"Ofertówki" skłócą wieś?
List, który dotarł do naszej redakcji jest otwartą polemiką z treścią artykułu, jaki opublikowaliśmy na łamach portalu gostynska.pl i tygodnika lokalnego "Życie Gostynia", a dotyczący form rozdysponowywania gruntów Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa zarządzanych przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa - PEŁNY TEKST ARTYKUŁU ZNAJDZIESZ PONIŻEJ.
Zdaniem autora, podczas gdy "izby rolnicze zachwalają system ofertowy", nie wspominają o licznych nieprawidłowościach, braku transparentności i ryzyko konfliktów sąsiedzkich, jakie mogą rodzić "ofertówki".
W swoim emocjonalnym liście jeden z naszych gospodarzy otwarcie krytykuje obecne zasady, nazywając je niesprawiedliwymi i niszczącymi lokalne wspólnoty.
DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD GRAFIKĄ - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ REPORTAŻ
Widmo przeszłości i brak równości
Głównym zarzutem wobec przetargów w formie pisemnej (ofertowej) jest ich uznaniowość, która – zdaniem autora – przypomina system przydziałów z minionego ustroju, gdy "wszystko: maszyny, nawozy, pasze, materiały budowlane itp. pochodziło z przydziału, a władza decydowała które gospodarstwa będą się rozwijały a które upadały".
Według rolnika nowa formuła nie sprzyja równemu traktowaniu, lecz buduje pole do nadużyć i wzajemnej zazdrości między sąsiadami, szczególnie młodymi doprowdzając do trwałego skłócenia wsi o dostęp do ziemi.
- Najgorszą sprawą jest możliwość skłócenia młodych rolników, gdy jeden z nich dostanie lub nie dostanie przydziału gruntu. Gdzie tu równe traktowanie? W przetargach licytacyjnych wszyscy mogli licytować. Rolnik nie jest taki głupi, za jakiego się go uważa i (...) sam powinien decydować, na ile chce dać dzierżawy. Podczas licytacji było jawnie, czytelnie, ale często drogo. Dlatego nawet przegrani godzili się z taką sytuacją. Teraz będzie inaczej - pisze polemizujący z naszym tekstem.
"Nieuczciwe" kryteria oceny
Autor listu analiza zasad punktacji ofert składanych przez rolników w przetargach ofertwych ujawniając - jego zdaniem - szereg słabych punktów, które faworyzują konkretne grupy lub pozwalają na manipulacje.
- odległość działki, którą rolnik indywidualny chce wydzierżawić z ZWRSP od jego miejsca zamieszkania czy nieruchomości rolnej
- Na pole jedzie się z gospodarstwa, a nie z pola, do gospodarstwa też zwozi plony. Pokrzywdzeni są rolnicy którzy mają pola położone 100 metrów dalej lub z drugiej strony wsi. Czy to ich wina? Nieprawdą jest, że teraz mają szansę mniejsi i biedniejsi rolnicy. Ci więksi mają więcej działek położonych w różnych miejscach - pisze gostyński rolnik.
- powierzchnia użytków rolnych nabytych lub dzierżawionych z zasobu przez rolnika i jego małżonka
- Jeśli ktoś kupił kiedyś lub dzierżawi od KOWR grunty dostaje dodatkowo 20 pkt. Ten zapis jest szczególnie krzywdzący - dodaje.
- intensywność produkcji zwierzęcej w gospodarstwie
- Czyli punkty za hodowlę. Przypomnę że niedawno Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa zalecała i płaciła za rezygnację z produkcji trzody, lub przykładowo, gdy rolnik ma 1 ha i hoduje 10 kur wygrywa przetarg z tym, który ma 30 ha i nie ma hodowli. Czy po wygraniu [dzierżawy przyp. red.] np. 40 ha musi zwiększyć hodowlę. Znam kilka przykładów, gdzie hodowlę założono tylko na czas przetargów a potem będzie to w różny sposób omijane - pyta gospodarz.
"Czarna skrzynka" przetargu
Największy niepokój piszącego do naszej redakcji budzi tzw. część niejawna przetargu. W jego opinii brak publicznego wglądu w szczegółową punktację konkurentów sprawia, że proces staje się nieczytelny i praktycznie uniemożliwia skuteczne odwołanie się od decyzji komisji.
- W ubiegłym roku na Forum Rolniczym [w Grabonogu - przyp. red] dyrektor KOWR w Poznaniu pan Kalemba ostrzegał, abyśmy nawet nie próbowali liczyć punktów, bo i tak się nie doliczymy. Rodzi to pole do nadużyć i pomyłek. W mojej miejscowości są do wydzierżawienia 4 działki i 300 chętnych, a zgłosili się tylko mający blisko swoje pola. Gdyby liczyć pozostałych chętnych byłoby ich kilka razy więcej. Jeśli chodzi o poparcie przetargów ofertowych, jakie podobno podpisali rolnicy, to po zakończeniu tych przetargów proponuję przeprowadzenie jeszcze jednej akcji zbierania podpisów za poparciem. Wtedy zobaczycie, ilu jest zadowolonych z takiej formy [rozdysponowywania ziemi - przyp. red] - podsumowuje "listę zarzutów", jaki stawia "ofertówką" nasz gospodarz.
Czy istnieje alternatywa?
Na koniec autor listu podaje rozwiązanie całego problemu: zwiększenie podaży gruntów poprzez podział dużych działek na mniejsze.
Wskazuje również na problem niegospodarności, polegający na oddawaniu ziemi po dużych spółkach gospodarstwom państwowym, które muszą dojeżdżać do pól dziesiątki kilometrów.
Podsumowując swoją analizę, rolnik wzywa do natychmiastowego odwołania trwających przetargów ofertowych. Jego zdaniem tylko powrót do przejrzystych zasad i rzeczywiste wsłuchanie się w potrzeby lokalnych gospodarzy może zapobiec dalszej eskalacji niezadowolenia na wsi.
KLIKNIJ GRAFIKĘ, żeby PRZECZYTAĆ REPORTAŻ
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.