co my sprawdzimy w naszym telefonie, niekoniecznie musi trafić bezpośrednio na telefon dziecka jako nasza historia wyszukiwania, ale algorytm i tak podsunie dziecku treści powiązane z naszymi zainteresowaniami. Dlaczego? Ponieważ jesteśmy zalogowani na tym samym koncie. I to jest o tyle niebezpieczne, że dorosły człowiek nie powinien oglądać tego samego, co dziecko. A tak się niestety dzieje chociażby poprzez platformę YouTube.

Konsekwencje takiego stanu rzeczy bywają opłakane. Dzieci, uruchamiając aplikację na swoim telefonie, jako pierwsze widzą propozycje filmów wygenerowane na podstawie aktywności dorosłych domowników lub ogólnych, agresywnych trendów rynkowych.

- Pojawiają się tam mało ważne rzeczy, ale także takie, które nigdy nie powinny trafiać do najmłodszych: przemoc, treści prześmiewcze czy wulgaryzmy. Niestety, nasze dzieci się tego uczą, chłoną to każdego dnia i zaczynają uważać takie zachowania za normalne, ponieważ algorytm podsuwa im to jako coś popularnego. Dlatego apeluję do rodziców: kontrolujcie urządzenia swoich dzieci, ufajcie im, ale sprawdzajcie, co robią, i pod żadnym pozorem nie logujcie na ich sprzętach swoich prywatnych kont - podkreśla policjant z gostyńskiego zespołu ds. nieletnich.

Szybkie zakupy na azjatyckich portalach. Gdzie płyną nasze dane?

Ogromną popularnością cieszą się dziś zagraniczne, azjatyckie platformy zakupowe, kuszące niewiarygodnie niskimi cenami. Wchodząc na takie strony, rzadko kiedy zastanawiamy się nad bezpieczeństwem naszych danych - liczy się tylko okazja.

- Godząc się na pliki cookie na takich stronach, zazwyczaj zupełnie nie czytamy polityki prywatności. A tam, pod odpowiednim odnośnikiem, kryje się jasna informacja: zgadzamy się na bardzo szerokie śledzenie i przetwarzanie naszych danych trendowych. Sam widzę to na własnym przykładzie. Kiedy szukałem na takich stronach stroju sportowego czy getrów, system natychmiast zaczął mnie bombardować identycznymi ofertami, starając się za wszelką cenę domknąć sprzedaż – mówi mł. asp. Balczyński.

Gdy bezrefleksyjnie akceptujemy regulaminy i "ciasteczka" na niezweryfikowanych portalach, nasza baza danych idzie szeroko w świat. Choć samo ciasteczko nie jest wirusem, to zgromadzone za jego pomocą informacje mogą ułatwić przestępcom profilowanie ofiar.

Od wygody do wycieku danych. Jak działają oszuści?

Wielu z nas ponad bezpieczeństwo stawia wygodę. Przeglądarki kuszą automatycznym zapamiętywaniem haseł, loginów i danych kart płatniczych. Klikamy „akceptuj”, „zapamiętaj” i cieszymy się, że nie musimy za każdym razem wpisywać skomplikowanych danych. W cyberprzestrzeni za taką wygodę płaci się jednak najwyższą cenę.

- Zawsze powtarzam to obrazowe porównanie: to jest dokładnie tak samo, jak z naszym portfelem - tłumaczy mł. asp. Marek Balczyński. - Zostawimy go pięć razy na desce rozdzielczej samochodu na publicznym parkingu. Cztery razy nikt go nie ruszy. Ale ten jeden, piąty raz może trafić się złodziej, który zauważy okazję, wybije szybę i zabierze portfel. Tak samo jest z naszymi danymi w internecie. Logujemy się, zgadzamy na zapamiętywanie wszystkiego i bezrefleksyjnie surfujemy dalej. Do czasu, aż wydarzy się tragedia.

