- Od impulsu na parafialnym festynie do urzędowych pieczątek
- Męskie zaplecze logistyczne i wisienka na torcie
- Siedziba u proboszcza - bez świetlicy, ale na własnych śmieciach
- Nowoczesna kuchnia, jarmarki i wielkie serce do charytatywnych akcji
- Social media, rolki i plakaty na płocie - jak dotrzeć do każdego?
- Ogranicza ich tylko czas. „Drzwi są zawsze otwarte”
Od impulsu na parafialnym festynie do urzędowych pieczątek
Pomysł na stworzenie Koła Gospodyń Wiejskich w Piaskach dojrzewał wśród mieszkańców od dawna. Piaski, choć są dużą i prężnie rozwijającą się miejscowością, przez lata nie posiadały własnej reprezentacji w strukturach KGW. Przełom nastąpił podczas organizacji cyklicznych imprez lokalnych.
- Pomysł chodził za nami od dłuższego czasu, ale nikt nie mógł się zebrać. Założenie KGW to wbrew pozorom sporo formalności - trzeba przejść przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, urzędy, wyrobić NIP, REGON - wspomina Piotr Nowak, przewodniczący KGW w Piaskach. - Impulsem był nasz coroczny festyn parafialny. Zawsze, gdy organizowaliśmy kawiarenkę, musieliśmy prosić o pomoc zaprzyjaźnione koło ze Smogorzewa. W końcu dziewczyny powiedziały, że bardzo chcą mieć własne KGW. Zmotywowaliśmy się i podjęliśmy decyzję: robimy to! Wziąłem na siebie dokumenty.
Aby koło mogło formalnie zarejestrować swoją działalność, ustawa wymagała minimum 11 członków założycieli. W Piaskach dopięli swego w maju ubiegłego roku. Oficjalna premiera dla lokalnej społeczności nastąpiła kilka miesięcy później, podczas wrześniowego rajdu rowerowego. To wtedy członkowie KGW po raz pierwszy zaprezentowali się w oficjalnych strojach i z pierwszym sprzętem kupionym dzięki funduszom z ARiMR.
Męskie zaplecze logistyczne i wisienka na torcie
Jednym z najciekawszych wyróżników KGW w Piaskach jest jego skład osobowy oraz struktura wiekowa. Funkcja przewodniczącego powierzona mężczyźnie wciąż bywa w regionie sensacją, jednak w Piaskach panowie stanowią silne wsparcie organizacyjne.
Zaczynaliśmy w 11 osób, z czego było dwóch chłopaków. Dziś liczymy 15 członków, w tym aż sześciu mężczyzn! - mówi z dumą Piotr Nowak. - Mamy też pełen przekrój wiekowy. Najmłodszy pan ma 19 lat, a najstarszy ponad 70. Dziś koło gospodyń wiejskich wygląda inaczej niż dawniej. Panie są u nas reprezentacyjną „wisienką na torcie” - przygotowują wyroby, pięknie się prezentują. My, mężczyźni, stanowimy zaplecze logistyczne: trzeba coś przewieźć, rozłożyć, złożyć cięższy sprzęt czy namioty. Ja osobiście biorę na siebie także całą papierologię, pilnowanie faktur i pisanie wniosków o dotacje.
Siedziba u proboszcza - bez świetlicy, ale na własnych śmieciach
Większość kół gospodyń wiejskich swoje działania opiera na wiejskich świetlicach zarządzanych przez gminy. W Piaskach sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
- Jesteśmy nietypowym kołem, bo nie dysponujemy świetlicą wiejską. Ogromna w tym zasługa naszego proboszcza, który był jednym z głównych inicjatorów powstania koła i mocno nas do tego popchnął - tłumaczy przewodniczący. - Proboszcz wyremontował dla nas pomieszczenie w piwnicy na plebanii. Pomogliśmy własnym wkładem pracy i dziś mamy swoją klimatyczną przestrzeń do spotkań. Działamy na własną rękę, rozliczamy się indywidualnie i udowadniamy, że brak gminnego lokalu nie jest żadną przeszkodą.
Nowoczesna kuchnia, jarmarki i wielkie serce do charytatywnych akcji
Mimo zaledwie kilkunastomiesięcznego stażu, lista inicjatyw KGW w Piaskach jest imponująca. Prawdziwym testem i powodem do dumy był udział w pierwszym w historii Jarmarku Bożonarodzeniowym na rynku w Piaskach. Członkowie koła nie poszli na łatwiznę. Dzięki pasji jednej z członkiń, z zawodu kucharki, na stoisku KGW obok tradycyjnych smakowitości pojawiły się nowoczesne monoporcje deserowe, prezentowane w specjalnej lodówce ekspozycyjnej. Jednak kulinaria to tylko część ich misji. Koło z Piasków regularnie włącza się w akcje społeczne i charytatywne:
- Obsługują i wspierają wrześniowy rajd rowerowy ze zbiórkami na potrzebujące dzieci.
- Włączają się w zbiórki na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy oraz schroniska dla zwierząt w Smogorzewie.
- Pomagają przy organizacji i obsłudze lokalnych wydarzeń sportowych, takich jak Bieg Bojanowskiego.
- Organizują cykliczne warsztaty dla najmłodszych mieszkańców - m.in. wakacyjną „Zabawę z gofrem”, świąteczne zdobienie pierników czy integracyjny Bal Wszystkich Świętych.
Social media, rolki i plakaty na płocie - jak dotrzeć do każdego?
Duża waga, jaką KGW w Piaskach przywiązuje do komunikacji, to zasługa najmłodszego pokolenia. Za stronę wizualną i promocyjną odpowiada Jakub Szymański, członek zarządu ds. social mediów i wydarzeń.
- Do osób w wieku do 40 lat docieramy głównie przez media społecznościowe - przede wszystkim przez Facebooka. Świetnie sprawdzają się rolki, relacje na żywo i bieżące posty. Z kolei z myślą o seniorach, którzy nie zawsze korzystają z internetu, staramy się zawsze wydrukować tradycyjne plakaty i powiesić je w najważniejszych punktach miejscowości - wyjaśnia Jakub Szymański.
Efekty przemyślanej promocji widać gołym okiem podczas wydarzeń. Przykładem była niedawna akcja integracyjna z harcerzami i grą terenową, która dzięki dwutygodniowej kampanii w sieci przyciągnęła tłumy rodziców z dziećmi. Dla samych młodych ludzi działalność w KGW staje się też szansą na osobisty rozwój.
- Mnie do dołączenia skłoniła chęć działania i rozwijania własnych pasji - przyznaje Jakub. - Działalność w kole daje mi świetną przestrzeń do występów publicznych, mówienia przez mikrofon czy prowadzenia animacji dla najmłodszych. Po prostu lubię brać udział w takich inicjatywach.
Ogranicza ich tylko czas. „Drzwi są zawsze otwarte”
Największym wyzwaniem, z jakim na co dzień mierzy się zarząd KGW w Piaskach, jest godzenie działalności społecznej z pracą zawodową i życiem prywatnym.
- Pomysłów mamy co niemiara - nasza zastępczyni wręcz kipi nowymi inicjatywami. Gdybyśmy chcieli zrealizować wszystko, musielibyśmy tu siedzieć od poniedziałku do piątku - śmieje się Piotr Nowak. - Każda akcja wymaga od nas poświęcenia prywatnego czasu, przygotowań na kilka dni wcześniej. Niektórzy nasi członkowie pracują za granicą, w wakacje dochodzą urlopy, dlatego nie zawsze możemy być wszędzie tam, gdzie byśmy chcieli.
Mimo to KGW w Piaskach patrzy w przyszłość z ogromnym optymizmem. Pozyskują kolejne fundusze zewnętrzne z ARiMR oraz z programu „Wielkopolska Wspiera Gospodynie Wiejskie”, doposażają swoją siedzibę i czekają na nowych członków.
- Nie jesteśmy kołem zamkniętym. Każdy, kto chce zrobić coś pożytecznego dla naszej społeczności, spędzić czas w miłej atmosferze i wyjść z domu, jest u nas mile widziany. Drzwi w Piaskach są zawsze otwarte! - podsumowuje przewodniczący.
Komentarze (0)