O. Marian Twardowski miał 92 lata. Odszedł w 73. roku życia zakonnego. Zanim wstąpił do zakonu, otrzymał do wypełnienia kwestionariusz przyjęcia z pytaniem: Dlaczego chce kandydat wstąpić do Zakonu? Odpowiedział wówczas: aby się uświęcać i pracować przy biednych chorych, a po śmierci osiągnąć koronę wieczną.
Podczas obchodów jubileuszu 70. lat ślubów zakonnych i 45-lecia święceń kapłańskich powiedział:
Nie ma starych ludzi. Są tylko tacy, którzy się wcześniej urodzili.
Współbracia pożegnali go 16 października, w kościele rektorskim pw. św. Jana Bożego i św. Andrzeja Apostoła w Warszawie.
Uroczystej Mszy Świętej pogrzebowej przewodniczył oraz homilię wygłosił o. Hubert Matusiewicz OH. Przy ołtarzu koncelebrowali: o. Albert Ch. Dorociak OH, o. Wawrzyniec Iwańczuk OH, o. Teodor Książkiewicz OH, o. Bruno M. Neumann OH, o. Benedykt Iwaszkiewicz OH, br. Seweryn Kniefel OH, ks. Bronisław Wyczawski oraz ks. Adam Anioł COr.
W ostatniej drodze śp. o. Mariana uczestniczyła wielka Rodzina Bonifraterska – przybyło wielu współbraci z konwentów z całej Prowincji Polskiej oraz liczni współpracownicy świeccy z dzieł apostolskich, w tym przedstawiciele spółek bonifraterskich. Po Eucharystii ciało zmarłego zostało odprowadzone i złożone w kwaterze zakonnej na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.
Urodził się 13 maja 1934 roku w Lipiu, nieopodal Bonifraterskiego Centrum Zdrowia Marysin - Piaski. Pierwsze śluby czasowe złożył 26 kwietnia 1953 r. a śluby uroczyste 3 maja 1958. r. Już jako zakonnik zdawał maturę. Planował kształcić się dalej, by zostać księdzem. Ale w zakonie decydują przełożeni. Zamiast studiów teologicznych ukończył technikum dentystyczne. Właśnie w tym zawodzie przez następne lata, zgodnie z wolą zakonu pracował w Łodzi i Konarach. Zajmował się także ziołolecznictwem. W latach siedemdziesiątych ojciec Marian ponowił prośbę o umożliwienie mu ukończenia studiów teologicznych. Tym razem wyrażono zgodę i w dojrzałym już wieku bonifrater wyruszył do Krakowa. W latach 70. studiował teologię, natomiast 20 maja 1978 r. - na kilka miesięcy przed wyborem Karola Wojtyły na papieża, przyjął święcenia kapłańskie. Minęło kilka lat i ojciec Marian również wyruszył do Rzymu. Zawsze pragnął znaleźć się w Wiecznym Mieście i to życzenie się spełniło, chociaż początkowo miały to być tylko wakacje. Upał, do którego Polacy nie byli przyzwyczajeni przeraził nieco zakonnika. Nie znał języka, był sam, gdyż w Rzymie nie miał znajomych. Los jednak sprawił, że zakonnik z Wielkopolski został przydzielony do apteki w Watykanie prowadzonej przez bonifratrów. Jako jedyna we Włoszech miała prawo sprowadzania zagranicznych leków bez cła. Jednocześnie przez wiele lat pełnił w Watykanie funkcję kapelana międzynarodowej wspólnoty zakonnej. Oprócz niego w aptece pracowało jeszcze trzech Polaków. Placówka ta była kilkakrotnie odwiedzana przez Jana Pawła II.
Poza tym, w swoim 73 letnim życiu zakonnym posługiwał we wspólnocie braci m. in. w konwencie w Krakowie, Konarach, Zebrzydowicach, Łodzi. Do rodzinnych stron, do Marysina na stałe nie wrócił. W ostatnich latach o. Marian należał do wspólnoty braci w konwencie krakowskim, ale ze względu na pogarszający się stan zdrowia trafił do bonifraterskiego Domu Geriatryczno-Rehabilitacyjnego w Warszawie.
Najbliżsi składają serdeczne podziękowania za udział w uroczystości pogrzebowej Braciom Bonifratrów ze wszystkich konwentów oraz księżom filipinom i licznej rodzinie Ojca Mariana Twardowskiego OH, szczególe wyrazy wdzięczności kierują do proboszcza parafii pw. świętego Marcina w Strzelcach Wielkich - Jarosława Gablera.
Komentarze (0)