reklama

Enea AZS Politechnika rozpala emocje przed sezonem. Trener wyróżnił formę jednej zawodniczki

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Enea AZS Politechnika rozpala emocje przed sezonem. Trener wyróżnił formę jednej zawodniczki - Zdjęcie główne
Autor: Konrad Czapracki/Enea AZS Politechnika Poznań | Opis: Enea AZS Politechnika wkrótce rozpocznie sezon. Będzie jeszcze lepszy niż poprzedni?
Zobacz
galerię
61
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportJeżeli Enea AZS Politechnika zaprezentuje się na parkiecie tak dobrze jak na przedsezonowej prezentacji drużyny, to kibice zdecydowanie mogą być spokojni o świetne wyniki. Dziś rano mieliśmy okazję porozmawiać z poszczególnymi koszykarkami jak i samym trenerem wicemistrzyń kraju - Wojciechem Szawarskim. Dowiedzieliśmy się jakie nastroje panują w zespole tuż przed startem rozgrywek, na kogo warto zwrócić uwagę w trakcie spotkań i co będzie stanowić wizytówkę drużyny w tym sezonie.
reklama
reklama

Enea AZS Politechnika na finiszu przygotowań. "Detale na tym poziomie są bardzo ważne"

W drużynie Enei AZS Politechniki panuje głównie optymizm. Dotychczasowe wyniki osiągnięte podczas sparingów wskazują na to, że zespół z Poznania bardzo dobrze przepracował czas przygotowań i nic nie powinno stać na przeszkodzie, by spełnił oczekiwania kibiców w pierwszych meczach sezonu. Wizytówką drużyny wicemistrzyń kraju ma być oczywiście mocna defensywa i fizyczność, które zapewniły akademiczkom finały kilka miesięcy temu. 

- Myślę, że z naszą obroną nie ma aktualnie problemów. Nowe zawodniczki, które do nas doszły cały czas uczą się nawyków. One są najważniejsze. Można zagrać w taki sposób raz czy dwa, ale nam bardziej chodzi o to, by regularnie wiedzieć, w których momentach, w jaki sposób się zachować. To trzeba cały czas powtrzać, proszę mi wierzyć. Jeśli się tego nie trenuje i nie powtarza, to wszystko gdzieś ucieka. Detale na tym poziomie są bardzo ważne. Myślę jednak, że nie będą miały z tym większych problemów - to inteligentne, doświadczone dziewczyny. Dobrze, że dużo zawodniczek zostało z poprzedniego sezonu, więc jest nam wszystkim na pewno dużo łatwiej - informował nas trener Wojciech Szawarski.  

reklama

Wyniki sparingów są dobre, ale trener Wojciech Szawarski w swoim stylu nie popada w huraoptymizm. Szkoleniowiec pierwszego zespołu w rozmowie z nami przyznawał, że nie jest usatysfakcjonowany liczbą sparingów w kontekście przygotowań przed nowym sezonem. Mogło być ich bowiem zdecydowanie więcej, a dodatkowo sam poziom sparingpartnera z Czech nie przystawał ponoć jakością do tego, co prezentowały akademiczki. 

Dla tych zawodniczek Enei AZS sparingi były szczególnie udane. "Gra wyśmienicie"

Jakościowych ogniw w zespole będzie wiele, ale wypowiedzi opiekuna drużyny wskazują najbardziej na ogromną wartość Laury Miskiniene. Doświadczona skrzydłowa jak sama przekonuje nie czuje już żadnego bólu po poważnej kontuzji i daje z siebie na parkiecie nawet więcej niż sto procent, co zdaniem Wojciecha Szawarskiego jest aż nadto widoczne. Trener bardzo liczył na to, że zawodniczka powróci do formy sprzed kontuzji, a tymczasem wydaje się, że jest jeszcze lepiej niż wcześniej.

reklama

- Jestem bardzo usatysfakcjonowany jej postawą. Ona weszła nawet aż za mocno w przygotowania i muszę ją nawet stopować, bo nie potrafi grać inaczej niż na sto procent (śmiech). Po roku bez gry przez te pierwsze dwa miesiące powinna to ciało bardziej przyzwyczajać do biegania - zmienia się też wtedy percepcja, czucie piłki i koordynacja. Wolałbym, żeby weszła w to wszystko wolniej, a ona i tak czuje się bardzo dobrze. Laura gra wyśmienicie, ja jeszcze nieco drżę, ale widzę, że wszystko jest okej, więc jest naprawdę bardzo zadowolony - przyznawał nam z uśmiechem Wojciech Szawarski.

Od samej zawodniczki bije jeszcze większy optymizm przed tym sezonem, a przede wszystkim duża ekscytacja. Ma w sobie duży głód gry i chce wreszcie pokazać się poznańskiej publiczności z jak najlepszej strony. Jak twierdziła w rozmowie z nami, rok na ławce pomógł spojrzeć jej na koszykówkę z innej strony, a także bardziej zżyć się z zespołem na innej płaszczyźnie. Z tego względu nie zapowiada się, by miała jakiekolwiek problemy z wkompnowaniem się do składu. To w końcu ona ma pełnić kluczową rolę w układance taktycznej szkoleniowca. 

reklama

- Wierzę, że powrócę do dawnej formy w trakcie sezonu. Zobaczymy jak to będzie. Na razie, po meczach towarzyskich, mogę powiedzieć, że czuję się naprawdę dobrze na parkiecie. Przepracowałam całe lato, nasz fizjoterapeuta wysyłał mi plan z ćwiczeniami, które miałam wykonywać i tak też się stało. Wracając do klubu byłam pewna, że jestem gotowa w stu procentach do gry i osiągnęłam swój cel. Czuję się naprawdę świetnie - mówiła pełna optymizmu Laura Miskiniene.

fot. Michał Korek

Inną zwyciężczynią czasu przygotowań i sparingów jest bez wątpienia Anna Jakubiuk. Jej statystyki ofensywne oraz te dotyczące zbiórek wskazują na to, że koszykarka może stać się jedną z najważniejszą postaci tegorocznej drużyny Enei AZS Politechniki. Dysponuje ona dużym doświadczeniem w walce o najwyższe cele w Polsce, ale też i Europie. W rozmowie z nami przyznawała, że decyzja o przenosinach do rosnącego w oczach zespołu akademiczek nie była trudna. 

- Od samego początku odkąd przyjechałam do Poznania czułam się bardzo dobrze fizycznie i bardzo dobrze wśród zawodniczek w nowej drużynie. Tak samo fajnie czułam się podczas sparingów i myślę, że dobrze wkomponowałam się w skład. Wiadomo, że jeszcze dużo pracy przed nami, dużo rzeczy trzeba poprawić i musimy lepiej zgrać się całą drużyną, ale na pewno mogę pozytywnie ocenić pierwsze tygodnie przygotowań - wspominała dla nas Anna Jakubiuk.

Enea AZS Politechnika musi przezwyciężyć problemy zdrowotne kluczowych postaci 

Łyżką dziegciu w beczce miodu są jedynie problemy zdrowotne Enei AZS Politechniki. Już w poprzednim sezonie trener Wojciech Szawarski mówił wprost, że jeżeli będą one omijać jego zawodniczki szerokim łukiem, to jest spokojny o sezon. Tymczasem już w trakcie przygotowań los zdołał doświadczyć zespół z Poznania. Poza grą przez zdecydowaną większość czasu była G'mrice Davis - ceniona, uzdolniona centerka Ślęzy Wrocław mająca wejść w buty Jessiki Carter. 

- Ślęza to naprawdę profesjonalny klub, ale gdy pojawiła się oferta z Poznania wykorzystałam okazję. Grałam dla Enei sześć lat temu, więc bardzo dobrze znałam organizację, miasto i widziałam tu wiele znajomych twarzy. Czułam się naprawdę szczęśliwa, gdy dowiedziałam się, że są mną zainteresowani. Mamy naprawdę dużo doświadczenia z polskiej i europejskiej ligi w zespole, co możemy pokazywać w różnych strefach parkietu. Wyjściowa piątka będzie naprawdę mocna w tym sezonie - przekonywała "G" w rozmowie z nami. 

G'mrice Davis przekonuje jednak, że jest już w pełni zdrowa, a jej problemy z kolanem zostały zażegnane. Amerykanka już trenuje z zespołem i deklarowała w rozmowie z nami, że fani nie mają o co się martwić w jej przypadku. Oczekiwania wobec niej są bardzo duże nie tylko ze względu na to, że zastąpi największą gwiazdę akademiczek, ale też ze względu na jej osiągnięcia w poprzednich rozgrywkach. Wystąpiła ona w 29 meczach Orlen Basket Ligi, rozgrywając średnio 28 minut na mecz. Do tego dołożyła też średnie: 17.9 punktów, 9.9 zbiórek i jednej asysty. Z nią na parkiecie drużyna notowała średnio aż o osiem oczek więcej.

- Nie sądzę, że poprzedni sezon w Ślęzy Wrocław był moim najlepszym sezonem w karierze, ale na pewno był bardzo dobry. Środowisko, w którym wtedy byłam perfekcyjnie do mnie pasowało i świetnie dogadywałam się też z moimi partnerkami w zespole. Miałam znakomite warunki do gry, dzięki którym mogę teraz stwierdzić, że był to jeden z moich ulubionych sezonów. Kluczowa okazała się grupa dziewczyn, z którymi grałam. Byłyśmy bardzo blisko siebie, spotykałyśmy się często wspólnie po treningach. Myślę, że budowanie boiskowej chemii między zawodniczkami sprawiało, że tak dobrze prezentowałam swoje atuty. Wszystko robiłyśmy razem - one doskonale znały moje ruchy na parkiecie, a ja ich. Czułam, że miałam ich wsparcie za plecami - walczyłyśmy jedna za drugą - odpowiadała G'mrice Davis na pytania o sekret znakomitej formy z poprzedniego sezonu.

Sytuacja zdrowotna nie rozpieszcza też wspomnianej wcześniej Anny Jakubiuk. Skrzydłowa mierzy się aktualnie z kontuzją stopy, ale nie podała nam konkretnej daty swojego powrotu. Wszystko zależy od opinii fizjoterapeuty. Była koszykarka VBW Gdynia obecnie przechodzi przez rehabilitację i robi wszystko aby jak najszybciej dać kibicom Enei AZS Politechniki dużo radości swoją grą. Jej brak statystycznie zapewne będzie odczuwalny, ale koszykarka podkreśla, że to zespołowość, relacje i kolektyw stanowią o największej sile akademiczek

- Mamy bardzo dobre, różnorodne zawodniczki w drużynie. Mamy u siebie siłę zarówno dużo jakości pod koszem jak i na obwodzie. Cały zespół jest też dobrze dobrany charakterologicznie - cała drużyna została dobrze dobrana, a atmosfera jest świetna. Mocno wspieramy się na boisku i mam nadzieję, że będzie to widać przez cały sezon, że będziemy tworzyć taki dobry team-spirit. Wierzę, że nawet, gdy przydarzy się jakiś gorszy moment koszykarski, będziemy w stanie go udźwignąć dzięki naszej wspólnej pracy. Chcemy, żeby to przyniosło korzyści w trakcie sezonu - wskazywała w rozmowie z nami Anna Jakubiuk. 

Enea AZS Politechnika zwraca na siebie coraz więcej uwagi. Następuje rozwój organizacji

Cały projekt Enei AZS Politechniki robi znakomite wrażenie przed sezonem, a działania klubu jak i uczelni mogą mocno wywindować klub w kontekście popularności. Wielkich oczekiwań nie kryli dzisiaj najwyżsi urzędnicy tacy jak: Przewodniczący Rady Miasta Poznania Grzegorz Ganowicz oraz wiceprezydent Marcin Gołek. Wagę wsparcia dla Enei AZS Politechniki podkreślali też przedstawiciele sponsorów głównych: POZnan Airport oraz grupy Enea. To właśnie z tym drugim wymienionym podmiotem akademiczki przedłużyły umowę na następne trzy sezony. 

fot. Michał Korek

Enea AZS Politechnika buduje swoją twierdzę przy ulicy Piotrowo 4. Prace nad modernizacją hali idą pełną parą, o czym świadczy już chociażby wymiana parkietu. Teraz działania zwieńczy rozbudowa dotychczasowych trybun, które zastąpią krzesełka i w ten sposób liczba siedzeń zwiększy się z 600 do 800. Jak jednak przekonywał nas kanclerz poznańskiej politechniki dr Łukasz Kalupa, proces zmian będzie trwał aż do zimy 2027 roku.

- Przygotowaliśmy już parkiet do gry - jest on wyszlifowany, polakierowany i posiada dodatkowe oznaczenia związane z bezpieczeństwem. Jesteśmy teraz w trakcie wymiany trybun, gdzie zmieniamy ławki na plastikowe krzesełka. Cały proces zakończy się w lutym. 30 września zakończy się modernizacja jednej części, co oznacza, że gdy ruszy u nas 4 października pierwszy mecz ligowy u nas, to będziemy gotowi. Druga część natomiast zostanie zamotontowana w przerwie między meczami w przerwie semestralnej. Nie chcemy, żeby nasze działania miały negatywny wpływ na kibicowanie, ponieważ są oni najważniejsi zaraz po zawodniczkach - mówił nam kanclerz Politechniki Poznańskiej dr Łukasz Kalupa.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Artykuł pochodzi z portalu zpleszewa.pl. Kliknij tutaj, aby tam przejść.
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo