To w końcu Rok "polskiego Mozarta"
- Bazylika na Świętej Górze w Gostyniu jest wyjątkowym miejscem. To tutaj przecież od stuleci wiara przenika się z historią i muzyką - mówił ponadto w swoim wystąpieniu przedstawiciel rządu, wskazując na wybitną rolę Festiwalu Muzyki Oratoryjnej Musica Sacromontana na Świętej Górze w podtrzymywaniu pamięci historycznej oraz kulturowej.
Maciej Wróbel przypomniał również, że tegoroczna edycja zbiega się z ogłoszonym przez Sejmik Województwa Wielkopolskiego Rokiem Józefa Zeidlera, co stwarza niepowtarzalną okazję do przybliżenia postaci oraz dziedzictwa tego wybitnego kompozytora.
Świętowanie finałowego weekendu rozpoczęło się w sobotę, 3 października. Publiczność zgromadzona w bazylice miała okazję wysłuchać programu pt. „Giganci Baroku” w wykonaniu międzynarodowego zespołu Baroque Collegium 1685 – chór i orkiestra pod dyrekcją Agnieszki Żarskiej.
Koncert ten został zorganizowany z dedykacją dla Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu z okazji jubileuszu 100-lecia powstania uczelni.
Program połączył kompozycje trzech wielkich twórców urodzonych w tym samym, 1685 roku:
- Johanna Sebastiana Bacha – zaprezentowano jego wczesną Kantatę Aus der Tiefen BWV 131.
- Georga Friedricha Händla – słuchacze zestawili utwór Bacha z händlowskim Dixit Dominus.
- Domenica Scarlattiego – wykonano medytacyjne Salve Regina, stanowiące jedno z ostatnich dzieł neapolitańskiego mistrza.
DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD ZDJĘCIEM - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ FOTOREPORTAŻ
"Okręt flagowy polskiej chóralistyki" na Świętej Górze
Zwieńczeniem całego XXI Festiwalu Musica Sacromontana był niedzielny koncert w wykonaniu Chóru Politechniki Morskiej w Szczecinie pod dyrekcją dr hab. Sylwii Fabiańczyk-Makuch.
Obchodzący 20-lecie istnienia zespół – utytułowany ponad 85 głównymi nagrodami festiwalowymi (w tym 14 Grand Prix) – zaprezentował program „Między morzem a niebem”, w którym splatały się utwory o tematyce morskiej, sakralnej i rozrywkowej. Ostatni wieczór dedykowany był Drukarni Nowak Jarocin z okazji 35-lecia działalności.
- Dzisiejszego wieczoru chór Politechniki Morskiej w Szczecinie - okręt flagowy polskiej chóralistyki zaprosi nas w muzyczną podróż. Będzie to chóralne oratorium, pełna barw, dźwięków, emocji, rozmaitości, opowieść o życiu między morzem i niebem, jak dzisiejszy koncert został zatytułowany. W Biblii bowiem morze jest symbolem życia, trudów, przeciwieństw, niebezpieczeństw, i jednocześnie jest również przestrzenią Bożego działania, Bożego ratunku. Zgodnie ze słowami z Księgi Proroka Jonasza: "W utrapieniu moim wołałem do Pana, a On mi odpowiedział. Z głębokości morza wzywałem pomocy, a Ty usłyszałeś mój głos". Oby, proszę państwa, w czasie dzisiejszego oratoryjnego spotkania głos naszych wykonawców i ten głos, który będzie współbrzmiał z nimi w naszych sercach, został usłyszany przez Najwyższego i Matkę naszego Zbawiciela, Maryję - mówił do publiczności, która wypełniła po brzegi Bazylikę Świętogórską dyrektor festiwalu, ksiądz Jakub Przybylski COr.
DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD MATERIAŁEM FILMOWYM
Nieoficjalny hymn i dzieła polskich twórców. "Modlitwa do Anioła Stróża" zachwyciła publiczność
Słuchaczy w kontekst prezentowanych utworów, wskazując na ich bogate tło historyczne i artystyczne wprowadził konferansjer i szczeciński filolog, Andrzej Wątorski.
Koncert rozpoczął nieoficjalny hymn chóru – VIII-wieczna antyfona Ave Maris Stella („Witaj gwiazdo morza...”) w opracowaniu Piotra Janczaka. Zespół wykonał także Modlitwę do Anioła Stróża Miłosza Bębinowa – kompozytora zaprzyjaźnionego ze szczecińskimi śpiewakami.
Niemniej poruszającym punktem programu był utwór To The Mothers in Brazil (Salve Regina). Pierwotnie instrumentalna kompozycja jazzowa Larsa Janssona została zaaranżowana na chór przez Gunnara Erikssona z łacińskim tekstem antyfony.
- "Do ciebie wołamy, wygnańcy, synowie Ewy. Do ciebie wzdychamy, jęcząc, płacząc na tym łez padole". Eriksson wyjaśnił swój krok następująco: "Nie tylko dzieci płaczą za matkami. Matki na całym świecie podróżują na front, by zabrać swoje dzieci do domu, ocalić je od niepotrzebnego mordowania w bezsensownych wojnach. Matka Jezusa dobrze reprezentuje kochające macierzyńskie cechy, a przez całą historię ludzie wołali do niej o pociechę i pomoc. Stąd nerwowy, nerwowy rwany rytm kompozycji i wybitnie błagalny charakter. Utwór miał swoje prapremierę w brazylijskim Rio de Janeiro w roku 1995 roku - tłumaczył szczegóły dotyczące motywów i historii powstania dzieła konferansjer.
W tej części zabrzmiało również dzieło Caritas et Amor amerykańskiego dyrygenta i kompozytora Randalla Strupa.
KLIKNIJ ZDJĘCIE, żeby PRZECZYTAĆ FOTOREPORTAŻ
Komentarze (0)