reklama

To kobiety z krwi i kości mające swoje pasje. Przy tym nie zapominają o innych

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

To kobiety z krwi i kości mające swoje pasje. Przy tym nie zapominają o innych - Zdjęcie główne
Autor: Fotomontaż - archiwum prywatne/gostynska.pl, Życie Gostynia

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościDyrektor, skarbnik, urzędniczka z zamiłowania i młoda działaczka społeczna - cały przekrój kobiecości można znaleźć w osobach Anny Wierzby, Bogumiły Sosnowskiej, Jagody Kowalewskiej i Marii Bzdęgi. Matki i żony, balansują w swoim życiu w różnych rolach, pozostając zawsze wiernymi sobie.
reklama
reklama

Anna Wierzba - kobieta z gliny i pasji

Nowa dyrektor krobskiej biblioteki i centrum kultury, to zodiakalny Baran z rocznika '88, choć - jak sama mówi - lubi kierować się słowami Marii Czubaszek, że „kobieta sama powinna ustalić sobie wiek”.

- Ja swój ustaliłam na 25 lat i się tego trzymam - śmieje się nasza rozmówczyni.

To kobieta, balansująca między rolą dyrektor i mamy, która nie boi się zmian. Po 14 latach pracy w korporacyjnym, cyfrowym świecie, postawiła na kulturę i stabilizację.

Jej wielką miłością jest ceramika, którą odkryła w 2016 roku.

- To była miłość od pierwszego wejrzenia. Każdy, kto lubił się taplać w kałużach, wie o czym mówię. Glina to powrót do korzeni, forma arteterapii i cyfrowego detoksu - przyznaje.

reklama

Choć z powodu „przeprowadzki” do nowej pracy musiała na chwilę odstawić własne koło garncarskie, planuje przemycić pasję do gliny do Krobi.

Prywatnie mama 6-letniej Anastazji i 3-letniej Miłosławy (Anaszki i Miłki) oraz żona Michała, pisarza kryminałów, czuje, że jest we właściwym miejscu.

- Po latach pracy w zupełnie innej kulturze organizacyjnej, przyszedł czas na to miejsce i przestrzeń. Kiedy pojawiły się dzieci, stwierdziłam, że zaszła potrzeba zmian i że to, co mam nie jest już dla mnie wystarczające. Okazało się, że to czego się kiedyś bałam, czyli pracy na etat w jednym miejscu, to właśnie jest coś, czego  teraz potrzebuję. Nareszcie robię coś materialnego, pracuję z formami sztuki i literaturą - zdradza Anna Wierzba.

reklama

Nowa praca pozwoliła jej także „przeprosić się z książką”, którą kocha. Założyła w bibliotece klub książki.

- Czytamy tutaj nie tylko książki, które lubimy, ale tak również takie, których nie lubimy, które nas poruszają, wywołują emocje. A później pytamy, dlaczego tak jest - tłumaczy.

Rozumie rynek wydawniczy od strony instytucji, ale dzięki mężowi widzi go również oczami twórcy.

Z kolei jako mama dąży do powstania w krobskiej bibliotece klubu mam, w którym panie będą mogły znaleźć  „czas dla siebie pomiędzy dziećmi a pracą”. 

reklama

Bogumiła Sosnowska - między precyzją cyfr a „fabryką pomysłów”

Zarządza dziesiątkami milionów złotych, nie boi się trudnych decyzji, a w wolnych chwilach szuka słońca i realizuje społeczne projekty. Bogumiła Sosnowska, skarbnik gminy Piaski, udowadnia, że praca z finansami to nie tylko chłodna kalkulacja, ale przede wszystkim pasja i nieustanne wyzwania.

Choć sama skromnie nazywa siebie zawodową „świeżynką” na stanowisku skarbnika (pełni tę funkcję od 2023 roku), w urzędowej rzeczywistości odnajduje się doskonale. Jako żona Adama i mama Kacpra, łączy życie rodzinne z ogromną odpowiedzialnością za publiczne pieniądze.

- Do księgowości trafiłam przez przypadek, ze stażu. Moi przełożeni widzieli we mnie potencjał i „zmysł księgowy'” - wspomina.

Ta intuicja stała się fundamentem kariery, którą konsekwentnie buduje.

Wielu mogłoby uznać pracę z liczbami za monotonną, ale pani skarbnik skutecznie obala ten mit.

- Wszystkim może się wydawać, że praca w księgowości jest nudna, ale to tylko złudzenie. Codziennie dzieje się coś nowego. Rozwiązujemy nowe problemy, zmieniają się przepisy... To trzeba lubić - tłumaczy.

Z satysfakcją patrzy na stojące budynki i nowe drogi, bo wie, że każda z tych inwestycji przeszła przez jej ręce.

- Trzeba mieć odwagę podejmować czasem trudne decyzje, ale z myślą o dobru finansów samorządowych i mieszkańców - dodaje.

Jednak jej życie zawodowe to nie tylko cyfry.

Od 2018 roku działa jako wiceprezes Fundacji „Fabryka Pomysłów”, gdzie wykorzystuje swoją społeczną i kreatywną naturę. Organizuje projekty edukacyjne dla najmłodszych, czy biegi. Kiedy przychodzi czas na odpoczynek, wybiera podróże.

- Lubię wyjechać tam, gdzie jest ciepło. Szukać słońca. Kiedy człowiek wyjedzie, dowiaduje się więcej nie tylko o świecie, ale też o sobie - podsumowuje Bogumiła Sosnowska.

Jagoda Kowalewska - urząd ma jej twarz, a na pewno... pióro

Od urodzenia związana z gminą Pępowo, wcześniej jako mieszkanka, teraz rzecznik prasowa urzędu. Z racji „wrodzonego uporu” wróżono jej karierę prokuratorską, ale ona sama marzyła o dziennikarstwie, ostatecznie ukończyła filologię angielską, do której talent odziedziczyła po mamie i oddała serce administracji.

Jej codzienność to imponująca lista obowiązków - od kompleksowej obsługi rady gminy i transmisji z posiedzeń na żywo, po funkcję rzecznika prasowego i współorganizacja wyborów, co, jak same przyznaje, „bywa niezmiernie emocjonujące”.

Szczególne miejsce w jej sercu zajmuje lokalna gazeta. Od 2020 roku jako redaktor naczelna prowadzi „Wieści Pępowa”, które nazywa swoim „oczkiem w głowie”.

- Nawet korekta i kolportaż to dla mnie czysta przyjemność. Mogę chyba powiedzieć, że żadnej pracy się nie boję - dodaje z uśmiechem urzędniczka z zamiłowania.

Po intensywnym dniu w urzędzie, Jagoda Kowalewska zamienia paragrafy i komunikaty prasowe na świat literatury oraz muzyki. Jej prywatną oazą jest stale powiększająca się kolekcja roślin domowych. 

Maria Bzdęga - definiuje ją pomoc drugiemu człowiekowi

Młoda, 26-letnia mieszkanka Pudliszek jest żywym dowodem na to, że siła marzeń i chęć niesienia pomocy potrafią góry przenosić.

Od dziecka nosiła w sercu jedno wielkie pragnienie: chciała pracować z dziećmi. Dziś to marzenie jest jej codziennością. Realizuje się zawodowo jako nauczycielka, ale jej działalność nie kończy się na pracy etatowej.

Zawsze lubiła angażować się społecznie. Od wielu lat jest aktywnym członkiem Stowarzyszenia Ziemia Krobska, a od kilku jej serce bije mocniej także dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Działa w sztabie WOŚP w Poniecu. Choć wcześniej była osobą pomagającą, od ubiegłego roku zaczęła angażować się w Finał WOŚP bardzo mocno. Owocem tego zaangażowania była nie tylko duma z sukcesu finału, którym po raz pierwszy pokierowała.

- Przestałam się bać i uwierzyłam we własne możliwości - mówi.

Od marca ubiegłego roku jest ratownikiem kwalifikowanej pierwszej pomocy i pokazuje ludziom, jak ratować innych. Ta edukacyjna misja opiera się na prostym, ale potężnym przekazie.

- Pokazujemy, że tak naprawdę potrzebujemy tylko rąk i rękawiczek, aby uratować komuś życie - podkreśla.

Nie zwalnia tempa, została również członkiem OSP w Dzięczynie i Grupy Zaalarmowani. Jej cel jest jasny: chce pomóc w organizowaniu akcji i festynów, szczególnie tych skierowanych do dzieci.

W swojej działalności kieruje się piękną filozofią. Wie, że samemu trudno jest coś osiągnąć i tylko z pomocą innych ma to wszystko sens. W sercu nosi słowa, które towarzyszą jej każdego dnia:

- Dobro wraca! Przekonałam się o tym na własnej skórze ponieważ spotykam ludzi, na których wsparcie zawsze mogę liczyć.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo