reklama

Żelazne morsy z Gostynia pracują na żelazne zdrowie. Mają swoje rytuały - morsują dwa razy w tygodniu w pobliskim jeziorze

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Żelazne morsy z Gostynia pracują na żelazne zdrowie.  Mają swoje rytuały - morsują dwa razy w tygodniu w pobliskim jeziorze - Zdjęcie główne
Zobacz
galerię
82
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KulturaSezon rozpoczynają z pasją, późną jesienią. Spotykają się dwa razy w tygodniu, by wejść do jeziora na 10-15 minut, najczęściej w czapce, następnie - jak sami mówią - pomedytować w wodzie, a po wyjściu, na plaży założyć ciepłe ciuchy. A później tylko uczta z gorącymi napojami i pogawędki. Chodzi o grupę morsujących z Gostynia i okolic, która przyjęła nazwę „Żelazne Morsy Gostyń”.  Kilka tygodni temu klub doczekali się flagi ze swoim logo. Wpadliśmy do nich na spotkanie w świątecznym klimacie.
reklama
reklama

Szef morsuje od 7 lat

Morsowanie czyli zanurzenie ciała w zimnej wodzie, przez ostatnie lata zyskało wielu zwolenników, wciąż przyciąga coraz więcej śmiałków i jest popularną aktywnością wśród osób w różnym wieku. W powiecie gostyńskim funkcjonuje kilka klubów morsów. Jedna z takich grup spotyka się nad jeziorem w Żelaźnie (gm. Krzywiń). Liczy około 25 osób. Honorowym prezesem śmiałków pod nazwą „Żelazne Morsy Gostyń” jest Antoni Kuś, który ten świetny sposób na wzmocnienie odporności zaczął stosować już 7 lat temu.

- Jeździłem nad jezioro do Cichowa. Jednak kiedy wpadałem na treningi do jednego z klubów fitness w Gostyniu, wśród pozostałych osób, które się tam spotykały, powstała inicjatywa wspólnego morsowania. Zaczynaliśmy od 5 osób, wieści się rozeszły, morsów do Żelazna przyjeżdżało coraz więcej. Po 4 latach jest nas już 25 - opowiada Antoni Kuś. 

reklama

W gostyńskim klubie, podobnie jak w innych, przeważają kobiety. 

- Chyba dziewczyny są odważniejsze - zastanawia się Antoni Kuś. 

W morsowaniu ważne są regularne kąpiele w zimnej wodzie

Sezon, w którym będą hartować ciało w zimnej wodzie, rozpoczynają pod koniec listopada. Spotykają się dwa razy w tygodniu - w środy i w niedziele.

- Staramy się regularnie morsować, bo to jest ważne. Cała rzecz jest w tym, żeby zanurzać się w zimnej wodzie systematycznie, bo tylko tak skutecznie można pracować na zwiększoną odporność - mówi Antoni Kuś. 

Większość morsujących najgorsze chwile przeżywa podczas zanurzania się w zimnej wodzie. Są dwie szkoły - jedni twierdzą, że przed zanurzeniem warto się przede wszystkim dobrze rozgrzać, wykonując chociażby kilka prostych, ruchowych ćwiczeń, inne grupy robią to bez rozgrzewania.

reklama


Po kilkunastu sekundach zanurzone w wodzie części ciała oswajają się z niską temperaturą. Honorowy prezes gostyńskich morsów podkreśla, że z czasem zanurzenia w zimnej wodzie nie należy przesadzać - pobyt w wodzie powinien trwać 10 minut, najwyżej 15 minut. Najlepiej wsłuchać się we własny organizm i siedzieć w wodzie tak długo, na ile on pozwoli. Można włożyć czapkę i rękawiczki. Większość morsów zanurza ciało do wysokości barków, nie mocząc rąk. Ubrane w rękawiczki ręce hartujący ciało używają do ogrzewania górnej części ciała.

Ciepłe ubrania, gorące napoje i pogaduchy w klubie Żelazne Morsy Gostyń

Kiedy śmiałkowie wychodzą z zimnej wody, ich ciało ma kolor biało-czerwony. Buraczanych barw przybiera dolna część, zanurzona w zimnej wodzie. Należy jak najszybciej ciepło się ubrać i wypić kubek ciepłego napoju. Żelazne Morsy Gostyń podczas przedświątecznego spotkania, na stołach ustawionych na plaży rozłożyli nie tylko termosy z gorącymi napojami. Pojawił się chleb z domowego pieca, smalec, ogórki, ciasto i pierniki. Przy rozmowach i opowiadaniu anegdot, nie zapomniano o przełamaniu się opłatkiem.  

reklama

- Osoby, które myślały o morsowaniu, ale z różnych powodów jeszcze nie zanurzyły się zimą w zimnej wodzie, zapraszamy nad jezioro w Żelaźnie. Jesteśmy tam co niedzielę, od godziny 10.00. Przyjeżdżamy też w środy po południu - zachęca Antoni Kuś. - Tak się składa, że jak ktoś już do nas zajrzy, zanurzy się w wodzie, to zostaje z nami na dłużej - dodaje.

Każdy debiutant po pierwszym zanurzeniu się w zimnej wodzie, otrzymuje specjalny certyfikat, wprowadzający śmiałka do grupy morsów.

- Niniejszy dokument stanowi świadectwo odwagi zmierzenia się z siłami mrozu i lodu - wyjaśnia Antoni Kuś.

Pasjonaci morsowania widzą w tym szereg korzyści 

Morsujący twierdzą, że zimne kąpiele nie tylko wzmacniają ich odporność, ale też ujędrniają skórę, czy redukują stany zapalne. Poprawia się także ich samopoczucie psychiczne, a kąpiele poranne czy przedpołudniowe dodają mnóstwo pozytywnej energii i adrenaliny, która wystarcza na cały dzień.

- Widzę w kąpielach zimowych same plusy. Nie choruję, wyciszam się i w dniu morsowania wracam naładowana dobrą energią, chce się żyć, chce się pracować - mówi Żaneta, jedna z morsujących.

Jakie są korzyści z zimowych kąpieli w zimnej, a nawet lodowatej wodzie?

  • Zwiększa odporność organizmu.
  • Poprawia wydolność układu sercowo-naczyniowego.
  • Zwiększa ukrwienie oraz opóźnia proces starzenia się skóry.
  • Redukuje stany zapalne organizmu.
  • Ma korzystny wpływ na pozbycie się tkanki tłuszczowej.
  • Ma właściwości hartujące.

Takie wspomnienia po debiucie w lodowatej wodzie

Żaneta przygodę z morsowaniem rozpoczęła w listopadzie ubiegłego roku. Podczas "premiery", przy zderzeniu z zimną wodą krzyczała wniebogłosy. Dziś tak to wspomina:

Kiedy pierwszy raz tu przyjechałam, byłam przerażona i przekonana, że nie pokonam tej bariery. Wówczas dla mnie było to niewykonalne. Namówiła mnie znajoma, zachęcała, a ponieważ miałam gorszy czas, postanowiłam spróbować. Przed pierwszym wejściem do wody chciałam się skonsultować z moim lekarzem, kardiologiem, ale nie zdążyłam zapytać, bo wcześniej przyjechałam nad jezioro. Podczas wizyty zapytałam o morsowanie. Profesor uznał, że to rewelacyjny pomysł. Przed pierwszym wejściem poprosiłam znajomych, żeby rozejrzeli się, czy w pobliżu plaży nikogo nie ma, a później - podczas wchodzenia - krzyczałam tak, że mnie chyba całe Żelazno słyszało. Na początku, kiedy rozpoczynałam kąpiele zimowe, po powrocie do domu potrzebowałam się wygrzać. Teraz po wyjściu z wody mam taką adrenalinę, że góry mogę przenosić. Co jest jeszcze fenomenem? Osobiście nigdy się nie kąpię nad Bałtykiem, bo mnie przeraża ta zimna woda. Ale dopiero podczas morsowania doszłam do tego, że ciepłe powietrze, wysoka temperatura latem powodują, że dosłownie sztywniejemy, jak wchodzimy do tej lodowatej wody. Tu jest zupełnie inaczej. Coś wspaniałego, kiedy jest śnieg, mróz. Cudownie się morsuje, kiedy woda jest cieplejsza niż otoczenie. Jesteśmy jak rodzina i nie ma czegoś takiego, że my wychodzimy z wody, do auta i się rozjeżdżamy. Przyjeżdżamy też w środy, po południu, kiedy jest już ciemno. Gwiaździste niebo, a my w wodzie. Po prostu wchodzisz regulując powoli oddech, zanurzasz się i medytujesz. Kiedy wychodzisz, to czujesz, jakby ciało nie było twoje, troszeczkę to boli.

Izabela morsuje w klubie "Żelazne Morsy Gostyń" od 4 lat.

Nigdy nie miałam skłonności do przeziębiania się, do chorowania, więc trudno mi jest powiedzieć jakby mój organizm się zachowywał, gdybym nie morsowała, ale faktycznie nie przeziębiam się. Kąpiele w zimniej wodzie sprawiają mi po prostu przyjemność, a przede wszystkim bardzo miłe są spotkania ze znajomymi i rozmowy. Wyciszam się, relaksuję. Kiedy jest mroźno i przyjeżdżam tutaj, zastanawiam się "po co mi to?". Trzeba powiedzieć, że wejście do wody, później ubieranie się, zwłaszcza kiedy jest mróz - nie są to specjalnie przyjemne chwile. Przy minusowych temperaturach ręce marzną. Ale jak już wyjdę z wody, ubiorę się, to jest we mnie radość, power, adrenalina. Mam z tego frajdę i przyjemność. I cieszę się, że się przed laty zdecydowałam na morsowanie.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo