Reklama

Matka z synem walczą z biurokratyczną machiną

Opublikowano: wt, 17 gru 2019 14:56
Autor:

Matka z synem walczą z biurokratyczną machiną - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Kultura

O „wydawaniu orzeczeń na odległość” mówi 58-letni Jarosław Musiałowski z Ponieca, który w imieniu swojej mamy stara się o przyznanie świadczenia uzupełniającego dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji - popularnego 500+ dla seniorów. W marcu tego roku 84-letnia Janina Musiałowska upadła w łazience.

– Nie ruszała się ani nic, wezwałem pogotowie. Od tego czasu mama jest - można powiedzieć - jak roślinka. Lekarz rodziny przyszedł na wizytę domową i mówi, że to już jest starość. Ona leży, nie naje się. Sama się nie podniesie, żeby tych tabletek na trzęsienie nie miała, to szklanki by nie utrzymała. Nieraz zawoła to powolutku ją podtrzymuję i idę. Wszystkie stawy są zwyrodnione. „Uogólniona miażdżyca” - tak napisał lekarz we wniosku – tłumaczy syn pani Janiny.

Mama wymaga całodobowej opieki, a syn nie wyobraża sobie, aby oddać ją do domu opieki społecznej czy innej instytucji. Zresztą sama kobieta chce zostać w domu. Dlatego rodzina zwróciła się o pomoc do państwa.

Nie chciało się podnieść „czterech liter”

We wrześniu złożyli wniosek o przyznanie świadczenia 500+ dla seniorów do Zakładu Opieki Społecznej. Po miesiącu przyszło pismo, z właściwego do rozpatrzenia sprawy oddziału w Ostrowie Wielkopolskim, aby dosłać do otrzymanych już dokumentów dodatkowo kartoteki lekarskie z ostatnich dwóch lat. Co prawda skrzętnie wysłali kartoteki „poleconym priorytetem” i czekali, ale Jarosław Musiałowski zwraca uwagę na pewien paradoks.

– Jak mogłem dosłać dokumenty z ostatnich dwóch lat, jak mamie pół roku temu się to stało i od tego momentu jest pod moją opieką? – pyta mężczyzna.

Ale matka z synem niecierpliwie czekali na orzeczenie ZUS.

– No i przyszło od pana orzecznika. On według tych kartotek orzekł 84-letniej kobiecie, że do pracy się nie nadaje, ale mama jest zdolna do samodzielnej egzystencji – wyjaśnia J. Musiałowski.

Mężczyzna oczywiście nie zgadza się z tą oceną. W szczególności oburza go fakt, że orzecznik, na co zwracał mu też uwagę lekarz rodzinny, jeżeli miał jakieś wątpliwości co do danych z kartotek, mógł wykonać badania domowe. Co więcej, był do tego nawet zobowiązany, jeżeli osoba starająca się o orzeczenie o niesamodzielności nie mogła stawić się osobiście na komisji.

– I cały pic na tym polega, że orzecznikowi nie chciało się za przeproszeniem tych czterech liter podnieść – kwituje rozgoryczony mieszkaniec Ponieca.

Do wydanego 8 listopada orzeczenia złożył sprzeciw w ZUS-ie. Podczas składania pisma miał usłyszeć, że nie jest pierwszą osobą, która zmaga się problemem „orzeczeń na odległość” i jest to praktyka dość często stosowana.

„Może panu coś zabraknąć”

W lutym 2019 r. pan Jarosław po ponad 40 latach stracił pracę. Od tego czasu otrzymywał zasiłek dla bezrobotnych. Ostatnia kuroniówka została mu wypłacona w listopadzie. Obecnie Janina Musiałowska i jej syn utrzymują się z ponad 1000-złotowej emerytury kobiety. Ponieważ zdecydował się zaopiekować mamą „na cały etat”, nie ma możliwości znalezienia zatrudnienia.

– Mam ją zostawić na 8 czy 12 godzin, jak ona potrafi mi przez noc po 10-15 razy wołać, bo już się zapomina, czy ma dobrze poduszkę czy inne rzeczy? – opowiada mężczyzna.

Dodaje, że „ma o tyle dobrze”, że sąsiadka jest pielęgniarką i pomaga przy zmianie kroplówek czy poprawieniu wenflonu lub zaopiekuje się staruszką na czas krótkiego wyjazdu. W związku z tym złożył dokumenty o zasiłek przedemerytalny.

– Od 1976 roku pracuję. Zakład rozwiązał umowę z własnej winy, co jest potwierdzone świadectwem pracy. Ale bez względu na wiek po 40 latach przepracowanych zasiłek mi się należy. Po dwóch miesiącach prawie odezwali się [Zakład Opieki Społecznej - przyp. red], żebym korektę świadectwa pracy zrobił – mówi Jarosław Musiałowski.

Zdenerwował się, ale dostarczył osobiście wymagany dokument do Zakładu Opieki Społecznej w Rawiczu. Sprawa jest nadal rozpatrywana.

Kolejne zasiłek, te same dokumenty

To jednak nie koniec kłopotów rodziny Musiałowskich. Zważając na sytuację, w jakiej się znaleźli, 58-letni syn wystąpił do Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Poniecu o 620 złotych zasiłku pielęgnacyjnego. Oczywiście wymagany był kolejny plik dokumentów, w tym orzeczenie o niepełnosprawności wydawane przez Powiatowy Zespół ds. Orzekania o Niepełnosprawności działający przy Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Gostyniu. Jak mówi, „już na wstępie go cofnęli”, bo nie miał podanego powodu, dla którego mama nie może stawić się na posiedzeniu składu orzekającego zespołu ds. niepełnosprawności.

– No i kartoteki też chcą z ośrodka, już od razu. A jest zaznaczone, po co to potrzebuję, żeby dostać zasiłek pielęgnacyjny – mówi zdenerwowany syn.

Kilka dni po naszej pierwszej rozmowie po raz kolejny biurokratyczna machina stanęła na drodze mieszkańcom Ponieca. Dowiedział się, że do wydania orzeczenia o niepełnosprawności dla mamy potrzebuje opinii lekarzy: neurologa i ortopedy.

– A ja nie jestem w stanie ich dostarczyć. Bo ani mi nikt nie przyjedzie do domu, ani nie mam nawet funduszy, żeby kogoś ściągnąć – dodaje zrozpaczony 58-letni mieszkaniec Ponieca.

Jarosław Musiałowski oświadcza, że nie podda się w walce o godne warunki życia dla matki.

– Jestem zadowolony ze sposobu opieki zdrowotnej przez lekarza rodzinnego, który zrobił bardzo szybko to, co miał. I jestem bardzo zadowolony, bez względu kto rządzi, że takie programy dla ludzi starszych i biednych powstały. Ale bardzo przepraszam, jeżeli się ogłasza takie programy i tak się nagłaśnia wszem i wobec, to proszę o objęcie tych panów, którzy orzekają szczególną kontrolą, bo oni robią co chcą. Bo myślą, że nie każdy się odwoła, że są babcie, które powiedzą: „Tak musi być". Ja nie mam nic do stracenia. Powiedziałem, że nawet pójdę ostatecznie do sądu z nimi. Ja jestem młody „szczun”. Mama może jeszcze żyć pięć lat, a może dwa tygodnie, w porządku. Ja sobie zawsze znajdę pracę, bo całe życie pracowałem. Ale nie wolno tak postępować z taką osobą, bo ja na to nie pozwolę. Nagłośnię, gdzie będę mógł – podsumowuje mężczyzna.

Jest i dobra wiadomość w całej sprawie, przynajmniej częściowo. Po naszym artykule do państwa Musiałowskich zgłosili się anonimowi darczyńcy. Pewien mieszkaniec gminy Poniec postanowił podarować materac przeciwodleżynowy. Teraz matka z synem nie będą już musieli comiesięcznie odpłatnie wypożyczać sprzętu. Są bardzo wdzięczni z tego daru serca. Z kolei inna osoba pytała, czy 84-letnia kobieta nie potrzebuje mebli lub pomocy przy sprzątaniu mieszkania. Dobrzy ludzie przekazali także kilka paczek żywnościowych. 

Ostatnio dowiedzieliśmy się, że złożony sprzeciw poskutkował i sprawą pani Janiny ma ponownie zająć się komisja lekarska ZUS. 

Komentarze:

Marlena Nowicka, regionalna rzecznik prasowa ZUS w województwie wielkopolskim

– Zakład Ubezpieczeń Społecznych informuje, że na podstawie obowiązujących przepisów, lekarz orzecznik, poza badaniem bezpośrednim, ma możliwość wydania orzeczenia lekarskiego na podstawie dostępnej dokumentacji medycznej. I tak właśnie się stało w sprawie Pani Janiny. Świadczenie uzupełniające jest świadczeniem dla osób niezdolnych do samodzielnej egzystencji, tj. wymagających długotrwałej opieki i pomocy w zaspokajaniu podstawowych potrzeb życiowych (przygotowanie posiłku, nakarmienie, umycie, przeniesienie np. z łóżka na fotel i odwrotnie). Na podstawie zaświadczenia o stanie zdrowia i dołączonej do wniosku dokumentacji medycznej, lekarz orzecznik orzekł, że zainteresowana nie jest niezdolna do samodzielnej egzystencji. Jeśli dana osoba nie zgadza się z treścią orzeczenia, może wnieść sprzeciw do komisji lekarskiej ZUS, w ciągu 14 dni od otrzymania orzeczenie. Pani Janina skorzystała z przysługującego jej prawa i złożyła już sprzeciw.

Małgorzata Wozik, przewodnicząca Powiatowego Zespołu ds. Orzekania o Niepełnosprawności

Dokumenty, jakie należy złożyć, aby rozpocząć procedurę związaną z wydaniem orzeczenia o niepełnosprawności wskazuje § 6 ust. 2 rozporządzenia Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej w sprawie orzekania o niepełnosprawności i stopniu niepełnosprawności. Złożona dokumentacja podlega wstępnej weryfikacji przez lekarza - członka zespołu w zakresie kompletności oraz konieczności jej uzupełnienia. Jeżeli przedłożona wraz z wnioskiem dokumentacja jest niewystarczająca do wydania orzeczenia o niepełnosprawności lub stopniu niepełnosprawności, zawiadamia się na piśmie osobę zainteresowaną lub jej przedstawiciela ustawowego o konieczności jej uzupełnienia i wyznacza termin złożenia brakującej dokumentacji.

W przypadku braku możliwości złożenia ww. dokumentacji w terminie określonym w zawiadomieniu o uzupełnienie dokumentacji, osoba zainteresowana lub jej przedstawiciel ustawowy zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego może wystąpić z prośbą o zawieszenie postępowania do czasu uzupełnienia żądanej dokumentacji.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE