Strażacy i ratownicy postawieni na nogi przez alarm o "cichym zabójcy"
Ratownicy medyczni i straż pożarna dzisiaj (19 czerwca 2026 roku) o świcie zostali postawieni na nogi przez alarm, po tym, jak w jednym z domów w gminie Borek Wlkp. pojawił się "cichy zabójca". Po pomoc do służb zadzwoniła kobieta, która przebywała w domu z ojcem. Do działań przystąpili strażacy-ochotnicy z OSP w Karolewie.
- Po dotarciu na miejsce zastaliśmy już działający zespół ratownictwa medycznego - relacjonują strażacy.
Domownicy byli przytomni, pod opieką ZRM
Domownicy przebywali już na zewnątrz, byli przytomni. Pomocy i wsparcia udzielali im ratownicy medyczni. Jednak lekarz, który dojechał z ekipą medyczną drugą karetką, po zbadaniu poszkodowanych zdecydował, że powinni zostać zabrani do szpitala w Śremie na dalszą diagnostykę i obserwację.
Kobieta przed przyjazdem straży pożarnej zdążyła przewietrzyć pomieszczenie, w którym spali.
Detektory wskazały na obecność tlenku węgla w pomieszczeniach
Podczas działań druhowie z Karolewa natychmiast przystąpili do rozeznania w budynku mieszkalnym. Sprawdzili detektorami wielogazowymi, czy w pomieszczeniach obecny jest „cichy zabójca”. Urządzenia potwierdziły podejrzenia służb, wskaźniki pokazały stężenie tlenku węgla na poziomie70 ppm. Istniało niebezpieczeństwo, że gdyby mieszkańcy dłużej przebywali w zamkniętym mieszkaniu, mogliby ulec zaczadzeniu.
- 70 ppm to nie jest mało. Sądzę, że gdyby upłynęło jeszcze kilkanaście minut, zanim dojechaliby ratownicy, domownicy mogliby się już nie obudzić - powiedział Dawid Bonawenturczyk, zastępca naczelnika OSP w Karolewie.
Piec węglowy z przyduszonym ogniem to źródło niebezpiecznego czadu
Strażacy-ochotnicy przewietrzyli także pozostałe pokoje w budynku. Skąd tlenek węgla? Okazało się, że w domu znajdował się piec węglowy, z częściowo przyduszonym ogniem. Druhowie dogasili ogień oraz wyciągnęli popiół, likwidując źródło wydobywającego się czadu. Dla bezpieczeństwa, po przewietrzeniu, druhowie z Karolewa ponownie użyli rządzenia pomiarowego - współrzędne już nie wskazywały na obecność tlenku węgla.
Domownicy przeżyli dzięki reakcji psa
Główną rolę podczas działań odegrał czworonożny przyjaciel rodziny. Gdy w mieszkaniu zaczął gromadzić się niebezpieczny czad, pies swoim niespokojnym zachowaniem obudził śpiących właścicieli. Podtruty czadem zwierzak zaczął wymiotować, i to głośno. Dzięki temu domownicy zorientowali się, że dzieje się coś złego i mogli wezwać pomoc. Nie jest przesadą nazwanie czworonoga z Karolewa bohaterem, tym bardziej, że jego właścicielka jest schorowana, ma trudności z chodzeniem. W tej sytuacji łatwo sobie wyobrazić, że zdarzenie mogło zakończyć się tragedią.
- To właśnie dzięki czujności i instynktowi psa reakcja nastąpiła na czas. Trudno nie nazwać go prawdziwym bohaterem, który tej nocy pomógł uratować swoich opiekunów - potwierdzają druhowie z Karolewa.
Jeden zakup może uratować życie i zdrowie
Strażacy przypominają, że czad to „cichy zabójca” – jest niewidoczny, bezwonny i bardzo niebezpieczny.
- Dlatego zachęcamy wszystkich do montażu czujników tlenku węgla w swoich domach i mieszkaniach. To niewielki koszt, który może uratować zdrowie i życie - apelują druhowie z Karolewa.
Poza tym na kanale facebook OSP poszkodowani z Karolewa otrzymali życzenia szybkiego powrotu do zdrowia, a psiemu bohaterowi strażacy - ochotnicy życzą wielu smakołyków i zasłużonych pochwał.
Komentarze (0)