W poniedziałek przed południem odpadów rozrzuconych dookoła pojemników było mnóstwo. Niektóre rzeczy, z pękniętych worków wysypywały się na drogę, prowadzącą do marketu.
- Można powiedzieć, że mieszkańcy wywozili tutaj wszelkeigo rodzaju śmieci, nie tylko odzież. Powstało nielegalne wysypisko. Znaleźliśmy lekarstwa, wkładki laktacyjne, zabawki, styropian, baterie, a także bezużyteczne, zniszczone buty i szmaty, bieliznę, papier. Większość z odzieży nie nadaje się do użytku. Osoby, które tutaj zostawiały worki z odpadami, świadomie chciały pozbyć się śmieci z domu, niezależnie od tego, do której frakcji się zaliczały. Po prostu im przeszkadzały – stwierdzili pracownicy, którzy zajmowali się sprzątaniem terenu.
Bałagan wyglądał niechlujnie i od lat szpecił teren. Znalezione wśród tekstyliów odpady innego rodzaju świadczą o tym, że mieszkańcy, którzy podrzucali tam worki za nic mają przepisy dotyczące utrzymania porządku czy te, zawarte w ustawie o odpadach, które nakazują segregację komunalnych śmieci i wyrzucanie ich do kubła przed posesją.
Rzucająca się w oczy hałda śmieci, leżących przy markecie do kilku tygodni, nie wystawiała też dobrego świadectwa służbom, dbającym o porządek w mieście, co nie znaczy, że straż miejska czy pracownicy ZGKiM w Gostyniu nie interesowali się tematem.
- Nie było tygodnia, żebyśmy jakiegoś pisma nie wystosowali w sprawie uprzątnięcia góry odpadów. Rozmawialiśmy telefonicznie lub bezpośrednio. Przez ostatnie półtora tygodnia działania były bardzo intensyne. Robiliśmy zdjęcia, z ktorych wynika, że w okresie świątecznym góra odpadów zaczęła gwałtownie rosnąć, śmieci przybywało. Zależało nam na tym, żeby to jak najszybciej uprzątnąć. Teren, na którym stały kontenery na odzież graniczy z drogą dojazdową do marketu. Śmieci wychodziły na drogę. Po drugie – przy takiej ilości różnego rodzaju odpadów moglibyśmy mieć do czynienia z problemem epidemiologiczno-sanitarnym. Pogoda nam sprzyja, stwierdziliśmy, że zrobimy porzadki, kiedy jeszcze panuje mróz – powiedział Dominik Gorynia, komendant straży miejskiej.
Przy porządkowaniu miejsca w okolicy Dino pomagali pracownicy ZGKiM oraz skazani, których kurator skierował do straży miejskiej na prace społecznie użyteczne, by w ten sposób odrobiły wyrok ograniczenia wolności lub zastępczą karę za nieopłaconą grzywnę.
Współpracujemy z zakładem gospodarki komunalnej, który zapewnił transport. My dajemy siłę roboczą - są to osoby, które biorą udział w pracach społecznie użytecznych w gostyńskiej straży miejskiej.Zamierzamy dzisiaj uprzątnąć to do zera - zapowiadał przed południem szef giostyńskiej straży miejskiej.
Strażnicy miejscy otrzymywali sporo sygnałów od mieszkańców w sprawie miejsca przy Dino, przy ul. Wrocławskiej, zarzuconego szmatami oraz workami z innego rodzaju śmieciami.
- Dzwonili do nas ludzie i my cały czas działaliśmy, jednak nie afiszowaliśmy się z tym. Temat był w naszych głowach cały czas. Kontaktowaliśmy się nieustannie w tej sprawie z wieloma osobami, rozmawialiśmy z firmami, które są właścicielami kontenerów, dotarliśmy też do współwłaścicieli działek. Cały czas robiliśmy swoje i dzięki temu temat został doprowadzony do końca – mówi Dominik Gorynia. - Nie mogliśmy działać bez zgody właściciel działki, na której znajdowały się pojemniki na odpady, bez zlecenia, żeby nie narażać gminy na koszty – wyjaśnił szef straży miejskiej.
Przez miesiące przy kontenerach na odzież używaną, wyrzucający tam śmieci mieszkańcy „zbudowali” górę odpadów, która stwarzała zagrożenie pożarowe (np. wzniecenie pozaru przez niedopałek papierosa) lub epidemiologiczne. Wywieziono w sumie na 4 przyczepach. Śmieci trafiły do ZWiK, tam zostaną przesegregowane na odpowiednie frakcje. Większość trafi do PSZOK-u, byc może jakas cześć zostanie zutylizowana. Koszty związane z uporządkowaniem działki przy drodze wjazdowej do Dino, a także z odstawieniem odpadów komunalnych do punktu selektywnej zbiórki, pokryją współwłaściciele terenu. Komendant straży miejskiej zapewnia, że gmina nie straci przy tej akcji ani złotówki.
- Wręcz przeciwnie, miasto zarobi na tym wszystkim, ponieważ pełnomocnik właścicieli, którzy zobowiązali się do pokrycia wszelkich kosztów, podpisał z zakładem gospodarki komunalnej wstępną umowę, tak zwane zlecenie na wykonanie tych prac. Jesteśmy po uzgodnieniach, że kiedy temat się zakończy i ostatnia rzec zostanie zutylizowana, wówczas współwłaściciele pokryją koszty porządkowania – przekazuje Dominik Gorynia.
Jak właściciele działek, na których powstało nielegalne wysypisko śmieci wyjaśniali zaistniałą sytuację, okoliczności w jakich doszło do zaśmiecenia terenu?
Tłumaczyli, że to bez ich zgody ktoś ustawił kontenery. Faktycznie oni nie mają żadnej podpisanej umowy. Ktoś po prostu zrobił sobie tutaj samowolę - mówi komendant straży miejskiej.
Dominik Gorynia potwierdza informacje, że teren przy Dino to kolejne, piąte już miejsce, z pojemnikami na używane ciuchy, pozostawionymi nielegalnie, bez zgody właściciela terenu, które udało się zlikwidować. Akcja zaczęła się pod koniec kwietnia od terenu przy markecie Biedronka, przy ul. Poznańskiej.
- Na działaniach gmina nie straciła ani złotówki, nie trzeba było wydawać pieniędzy na utylizację, segregację czy pozostawienie rzeczy w PSZOK-u. Nawet jeszcze na niektórych działanich miasto zarobiło - zapewnia Dominik Gorynia.
Kontenery na odzież używaną, przewiezuiono do ZGKiM w Gostyniu. Tam czekają na właściciela.
Istnieje zakaz podrzucania odpadów i pozostawiania ich. Teren w sąsiedztwie Dino jest monitorowany.
- Osoby, które zdecydują się zostawić tutaj odpady, jakiekolwiek, powinny liczyć się z konsekwencjami prawnymi. Przy przeglądaniu nagrań z kamery jesteśmy w stanie ustalić osobę, która podrzuci śmieci. właściciel przez swojego pełnomocnika będzie mogł założyć sprawę w sądzie z powództwa cywilnego Dodatkowo, jako straż miejska, też będziemy interweniować - ostrzega komendant.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.