reklama

Rynek zamienił się w wielki, taneczny parkiet. Faustina Calavera porwała publiczność

Opublikowano:
Autor:

Rynek zamienił się w wielki, taneczny parkiet. Faustina Calavera porwała publiczność - Zdjęcie główne
Autor: Bogdan Bujak
Zobacz
galerię
76
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KulturaChoć kapryśna pogoda pokrzyżowała pierwotne plany i koncert musiał zostać przesunięty z soboty na niedzielny wieczór (3 sierpnia 2026 r.), gostyński rynek wypełnił się po brzegi niesamowitą energią. Chilijsko-polska fuzja muzyczna pod szyldem Faustina Calavera udowodniła, że latynoska muzyka nie zna barier językowych ani pogodowych, a gostynianie potrafią bawić się jak mało kto.
reklama
reklama

Nie było się czego bać. "Gostyń zachwycił, ruszył do tańca"

Niedzielny występ od początku stał pod znakiem niewiadomej – zmiana terminu wydarzenia z soboty na niedzielę zawsze niesie ze sobą ryzyko niższej frekwencji. Jednak obawy organizatorów szybko rozmyły się przy pierwszych dźwiękach, które popłynęły ze sceny.

– Przyznam szczerze, że trochę baliśmy się, jak wyjdzie zmiana terminu, gdyż wiadomo, że w sobotę ludzie są bardziej skłonni do zabawy. Ale Gostyń nas zachwycił tym, że ruszył do tańca – ze strony organizatorów nie krył satysfakcji Tomasz Barton, dyrektor Gostyńskiego Ośrodka Kultury „Hutnik”.

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD ZDJĘCIEM - KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ

Skąd ta nazwa i czym jest cumbia?

reklama

Zespół Faustina Calavera to niezwykła hybryda kulturowa.

– Nasz zespół to fuzja chilijsko-polska, której nazwa bierze się z dwóch członów: polskiego, w postaci odniesienia do świętej Faustyny, oraz hiszpańskiego słowa „Calavera”, znaczącego po prostu „czaszka” – co jest nawiązaniem do Catriny Calavera, postaci z kultury meksykańskiej przedstawianej jako kościotrup pięknie ubrany w suknię – tłumaczyła Mariola Rumlowa, saksfonistka zespołu.

Muzycy przyjechali do Gostynia w cumbią.

– To latynoska muzyka rozwijająca się właściwie od XVII wieku, będąca połączeniem wpływów południowoamerykańskich, afrykańskich bitów oraz hiszpańskiego języka. To muza, która po porywa do tańca, a Chilijczycy znają ją od dziecka – gra się ją u nich na każdej imprezie i mają ją w duszy. Kiedy się rozkładamy, organizatorzy często stawiają nam krzesła pod sceną. Mówimy wtedy: „Nie róbcie tego, to nie ma sensu”, a oni odpowiadają: „Nie, tutaj ludzie nie będą tańczyć, nie są przyzwyczajeni”. Odpowiadamy wtedy: „Okej, zobaczymy”. I jeszcze nigdy na koniec koncertu nie zdarzyło się, żeby nikt nie wyszedł i nie tańczył - dodaje M. Rumlowa. 

reklama

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU POD MATERIAŁEM FILMOWYM

Rozwiń

Uniwersalny język energii

Słowa saksofonistki potwierdziły się w Gostyniu w stu procentach. Rynek szybko zamienił się w wielki, taneczny parkiet.

– Cieszymy się, że ta muzyka – mimo że nie wiemy, ile osób na widowni zna hiszpański i rozumie treść utworów – niesie taką niesamowitą energię. Gdziekolwiek nie przyjeżdżamy, dzieje się ta magia: jest energia od nas ze sceny i energia z widowni, co wzajemnie tworzy fantastyczną fuzję. Faktycznie widać było, że gostynianie świetnie odnaleźli się w tej muzyce – mówił o magii nawiązanego z publicznością kontaktu Kacper Stasiak, puzonista Faustina Calavera

Wyjątkowy finał z lokalnym akcentem

reklama

Zwieńczeniem tego gorącego wieczoru był wystrzałowy występ tancerek ze Szkoły Tańca „Desperado” w Gostyniu.

Pod wodzą Joanny Kaczor dziewczyny zaprezentowały energetyczny miks taneczny, który idealnie wpasował się w klimat imprezy i porwał zgromadzonych do ostatniego oklasku.

– Nasza szkoła działa już od 20 lat. 10 września będziemy mieć piękną, dużą galę i mam nadzieję, że wtedy pokażemy pełen wachlarz umiejętności z różnych stylów. Przygotowałyśmy krótki miks utworów wyselekcjonowanych z tego sezonu. Nie przestawajcie nam kibicować i bić braw! Czuć tu niesamowitą atmosferę. To piękny, cudowny wieczór w Gostyniu, same jesteśmy w szoku! – mówiła tuż przed występem Joanna Kaczor.

Bardzo możliwe, że to nie ostatnie spotkanie z Gato i jego zespołem

Patrząc po frekwencji i oddźwięku, jak przyniósł ze sobą koncert wydaje się, że zmiana terminu wyszła wydarzeniu tylko na dobre – a rozmowy o powrocie Faustina Calavera do Gostynia w przyszłym roku są najlepszym dowodem na to, jak gorąco zostali przyjęci.

 – Zdradzę, że nawet już w trakcie koncertu miałem rozmowę z gostyniakami, którzy zgłosili się, żeby znowu ich zaprosić. Niektórzy mówili wręcz, że chętnie podeszliby pod sponsorowanie. W tym roku pewnie nie znajdziemy już terminu, ale myślę, że zaraz po festiwalu będziemy rozmawiać o przyszłym roku – uchylił rąbka tajemnicy Tomasz Barton,

KLIKNIJ, żeby PRZECZYTAĆ ARTYKUŁ

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo