Gostkon, czyli gostyński konwent fantastyki, to wydarzenie organizowane przez gostyńską młodzież z Klubu Fantastyki "Kopuła Zapomnienia", który działa od 2010 roku. Koordynatorem i liderem organizatorów jest wieloletni klubowicz Jan Adamczak. Festiwal od kilku lat odbywa się w Szkole Podstawowej nr 5 w Gostyniu.
Rekordowa frekwencja. Przekroczyli 1000 osób
Tegoroczna edycja zaskoczyła organizatorów pod względem frekwencji.
- W 2025 roku mieliśmy na festiwalu 750 osób, podczas tegorocznej edycji odwiedziło nas 1080 osób. Jesteśmy bardzo zadowoleni, frekwencja wzrosła. Ale mieliśmy też dwie nowe atrakcje, które bardzo trafiły do ludzi - podsumowuje Jan Adamczak.
Lider organizatorów miał na myśli między innymi strefę gier retro - salę, w której pojawiły się konsole i gry z lat 70. 80. i 90. XX wieku, a także komputery z monitorami „z poprzedniej epoki”.
- Mamy stare komputery i konsole, chociażby od Pegasusa, przez Commodore, po konsole - wszystkie klasyki. Każdy może przyjść powspominać swoje dzieciństwo. Pokazać dzieciom, wnukom, jak świat gier wówczas wyglądał - zachęcał Mariusz Petrow, wraz z grupą strefy retro Arcade Pixels.
Cel został osiągnięty - Strefa Retro miała być miejscem pełnym nostalgii, dobrej zabawy i wyjątkowych wspomnień. Zdarzyło się kilka razy, że rodzice, którzy przyprowadzając na festiwal fantastyki swoje dzieci, wprowadzali je wprost do sali z legendarnymi grami. Po spędzeniu tam dłuższego czasu (krótka wizyta była niemożliwa, gry wciągały natychmiast), usłyszeli w podziękowaniu od swoich pociech, że to były najpiękniejsze chwile w czasie wakacji.
Strefa retro to hit na Gostkonie
Nie ma wątpliwości - sala gier retro, w której można było posiedzieć z takimi klasykami, jak Commodore 64, Amiga CD32, Super Nintendo, Sega Saturn, Sega Dreamcast i innymi legendarnymi platformami, już w sobotę byla oblegana.
- Taki był nasz zamysł - cieszył się Mariusz Petrow. - Kolekcjonuję ten sprzęt od lat, to jest moja pasja. Gaming zawsze był częścią mojego życia, takiego hobbystycznego. Kolekcjonuję konsole, gry. Stwierdziłem, że w tym roku coś społecznie ze znajomymi zrobimy dla dzieci, że pokażemy im, jak wyglądały telewizory, monitory, konsole, kiedy my byliśmy dziećmi i dorastaliśmy. Słyszałem, jak jedna z dziewczynek powiedziała, że to jest taki telewizor, jak tata opowiadał. Sprzęt zanika, jest coraz więcej emulacji, świat cyfrowy idzie do przodu. Fajnie pokazać, że dobry pomysł na grę obroni się zawsze, niezależnie od tego, jaką ma grafikę, ile bitów napędza procesor - dodał kolekcjoner.
Dzieci i dorośli dobrze się w sali bawili. Najmłodsi byli zaskoczeni, że „na takim sprzęcie” w ogóle można grać. I, jak się okazało, "stare gry" wciąż wzbudzają emocje.
- Dużo dzieciom umyka. Nawet, kiedy dzisiaj korzystamy ze starych komputerów, ładujemy je nowszą metodą, więc nie muszą oczekiwać 10 minut na władowanie gry. Odchodzi im etap frustracji, chociaż to władowanie gry budowało oczekiwanie i człowiek chyba bardziej doceniał później efekt. Dziś widać takie zaskoczenie - ale to ładnie wygląda, a to się klika z przycisków. Prostota gembly sprawia dzieciakom dużo radości. Uruchomiliśmy tytuły, które mają bardzo łatwy próg wejścia, albo takie, które angażują dwóch uczestników - tu już pojawia się element rywalizacji. Emocje budują nastrój - wyjaśnił Mariusz Petrow.
Drugą nowością podczas festiwalu fantastyki była strefa kultury wschodniej - Blok Mangi i Anime, czyli coś dla miłośników wschodnich animacji, dla fanów w każdym wieku. Dla odwiedzających, którzy lubią muzykę gotowy był wielki quiz wiedzy o Studiu Ghibli, muzyczny teleturniej „Jaki to opening?” i karaoke.
Horror w komiksie - warsztaty
Z kolei Artur Hejna - nauczyciel plastyki, dziś certyfikowany arteterapeuta, prowadził warsztaty rysunku "Komiks w horrorze, horror w komiksie". Osoby, które do niego wpadły, miały okazję stworzyć projekt okładki do własnego komiksu w klimacie horroru.
- Jestem z Gostkonem związany od kilku lat, byłem nauczycielem plastyki. Jestem aktualnie certyfikowanym arteterapeutą - jest to jednocześnie forma terapii, ale też rozrywki - powiedział festiwalowy GrafNaStyk. - W tym roku uczestnicy mieli okazję narysować okładkę do swojego autorskiego pomysłu, komiksu w klimacie grozy. Powstawały wilkołaki, zombie i inne dziwne potwory. Wszyscy dobrze się bawili. Wracali nawet po kilka razy.
Biblioteka, jak zawsze fantastyczna
Blok "Fantastyczna Biblioteka", który realizowała biblioteka miasta i gminy Gostyń w tym roku zaserwował warsztaty, na których powstawały maski z gipsu medycznego.
- Potrzebna nam jest bazowa maska z plastiku na to nakładamy gips medyczny, dostępny w sklepie. Moczymy go przez minimum 5 sekund w wodzie, układamy na podstawie, 2 warstwy mniej więcej, po pół godzinie zdejmujemy, żeby masa wyschła. Później można po niej malować, pisać lub jeszcze inaczej dekorować - opowiadała instruktorka Daria.
W tej strefie działała też czytelnia komiksów – pasjonaci niezwykłych obrazkowych opowieści, pełnych potworów mogli je czytać na wygodnych leżakach. Dodatkowo przygotowano warsztaty scrapbookingu. Można było malować kamienie z kodem pocztowym.
To tylko niektóre z szeregu wciągających atrakcji, jakie czekały na odwiedzających podczas tegorocznego festiwalu fantastyki Gostkon. W games room'ie w godzinach szczytu trudno było znaleźć miejsce. Planszówki pochłonęły mnóstwo osób. Nie mogło zabraknąć sali klocków Lego.
Bingo - gostkonowa, weekendowa gra. Powodzenie nie osłabło
Poza tym przygotowano prezentacje, prelekcje, wykłady. Przygotowano warsztaty kulinarne. Dużym zainteresowaniem cieszyło się gostkonowe Bingo czyli weekendowa gra, związana z festiwalem, do której przygotowano specjalną planszę z różnymi konwentowymi wyzwaniami - od wzięcia udziału w warsztatach, przez zbicie piątki z wolo, aż po ułożenie napisu GOSTKON z innymi uczestnikami. Organizatorzy mogli być pewni, że zabiegający o zwycięstwo, zajrzą w każdy zakamarek festiwalu i spróbują nowych aktywności, skreślając pole na tablicy, po wykonaniu zadania.
Przebrani stworzyli klimat fantasy, jak nigdy dotąd
Organizatorów w tym roku ucieszył fakt, że sporo z osób, które wpadły do "piątki" na Gostkon, było w przebraniu. To jest nowym doświadczeniem związanym z gostyńskim festiwalem.
- Atmosfera zawsze u nas była rodzinna, nadal tak jest, ale dzięki strojom, które postanowili włożyć niektórzy odwiedzający, klimat zrobił się niezwykle magiczny, fantasy - skomentował Jan Adamczak z "Kopuły Zapomnienia".
Na zawsze w gostyńskiej "piątce"
W przygotowania festiwalu fantastyki zaangażowało się w sumie ponad 30 osób (należących do klubu oraz kilkunastu wolontariuszy). Lokalizacja w szkole nr 5 w Gostyniu spodobała się organizatorom, a przypomnijmy, że w ubiegłym roku nowe warunki były testowane.
- Bardzo nam się podoba w szkole nr 5. Nie jest to obiekt budowany od podstaw jako budynek szkolny, niektórzy nazywają ją strefą labiryntu. Ale ma takie ułożenie, że możemy wygodnie działać. Dużym plusem jest fakt, że szkoła jest dostosowana do osób z niepełnosprawnością. Zależy nam na tym, żeby ludzi nie wykluczać z festiwalu. W tym roku zadbaliśmy na przykład o to, żeby na festiwalu był przewijak, żeby była różowa skrzyneczka z artykułami higienicznymi dla kobiet. Mieliśmy też tak zwane „bezpieczne słowo”. Uczestnik, odwiedzający mógł podejść do kogoś z organizatorów, gdyby czuł się niekomfortowo, gdyby czuł, że ktoś wobec niego dziwnie się zachowuje - zajęlibyśmy się tym - wymieniał Janek Adamczak, lider organizatorów.
Komentarze (0)