Rów Brzezinka mocno zanieczyszczony
Funkcjonariusze Straży Miejskiej w Gostyniu dowiedzieli się o sprawie od mieszkańców ulicy Strzeleckiej, którzy byli zaniepokojeni pojawieniem się śmierdzącej substancji przypominającej gnojowicę w cieku wodnym Brzezinka. Zgłoszenie wpłynęło do komendy we wtorek, 21 lipca 2026 roku. Strażnicy niezwłocznie udali się w rejon wskazywany przez zgłaszających, po oględzinach okazało się, że rów Brzezinka jest mocno zanieczyszczony. Zdziwienie mieszkańców było tym większe, że kilka godzin wcześniej przy usuwaniu gnojowicy z drogi pracowała straż pożarna. Sądzili, że problem został rozwiązany.
- Traktując sprawę priorytetowo, strażnicy podjęli intensywne działania w celu ustalenia źródła zanieczyszczenia - mówi Dominik Gorynia, komendant straży miejskiej w Gostyniu.
Kontroli poddano cały bieg cieku wodnego - od ulicy Strzeleckiej, przez miejscowość Brzezie, aż do wsi Czajkowo, a także sprawdzono wytypowane studzienki melioracyjne. Funkcjonariusze, na dwóch zmianach, działali w sumie kilkanaście godzin.
W akcję poszukiwawczą i kontrolną zaangażowani zostali pracownicy referatu ochrony środowiska Urzędu Miejskiego w Gostyniu oraz Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Gostyniu. Urzędnicy poświęcili na sprawdzanie i oględziny kilka godzin.
Dotarli do jednego z większych gospodarstw rolnych
W środę zaangażowani w akcję dotarli do jednego z większych gospodarstw rolnych w Brzeziu, z którego wyciekała gnojowica. Właściciel tłumaczył, że ma niesprawny zbiornik do przechowywania gnojowicy. Strażnicy miejscy ustalili, że przyczyna była poważna i można ją nazwać awarią zaworu zbiornika do przechowywania gnojowicy
- To spowodowało niekontrolowany wyciek substancji, która w następstwie przedostała się poza teren gospodarstwa, dalej na pobliskie pola uprawne i ostatecznie kanałem melioracyjnym do rowu Brzezinka - relacjonuje Dominik Gorynia.
Tak też wyciek substancji do rowu potraktowali gostyńscy policjanci, którzy podczas akcji straży pożarnej, podczas sprzątania i płukania drogi przy gospodarstwie, z którego gnojowica wyciekała na pola, zabezpieczali teren działań.
Mimo awarii sprawa jednak nie powinna zostać zbagatelizowana. Natychmiast po zakończeniu kontroli i ustaleniu okoliczności zdarzenia, służby współpracujące przy oględzinach terenu, podjęły działania, które mają na celu ograniczenie skutków wycieku.
Ta sprawa będzie miała ciąg dalszy
O sprawie natychmiast powiadomiono Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie, którego inspektorzy uczestniczyli razem ze strażą miejską i urzędnikami referatu ochrony środowiska w czynnościach wyjaśniająco - kontrolnych.
Z akcji sporządono dokumentację dowodową. Z informacji komendanta straży miejskiej wynika, że sprawa nie zamknie się na ustaleniach organów gminy. Referat ochrony środowiska gostyńskiego magistratu potwierdził, że powiadomiono wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska, do którego w trybie pilnym zostanie przekazana dokumentacja dowodowa. Sprawę zgłoszono również policji.
- Na obecnym etapie trwa ustalanie wszystkich okoliczności zdarzenia oraz ocena zakresu naruszeń przepisów dotyczących ochrony środowiska. Ostateczne konsekwencje i sankcje będą zależeć od wyników kontroli i postępowań prowadzonych przez właściwe organy - mówi Dominik Gorynia.
Powstaje sporo pytań. Jedno nasuwa się od razu - jak długo gnojowica wyciekała na pola i do Brzezinki? Czy rolnik z Brzezia wiedział o wycieku? Jakie konsekwencje mu grożą? O udzielenie informacji w tej sprawie poprosiliśmy referat ochrony środowiska i policję.
O ciągu dalszym sprawy przeczytacie poniżej (po kliknięciu w obrazek).
Komentarze (0)