Mimo tylu lat od opuszczenia szkolnych ławek zdołali utrzymać ze sobą kontakt
Z klasy liczącej 44 uczennice i uczniów, z których 35 zdawało egzamin dojrzałości w sobotnie popołudnie, 5 kwietnia 2025 roku na zjeździe klasowym zjawiła się połowa klasy. Oczywiście tak zacnego jubileuszu nie można było zorganizować gdzie indziej, jak tylko w murach ich alma mater - Zespołu Szkół Rolniczych w Grabonogu.Choć nie było to ich pierwsze spotkanie po latach, gdyż mimo tego, że rozjechali się po całym kraju, to zdołali utrzymać ze sobą kontakt, jednak absolwenci szkoły w Grabonogu zawsze z sentymentem wracają w te strony.
- Pierwszy raz spotkaliśmy ponad 30 lat temu i teraz co dwa, trzy lata robimy zjazdy. Takie wspominanie, refleksja nad tymi miłymi latami pozytywnie działa na człowieka - przyznaje Jan Naskręt.
Z kolei współorganizujący imprezę Grzegorz Gorynia dodaje:
- Jest taka piosenka „Upływa szybko życie” i my tego teraz doświadczamy. I bardzo się cieszę, że w tak licznym gronie żeśmy się zebrali. Bo wszyscy wiemy, jaki PESEL mamy.
DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD ZDJĘCIEM - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ
Tym rocznikom dworek Edmunda kojarzy się zupełnie inaczej
Szesnaście pań i ośmiu panów, którzy przyjechali na zjazd klasowy, wspomina, że gdy rozpoczynali naukę byli bardzo dużo klasą.
- Ale to dlatego, że nabór był taki, że pięć osób zdawało na jedno miejsce. Później przejścia w klasach między ławkami były tak szerokie, że ledwo można się było zmieścić - mówią z uśmiechem absolwenci.
W tamtych czasach szkoła kształciła tylko w jednym kierunku: technik rolnik, a klas było trzy, cztery. Po maturze rozjechali się po całym kraju: od Białegostoku, aż po zachodnie rubieże Polski.
Na 55-lecie matury uczestnicy zjazdu mieli okazję zwiedzić m.in. dworek błogosławionego Edmunda Bojanowskiego, w którym obecnie znajduje się muzeum.
- Za naszych czasów tutaj były mieszkania i biblioteka. Przez wiele lat pracowałem w cukrowni i dzięki temu mogę powiedzieć, że tworzyłem to muzeum, bo kilkanaście procentów moich eksponatów jest właśnie tutaj - wyjaśnia Jan Naskręt.
"Tę klamkę, z przyjemnością oddałem koledze Stasiowi Sroce"
Historię tego miejsca, ale przede wszystkim życia wielkiego mieszkańca Grabonogu przybliżyła zebranym siostra Manuela, prezes Fundacji Dziedzictwa imienia bł. Edmunda Bojanowskiego ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny (założonego 3 maja 1850 przez E. Bojanowskiego).
- Dlaczego Edmund instytucje, które zakładał nazwał ochronkami? Ponieważ chciał ochronić całego człowieka, od samego początku. Nie chodziło tylko o wiarę, ale też o wychowanie nieograniczające się jednak wyłącznie do czytania i pisania, ale także do kultury. Żeby to społeczeństwo, które najbardziej zaniedbane było na terenach wiejskich, uświadomić. Zakładając biblioteki wiedział, żeby ludzi dowartościować, to trzeba od podstaw nauczyć ich czytać i pisać, żeby stanowi wartościowy element społeczeństwa - tłumaczyła siostra Manuela.
Oprócz krótkiego wykładu absolwenci zwiedzili także muzealne pomieszczenia.
- Nie chcę się chwalić, ale tę klamkę, z przyjemnością oddałem koledze Stasiowi Sroce - mówił jeden z uczestników zjazdu o legendarnym dyrektorze szkoły w Grabonogu.
Absolwenci spotkali się także z obecną dyrektor Zespołu Szkół Rolniczych w Grabonogu Agnieszką Sadzką oraz uczcili minutę ciszy te koleżanki i kolegów, „którym nie dane było doczekać tych czasów”.
KLIKNIJ ZDJĘCIE, żeby PRZECZYTAĆ FOTOREPORTAŻ
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.