reklama

Gostyńscy biegacze na parkrunie przekroczyli "pięćsetkę". Wyjątkowe spotkanie biegaczy w podgostyńskim lesie - z tortem i szampanem

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Gostyńscy biegacze na parkrunie przekroczyli "pięćsetkę". Wyjątkowe spotkanie biegaczy w podgostyńskim lesie - z tortem i szampanem - Zdjęcie główne
Autor: Agata Fajczyk
Zobacz
galerię
100
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
KulturaMiłośnicy aktywnego spędzania wolnego czasu stawili się na trasie, w sobotę o godz. 9.00 w podgostyńskim lesie. Nic dziwnego, robią to od lat. Jednak start z 18 lipca 2026 roku był wyjątkowy. To 500. spotkanie pasjonatów biegania, maszerowania i nordic walking. Na podbój trasy wyruszyło ponad 70 uczestników.
reklama

Koordynatorkami sobotnich marszów, biegów i spacerów w ramach Parkrun Gostyń są Honorata Grzemska i Maria Nowak. 

- Przypuszczam, że tych spotkań byłoby więcej, gdyby nie pandemia – zaznacza Maria Nowak.

Świętowali 500. parkrun

W grupie mieszkańców, którzy w sobotnie przedpołudnie, na leśnej trasie, „ładują baterie” na weekend i cały rok, są osoby związane z parkrunem w Gostyniu od początku. Należą do nich Włodzimierz Ryglowski, Dariusz Dzikowski, Michał Urbaniak, Katarzyna Gendera, a także Piotr i Jolanta Przybył.

- Byli obecni na pierwszym biegu i pojawiają się do dzisiaj – zaznacza współkoordynatorka gostyńskiego biegu.

Natomiast najwięcej parkrunowych biegów zaliczyli: Michał Jaskierski oraz Jasiek Pietrzyk (ponad 300 startów) i Dariusz Dzikowski (poniżej trzystu).

reklama

Podczas świętowania 500 spotkania Paweł Krystkowiak odebrał dyplom za ukończenie 100 parkrunów. Na jubileuszowych biegach w podgostyńskim lesie pojawiło się sporo gości, chociażby z Krotoszyna, Leszna, Wrześni i Kobylina. 

Dzięki temu w sobotę, 18 lipca, na parkrunową trasę o długości 5 km wyruszyło 70 osób. To, jak dotąd, najwyższa frekwencja na gostyńskiej lokalizacji w 2026 roku. 

Nie wszyscy wiedzą, że przygotowania do biegu parkrunowego trwają cały tydzień. To tylko tak niewiarygodnie brzmi.

- Zaczynamy od poniedziałku, na czacie w mediach społecznościowych założyliśmy grupę, w której ustawiamy role wolontariuszy na kolejną sobotę. Sześć osób to taka podstawowa liczba, żeby w ogóle parkrun się odbył: koordynator spotkania, mierzący czas, wydający tokeny, skanowanie, zamykający stawkę i sprawdzający trasę. Takie osoby muszą być na każdym biegu. Poza tym są jeszcze inne funkcje - wyjaśnia Maria Nowak.

reklama

Na parkrunie pojawiają się też amatorzy biegania z innych miejsc w kraju, ostatnio na przykład zawitał gość ze Stalowej Woli. Był zachwycony przebiegiem trasy - LOKALIZACJĘ i informacje na jej temat można znaleźć TUTAJ. Każdy, kto chce wziąć udział w parkrunie, powinien być zarejestrowany i posiadać tzw. kod uczestnika. On zawsze jest aktywny. Uczestnik biegu otrzymuje token, zarejestrowany sam może sprawdzać swoje osiągnięcia.  

Nie trzeba być biegaczem, żeby przychodzić na parkrunową trasę

Dla pani Małgosi, która nie trenuje, pojawianie się co tydzień w sobotę w podgostyńskim lesie, to świetna przygoda. Przychodzi na parkrun jako wolontariuszka. Twierdzi, że po spotkaniu w rodzinnym, ale sportowym klimacie, w pięknych okolicznościach przyrody, z fajnymi ludźmi, ma zawsze udaną sobotę. 

reklama

- Jeśli ktoś się nie interesuje bieganiem, albo raczej nie wie, że jest taka organizacja jak parkrun, to trasy raczej nie znajdzie. Sporo ludzi dowiaduje się przez tak zwaną pocztę pantoflową. Zabieramy ze sobą, zachęcamy osoby z pracy, kiedy moje dzieci tutaj jeździły, zabierały kolegów ze szkoły. Ja dowiedziałam się od brata, który nie było tutaj od bardzo dawna - dzisiaj go wyciągnęłam na 500 parkrun, w 2017 roku wyciągnął mojego syna, który wówczas miał dziewięć lat. Przyjechałam wtedy jako opiekun. Kiedy minęło kilka tygodni, na którymś z biegów zabrakło wolontariuszy. Nie jestem biegaczem, natomiast zostałam wciągnięta w wolontariat i powiem szczerze, że dla mnie to jest fajna przygoda - opowiada pani Gosia.

Pasjonat aktywnego spędzania wolnego czasu, który najszybciej pokonał trasę na 500 edycji gostyńskiego parkrunu przyznał, że jest zarejestrowany wśród uczestników, ale rzadko bywa na leśnej, rodzimej trasie. Z wyniku też nie był zadowolony, ale parkrun to nie wyścigi. On bieg potraktował jak trening.

reklama

- Wiem o lokalizacji w Gostyniu, to moje szóste uczestnictwo. Na co dzień trenuję wszechstronny triathlon, postanowiłem wpleść sobie tę parkrunową piątkę w swój trening - przyznał sportowiec.

Na 5 kilometrów w jubileuszowej edycji pobiegł również tata z siedmioletnią córką Zuzią. Dziewczynka była bardzo podekscytowana.

- W tym roku, po latach siedzenia, stwierdziliśmy, że czas się ruszyć. Rozpoczęliśmy treningi rodzinne. Przez przypadek dowiedziałem się w internecie, że istnieje taki bieg. Jestm pierwsyz raz i podoba mi się atmosfera - przyjazna i rodzinna - powiedział Hubert, mieszkaniec Brzezia. - Pogoda dzisiaj sprzyjała, świetnie się biegło.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo