Gostyń, jako miasto z charakterem, sportową energią i wyjątkowym klimatem, gościł tak dużą grupę pasjonatów marszu z kijami po raz trzeci. Przyjechali w sobotę rano, by wziąć udział w rywalizacji o puchar w ramach Polskiej Ligi Nordic Walking. Do udziału zapisało się 414 zawodników i zawodniczek - startujących indywidualnie lub jako zrzeszeni w klubach z całej Polski. Według organizatorów była to frekwencja rekordowa.
Cieszę się, że tak naprawdę dzięki dobrej współpracy i dzięki nastawieniu gminy Gostyń na rozwój sportu, na rozwój infrastruktury sportowej, możemy grozić na naszym terenie uczestników wydarzenia tej rangi, rangi mistrzowskiej. Tak naprawdę jesteśmy zawsze gotowi, żeby organizować imprezy, które promują miasto oraz sport. Dziś Gostyń jest gospodarzem zawodów Pucharu Polski Ligi Zachodu Nordic Walking. Niedawno mieliśmy mistrzostwa Polski w boksie, mistrzostwa Polski w kręglach. Już w lipcu kolejna edycja mistrzostw Polski w biegach na 5 km mężczyzn - powiedział podczas powitania Zbigniew Kordus, dyrektor OSiR w Gostyniu.
Trasę, którą trzeba było pokonać zawodnikom przed startem opisał Wojciech Walkowiak, menadżer sportu w OSiR w Gostyniu.
Jest przepiękna. Zebraliśmy bardzo dobre opinie już przed startem. Liczymy na to, że i wy będziecie zadowoleni, zachwyceni, będziecie wracać do Gostynia. Wszystkim zawodnikom życzę dużo wytrwałości - powiedział Wojciech Walkowiak.
Trasa wyznaczona pasjonatom nordic walking w 90% prowadziła leśnym duktem, co maszerujący z kijkami bardzo sobie cenią.
W marszu z kijami Jacek Witucki z Poznania okazał się najszybszy w nordic walking na dystancie 10 kilometrów. Był dumny ze zwycięstwa, ponieważ utrzymał miejsce na podium z ubiegłego roku.
- Rok temu się udało, dzisiaj powtórzyłem. Gostyń jest dla mnie szczęśliwy - stwierdził, kiedy puchar trzymał już w ręku.
Jednak pierwsze miejsce przypłacił kontuzją kolana.
- Od rana czułem, że mnie boli. Założyłem dużą opaskę na kolana i na większości trasy mnie przytrzymało, do 9 kilometra. Wtedy poczułem, ukłucie, musiałem zdecydowanie zwolnić. Można powiedzieć, że dowlokłem się do mety - opisywał marsz na trasie zwycięzca. - Będę musiał iść na tomografię, porządnie to sprawdzić, bo sport sportem, ale mam jeszcze życie poza tą pasją - dodał.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.