Nieuważność użytkowników to idealne środowisko dla oszustów. Regularne czyszczenie ciasteczek utrudnia im zadanie, ale jeśli tego nie robimy, stajemy się łatwym celem. Przestępcy potrafią na podstawie historii naszych kliknięć podsunąć nam reklamy prowadzące do fałszywych witryn, które łudząco przypominają prawdziwe sklepy czy banki. Jeden błąd i nasze dane logowania trafiają prosto w ich ręce.

Co zrobić, gdy z konta znikną pieniądze?

Scenariusz bywa błyskawiczny: dostajemy powiadomienie o dziwnej transakcji albo orientujemy się, że nasze oszczędności właśnie znikają. Co robić?

- Przede wszystkim należy natychmiast zmienić wszystkie dane logowania do banku, aby odciąć przestępcom dostęp do konta. Następnie trzeba jak najszybciej zgłosić sprawę u nas. Mówimy tutaj o przestępstwie włamania na konto, którego ściganiem zajmuje się wydział kryminalny - instruuje mł. asp. Marek Balczyński.

Lekcja o dziurze i monetach. Jak wytłumaczyć to seniorom?

Podczas gdy młodsze pokolenie bywa bardziej sceptyczne, seniorzy często klikają „akceptuję wszystko” z obawy, że bez tego strona czy telefon przestaną działać. Jak wytłumaczyć babci lub dziadkowi, że to niebezpieczne? Policjant ma na to prostą, genialną metaforę:

- Starszym osobom można to przedstawić tak: wyobraź sobie, że idziesz drogą i widzisz leżące na ziemi pieniądze. Idziesz i je zbierasz, jest przyjemnie. Ale nagle na tej drodze pojawia się głęboka, ciemna dziura, na dnie której też leży moneta. Jeśli bezrefleksyjnie po nią sięgniesz, nie patrząc pod nogi, po prostu wpadniesz do tej dziury. Ślepe akceptowanie wszystkich ciasteczek to właśnie takie sięganie po monety bez patrzenia na zagrożenia. Bardzo łatwo stać się ofiarą własnej nieuwagi.

Trzy zasady bezpiecznego surfowania. Policyjny dekalog

  • Zaprzyjaźnij się z trybem incognito (prywatnym):

Osobiście bardzo często korzystam z trybu incognito - przyznaje mł. asp. Balczyński. - Po zamknięciu takiej sesji pliki cookie oraz historia przeglądania są automatycznie kasowane. To absolutna konieczność, jeśli korzystamy z komputera lub tabletu, do którego dostęp mają inni domownicy lub osoby trzecie.

  • Nie pozwalaj przeglądarce na zapamiętywanie haseł: Choć wpisywanie hasła za każdym razem bywa uciążliwe, to w przypadku kradzieży urządzenia lub wycieku danych z przeglądarki, chroni to nasze najważniejsze konta przed przejęciem. Hasła warto zapisać w bezpiecznym, papierowym notesie w domu lub korzystać z dedykowanych, szyfrowanych menedżerów haseł.
  • Zasada ograniczonego zaufania (klikaj „Tylko niezbędne”): Kiedy na ekranie pojawia się komunikat o ciasteczkach, poświęć 3 sekundy więcej. Zamiast wielkiego, zielonego przycisku „Akceptuję wszystkie”, znajdź mniejszy, szary przycisk „Zarządzaj opcjami” lub „Tylko niezbędne”. Dzięki temu strona będzie działać poprawnie, ale nie pozwoli zewnętrznym firmom na śledzenie Twoich kroków i budowanie Twojego profilu marketingowego.

Żyjemy w czasach, w których granica między światem realnym a wirtualnym niemal całkowicie się zatarła.

- Mamy dziś jedną, spójną cyberrzeczywistość. Jeśli nie będziemy w niej rozważni, prędzej czy później każdy z nas może stać się ofiarą przestępstwa - podsumowuje młodszy aspirant Marek Balczyński.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
logo