reklama

Święta Góra pełna „Odwagi!”. Festiwal Paradiso 2026 przeszedł do historii z rekordową frekwencją

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor: Ines Jakuszkowiak

Święta Góra pełna „Odwagi!”. Festiwal Paradiso 2026 przeszedł do historii z rekordową frekwencją - Zdjęcie główne
Zobacz
galerię
96
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KulturaKiedy setki młodych ludzi decydują się zamienić wygodne łóżka na namioty, a smartfony na całonocne dyskusje o wierze, wiemy, że dzieje się coś wyjątkowego. Na Świętej Górze w Gostyniu zakończyła się kolejna edycja ogólnopolskiego festiwalu młodzieży „Paradiso 2026”. Pod tegorocznym, niezwykle wymownym hasłem „Odwagi!”, ponad ćwierć tysiąca uczestników z całego kraju przez kilka intensywnych dni uczyło się, jak przełamywać życiowe bariery, budować autentyczne relacje i nie wstydzić się swoich wartości we współczesnym świecie.
reklama
reklama

Rekordowa frekwencja i eksplozja młodej energii

Świętogórskie ogrody oraz klasztorne błonia, od 29 czerwca do 3 lipca, dosłownie tętniły życiem. Jak relacjonuje rzecznik prasowy festiwalu, Eryk Pazoła, tegoroczne spotkanie okazało się kamieniem milowym pod względem frekwencji. W tym roku organizatorzy odnotowali wyraźny wzrost - na polu namiotowym zameldowało się ponad 250 uczestników. To jednak nie wszystko.

Festiwal otworzył się szeroko na osoby, które nie mogły spędzić w Gostyniu całego tygodnia. Codziennie na Świętą Górę docierały dziesiątki osób z tzw. wejściówkami jednodniowymi. Choć ich dokładna liczba jest trudna do precyzyjnego oszacowania, jedno jest pewne: rosnące zainteresowanie festiwalem udowadnia, że młodzi ludzie potrzebują przestrzeni do nieskrępowanego manifestowania swojej wiary oraz integracji.

reklama

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD ZDJĘCIEM - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ FOTOREPORTAŻ

Trzy oblicza odwagi. O czym mówili zaproszeni goście?

Do hasła tegorocznego festiwalu - Hasło „Odwagi!” - organizatorzy podeszli wielopłaszczyznowo, zapraszając trzech prelegentów, z których każdy zdefiniował odwagę w zupełnie innym wydaniu: duchowym, społecznym oraz wręcz heroicznym.

  • Odwaga życiowego powołania (abp Zbigniew Zieliński): Arcybiskup Zieliński podzielił się z młodzieżą głębokim świadectwem dotyczącym odwagi, jaka jest niezbędna do podjęcia i wiernego realizowania swojego życiowego powołania. Hierarcha nie ograniczył się jednak wyłącznie do sfery kapłaństwa czy życia konsekrowanego. Mocno akcentował, że w dzisiejszych czasach gigantycznej odwagi wymaga również wejście na drogę sakramentalnego, trwałego małżeństwa oraz budowanie silnej rodziny opartej na chrześcijańskich fundamentach.

  • Odwaga bycia świadkiem w sferze publicznej (Wojciech Czuba - „Ślimak na pustyni”): Zupełnie inny, niezwykle bliski realiom młodego pokolenia ton narzucił Wojciech Czuba, znany w przestrzeni internetowej jako „Ślimak na pustyni”. Skupił się on na odwadze bycia zaangażowanym katolikiem świeckim. W czasach postępującej laicyzacji i częstego rówieśniczego hejtu, mówienie o Chrystusie w sferze publicznej - w szkole, na uczelni, w pracy czy w mediach społecznościowych - bywa trudne. Czuba przekonywał, że autentyczność i odwaga w dialogu zarówno ze znajomymi, jak i zupełnie obcymi ludźmi, jest najpiękniejszą formą współczesnej ewangelizacji.

  • Odwaga militarna i dar ocalenia (Karol Cierpica): Świadectwem, które wywołało u wielu uczestników ciarki i absolutną ciszę na widowni, było wystąpienie Karola Cierpicy - weterana misji wojskowych w Afganistanie. Opowiedział on o odwadze w wymiarze militarnym, przeplatanej z dramatycznymi wspomnieniami z pola walki. Kulminacyjnym punktem jego opowieści była historia brutalnego ataku na bazę, w której stacjonował. Pan Karol cudem uszedł wówczas z życiem. Stało się tak dzięki odwadze amerykańskiego żołnierza, który bez wahania osłonił go własnym ciałem, oddając za niego życie. To poruszające świadectwo pokazało młodym ludziom, że najwyższa forma odwagi jest zawsze nierozerwalnie związana z miłością do drugiego człowieka.
reklama

 

Paradisopoly - kiedy rywalizacja staje się żywym Kościołem

Nowością w tegorocznym programie festiwalu było Paradisopoly - czyli terenowa gra plenerowa. Drużyny miały zaledwie kilkanaście minut na stworzenie i nagranie minutowego spotu reklamowego. Haczyk polegał na tym, że promując festiwal, musieli używać terminologii i konwencji właściwej dla branży meblarskiej. Pomysłowość młodzieży przeszła najśmielsze oczekiwania organizatorów.

Kolejne zadanie polegało na zaprojektowaniu Mojżesza jako bohatera - młodzi musieli go narysować oraz zbalansować jego postać, przypisując mu dokładnie trzy nadprzyrodzone moce (np. plagi, rozstąpienie morza) oraz trzy ludzkie słabości.

Jedno z najbardziej oryginalnych zadań polegało na sformułowaniu profesjonalnego życiorysu zawodowego (CV) dla Jezusa z Nazaretu, który rzekomo ubiega się o stanowisko w dziale zarządzania zasobami ludzkimi (HR). Młodzież musiała wymienić 10 konkretnych kompetencji interpersonalnych i menedżerskich, podając mocne uzasadnienia zakorzenione w Ewangelii. 

reklama

Natomiast wątki sportowe i wiedzowe zostały sprytnie powiązane z postacią tegorocznej patronki festiwalu - św. Joanny d’Arc. Jedno z pytań dotyczyło czasu trwania Wojny Stuletniej (116 lat). Chwilę później grupa musiała przełożyć tę wiedzę na wysiłek fizyczny: stanąć w kółku i wykonać między sobą dokładnie 116 odbić piłki. Innym widowiskowym zadaniem - z elementami akrobatyki - było hasło „Jesteście żywym Kościołem”. Uczestnicy musieli dosłownie ułożyć własne ciała na trawie lub stworzyć konstrukcję odwzorowującą architekturę świętogórskiej bazyliki. 

Kino plenerowe ze Szczerbatkiem

Program festiwalu płynnie łączył sacrum z profanum, co idealnie pokazał wybór filmu na nocne kino plenerowe. Zamiast ciężkiego kina dokumentalnego czy klasycznego dramatu religijnego, młodzi ludzie zgromadzili się pod gwiazdami, by obejrzeć popularną animację „Jak wytresować smoka”. Jak tłumaczy Eryk Pazoła, ta decyzja nie była dziełem przypadku.

- Wybierając ten film, kierowaliśmy się wyłącznie naszym tegorocznym hasłem. Ta animacja w kapitalny, przystępny sposób opowiada o wielkiej odwadze -  mówi Eryk Pazoła. - O odwadze stawiania czoła oczekiwaniom własnych rodziców, o męstwie w obliczu przeciwności losu, o przełamywaniu głęboko zakorzenionych barier i strachu przed nieznanym - w filmie uosabianym przez smoki. Chcemy pokazać młodzieży, że odwagi możemy i powinniśmy uczyć się nie tylko z ambon czy poważnych konferencji teologicznych, ale także poprzez lżejsze, codzienne formy kultury i popkultury, które nas otaczają - dodaje.

Trzy filary, bez których Paradiso by nie istniało

Sukces pięciodniowego festiwalu był - jak podkreśla Eryk Pazoła - efektem ogromnego przedsięwzięcia logistycznego. Szczególne słowa uznania kieruje do księży filipinów, którzy wykazali się anielską cierpliwością i niezwykłą gościnnością wobec młodzieży, a także do duszpasterzy archidiecezji poznańskiej, którzy wzięli na swoje barki całą koordynację i logistykę wydarzenia. Podkreśla także rolę wolontariuszt, pracujących na pełnych obrotach zarówno przed rozpoczęciem festiwalu, jak i w jego trakcie. co wart podkreślenia, na posterunku pozostali także po oficjalnym zakończeniu wydarzenia i wyjeździe uczestników do domów, sprzątając teren i dbając o to, by Święta Góra pozostała w nienagannym porządku.

Esencja festiwalu: Miejsce prawdziwego spotkania

Podsumowując tegoroczne wydarzenie, Eryk Pazoła zwraca uwagę na pierwotne i najważniejsze znaczenie samej nazwy imprezy. Słowo „Paradiso” zobowiązuje do tworzenia atmosfery miłości, akceptacji i bezpieczeństwa.

- Paradiso to przede wszystkim przestrzeń autentycznego spotkania. Młodzi ludzie, którzy zjeżdżają się tutaj z terenu całej Archidiecezji Poznańskiej, ale również z najdalszych zakątków Polski, szukają czegoś więcej niż tylko rozrywki. Oni spotykają się tutaj na trzech poziomach. Po pierwsze - ze swoimi rówieśnikami, wymieniając doświadczenia i budując przyjaźnie. Po drugie - w ciszy ogrodów i na warsztatach spotykają się ze samym sobą, analizując swoje wnętrze. I po trzecie - w głębokiej modlitwie, podczas wzruszających wieczornych adoracji, spotykają się z Bogiem, przynosząc Mu swoje troski, pytania i dziękczynienie. Wielu z nich na co dzień czuje się osamotnionymi w swoich środowiskach, szkołach czy małych parafiach. Tutaj, na Świętej Górze, doświadczają żywego i masowego Kościoła. Odkrywają, że nie są sami, i z tą właśnie odwagą wracają do swoich domów - konkluduje Eryk Pazoła.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
reklama
logo