reklama

Ruszyli z kijami i padł rekord. Ponad 400 zawodników startowało w zawodach Nordic Walking Puchar Polski

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Ruszyli z kijami i padł rekord. Ponad 400 zawodników startowało w zawodach Nordic Walking Puchar Polski - Zdjęcie główne
Autor: Agata Fajczyk
Zobacz
galerię
397
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportOśrodek Sportu i Rekreacji w Gostyniu po raz kolejny był gospodarzem prestiżowej imprezy sportowej Nordic Walking Puchar Polski. Stadion miejski 23 maja 2026 roku gościł ponad 400 zawodników z kijami, a także ich rodziny, znajomych i pozostałych kibiców. Dużo się działo, zwłaszcza na trasie, którą zafascynowany jest Marcin Rosak, najlepszy na 5 kilometrów. Zawodnicy startowali na dystansie 5, 10 i 20 kilometrów. - Gostyń jest dla mnie szczęśliwy - powiedział Jacek Witucki z Poznania, który okazał się najszybszy w marszu na 10 kilometrów.
reklama
reklama

Rekordowa frekwencja na zawodach pucharu kraju Polskiej Ligi Nordic Walking w Gostyniu

Gostyń, jako miasto z charakterem, sportową energią i wyjątkowym klimatem, gościł tak dużą grupę pasjonatów marszu z kijami po raz trzeci. Przyjechali w sobotę rano, by wziąć udział w rywalizacji o puchar w ramach Polskiej Ligi Nordic Walking. Do udziału zapisało się 414 zawodników i zawodniczek - startujących indywidualnie lub jako zrzeszeni w klubach z całej Polski.

Jak przyznał Zbigniew Kordus, dyrektor OSiR, pierwsze zawody sprzed 3 lat potraktowano "testowo".

- Z roku na rok podnosimy rangę zawodów - przyznał Zbigniew Kordus. - Wypada mi podziękować władzom gminy, za to że finansowo wspierają tego rodzaju inicjatywy. Dzisiaj mamy efekt finalny, ale pracujemy nad tym już od kilku miesięcy. Dziekuję całemu zespołowi OSiR, służbom gostyńskim. Dzisiaj dodatkowo zorganizowaliśmy kiermasz rękodzieła. To tylko pokazuje, że to sportowe wydarzenie się rozrasta - dodał. 

reklama

Rekordowa frekwencja

Według organizatorów ponad 400 zawodników to frekwencja rekordowa. Według dyrekcji OSiR dzięki temu, że sportowcy do Gostynia chętnie  przyjeżdżają, wzbogaca się kapitał miasta.

- Cieszę się, że tak naprawdę dzięki dobrej współpracy i dzięki nastawieniu samorządu na rozwój sportu, na rozwój infrastruktury sportowej, możemy gościć na naszym terenie uczestników wydarzenia rangi mistrzowskiej. Mam nadzieję, że Gostyń będą mile wspominać. Jesteśmy zawsze gotowi, żeby organizować imprezy, które promują miasto oraz sport. Dziś Gostyń jest gospodarzem zawodów Pucharu Polski Ligi Zachodu Nordic Walking. Niedawno mieliśmy mistrzostwa Polski w boksie, mistrzostwa Polski w kręglach. Już w lipcu kolejna edycja mistrzostw Polski w biegach na 5 km mężczyzn - powiedział podczas powitania Zbigniew Kordus, dyrektor OSiR w Gostyniu.

reklama

W. Walkowiak: Liczymy, że będziecie zadowoleni

Trasę, którą trzeba było pokonać zawodnikom przed startem opisał Wojciech Walkowiak, menadżer sportu w OSiR w Gostyniu.

- Jest przepiękna. Zebraliśmy bardzo dobre opinie już przed startem. Liczymy, że i wy będziecie zadowoleni i będziecie wracać do Gostynia. Wszystkim zawodnikom życzę dużo wytrwałości - powiedział Wojciech Walkowiak.

Trasa w 90% prowadziła leśnym duktem, co maszerujący z kijkami bardzo sobie cenią. Została oznaczona tak, żeby zawodnicy byli bezpieczni, przygotowano też punkty nawadniające. 

Niebo nad Gostyniem od rana było pochmurne, można było poczuć nawet lekki wiatr. Według sędziów, była to idealna pogoda do marszu z kijami. Bliżej południa nie było już tak idealnie. Zaczęło doskwierać słońce, a w lesie - według zawodników - było duszno. Ale dali radę. 

reklama

Było dziewięcioro sędziów, razem z sędzią głównym

Zarówno na linii startu, jak i na trasie o bezpieczeństwo zawodników dbali sędziowie - w tym roku było ich dziewięcioro. Sprawdzali też uczestników, zwłaszcza pod kątem techniki nordic walking. Nie tylko od kibicujących klubowym zawodnikom trenerów, można było usłyszeć "bardziej dociągaj tę łopateczkę" lub "bioderko, większy nacisk na bioderko". Sędziowie zwracali uwagę na zachowanie wobec sędziów i pozostałych zawodników, czy przestrzegają zasady fair play na trasie.

- Jeśli chodzi o technikę, jest kilka elementów, za które zawodnicy mogą otrzymać ostrzeżenie, mogą również otrzymać za karę żółtą kartkę, chociażby za nieprzestrzeganie zasad i złą technikę, to wiąże się z odejmowaniem czasu. Każdy zawodnik jest zobowiązany do tego, żeby regulamin przeczytać, żeby się do zasad dostosować. Pełnimy też funkcję edytującą. Edytujemy zawodników, u których widać, że są na początku treningów, potrzebują wsparcia i porady - wyjaśniła  Anna Kuczyńska, sędzia główny zawodów. 

Nordic walking to sztuka technicznego marszu, dlatego zawodnicy na trasie mogli gromadzić punkty do tzw. zielonej kartki (specjalnej nagrody za wzorową technikę marszu). W ten sposób sędziowie nagradzali tych, którzy potrafią maszerować najlepiej — zgodnie z zasadami i techniką nordic walking.

Dumny ze zwycięstwa, chociaż przypłacił je kontuzją kolana

Jacek Witucki z Poznania okazał się najszybszy w nordic walking na dystansie 10 kilometrów. Był dumny ze zwycięstwa, ponieważ utrzymał miejsce na podium z ubiegłego roku.

- Rok temu się udało, dzisiaj powtórzyłem. Gostyń jest dla mnie szczęśliwy - stwierdził, kiedy puchar trzymał już w ręku.

Jednak pierwsze miejsce przypłacił kontuzją kolana. 

- Od rana czułem, że mnie boli. Założyłem dużą opaskę na kolana i na większości trasy mnie przytrzymało, do 9 kilometra. Wtedy poczułem ukłucie, musiałem zdecydowanie zwolnić. Można powiedzieć, że dowlokłem się do mety - opisywał zwycięzca. - Będę musiał iść na tomografię, porządnie to sprawdzić, bo sport sportem, ale mam jeszcze życie poza tą pasją - dodał.

M. Rosak najlepszy na 5 kilometrów: "To jest kwintesencja szczęścia"

Marcin Rosak podczas zawodów reprezentował KS Wiktoria Potęgowo, chociaż mieszka w Zielonej Górze. Podczas niedzielnych zmagań nordic walking obronił pierwsze miejsce na dystansie 5 kilometrów z ubiegłego roku. Przyznał, że jest zafascynowany trasą, którą w Gostyniu mają do pokonania chodzący z kijami.

- W większości prowadzi przez las, co sprawia, że słońce tak nie doskwiera. Dodatkowo jest stadion. Kiedyś robiłem papiery trenerskie i moim marzeniem było wtedy pobiegać na bieżni niebieskiej. To może wydawać się śmieszne dla niektórych. A teraz mogę chodzić na bieżni niebieskiej. To jest po prostu kwintesencja szczęścia - przyznał tryumfator na 5 km.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
logo