reklama

Wywieziono cztery przyczepy ciuchów, zmieszanych z lekarstwami i zabawkami. Wielkie porządki przy Dino

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Wywieziono cztery przyczepy ciuchów, zmieszanych z lekarstwami i zabawkami. Wielkie porządki przy Dino - Zdjęcie główne
Zobacz
galerię
31
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościWkładki laktacyjne, lekarstwa, zabawki, butelki z plastiku i mnóstwo bezużytecznych ubrań – to wszystko znajdowało się w hałdzie śmieci, które od miesięcy wyrzucano obok pojemników na odzież używaną, znajdujących się obok marketu Dino, przy ul. Wrocławskiej w Gostyniu. Worków przybywało, zawartość wysypywała się na ziemię. W poniedziałek, 19 stycznia 2026 roku nielegalne wysypisko śmieci zlikwidowano – wywieziono w sumie 4 przyczepy odpadów, na osobnej odjechały pojemniki na odzież.
reklama

Miarka się przebrała

W poniedziałek przed południem odpadów rozrzuconych dookoła pojemników było mnóstwo. Niektóre rzeczy, z pękniętych worków, wysypywały się na drogę, prowadzącą do marketu. 

- Mieszkańcy wywozili tutaj wszelkiego rodzaju śmieci, nie tylko odzież. Powstało nielegalne wysypisko. Znaleźliśmy lekarstwa, wkładki laktacyjne, zabawki, styropian, baterie, a także bezużyteczne, zniszczone buty i szmaty, bieliznę, papier. Większość z odzieży nie nadaje się do użytku. Osoby, które tutaj zostawiały worki z odpadami, świadomie chciały pozbyć się śmieci z domu, niezależnie od tego, do której frakcji się zaliczały. Po prostu im przeszkadzały – stwierdzili pracownicy, którzy zajmowali się sprzątaniem terenu.

Bałagan wyglądał niechlujnie i od lat szpecił teren. Znalezione wśród tekstyliów odpady innego rodzaju świadczą o tym, że mieszkańcy, którzy podrzucali tam worki za nic mają przepisy dotyczące utrzymania porządku czy te, zawarte w ustawie o odpadach, które nakazują segregację komunalnych śmieci w gospodarstwie domowym i wyrzucanie ich do kubła przed posesją.

reklama

Szef straży miejskiej D. Gorynia: "Zależało nam, żeby to jak najszybciej uprzątnąć"

Rzucająca się w oczy hałda śmieci, leżących przy markecie do kilku miesięcy, nie wystawiała też dobrego świadectwa służbom, dbającym o porządek w mieście, co nie znaczy, że straż miejska czy pracownicy ZGKiM w Gostyniu nie interesowali się tematem.

- Nie było tygodnia, żebyśmy jakiegoś pisma nie wystosowali w sprawie uprzątnięcia góry odpadów. Rozmawialiśmy telefonicznie lub bezpośrednio. Przez ostatnie półtora tygodnia działania były bardzo intensywne. Robiliśmy zdjęcia, z których wynika, że w okresie świątecznym góra odpadów zaczęła gwałtownie rosnąć, śmieci przybywało. Zależało nam na tym, żeby to jak najszybciej uprzątnąć. Teren, na którym stały kontenery na odzież graniczy z drogą dojazdową do marketu. Śmieci wychodziły na drogę. Po drugie – przy takiej ilości różnego rodzaju odpadów moglibyśmy mieć do czynienia z problemem epidemiologiczno-sanitarnym. Pogoda nam sprzyja, stwierdziliśmy, że zrobimy porządki, kiedy jeszcze panuje mróz – powiedział Dominik Gorynia, komendant straży miejskiej.

reklama

Przy porządkowaniu miejsca w okolicy Dino pomagali pracownicy ZGKiM oraz skazani, których kurator skierował do straży miejskiej na prace społecznie użyteczne, by w ten sposób odrobiły wyrok ograniczenia wolności lub zastępczą karę za nieopłaconą grzywnę.

- Współpracujemy z zakładem gospodarki komunalnej, który zapewnił transport. My dajemy siłę roboczą - są to osoby, które biorą udział w pracach społecznie użytecznych w gostyńskiej straży miejskiej. Zamierzamy dzisiaj uprzątnąć to do zera - zapowiadał przed południem szef gostyńskiej straży miejskiej. 

Według straży miejskiej góra tekstyliów i innych odpadów stwarzała zagrożenie pożarowe

Strażnicy miejscy otrzymywali sporo sygnałów od mieszkańców w sprawie miejsca zarzuconego szmatami oraz workami ze śmieciami. Irytował ich bałagan, który nie był dobrą wizytówką miasta.

reklama

- Dzwonili do nas ludzie i my cały czas działaliśmy, jednak nie afiszowaliśmy się z tym. Temat był w naszych głowach cały czas. Kontaktowaliśmy się nieustannie w tej sprawie z wieloma osobami, rozmawialiśmy z firmami, które są właścicielami kontenerów, dotarliśmy też do współwłaścicieli działek. Konsekwentnie robiliśmy swoje i dzięki temu temat został doprowadzony do końca – mówi Dominik Gorynia. - Nie mogliśmy działać bez zgody właściciela działki, na której znajdowały się pojemniki na odpady, bez zlecenia, żeby nie narażać gminy na koszty – wyjaśnił szef straży miejskiej. 

Przez miesiące przy kontenerach na odzież używaną, wyrzucający tam śmieci mieszkańcy „zbudowali” górę odpadów, która stwarzała zagrożenie pożarowe (np. wzniecenie pożaru przez pozostawiony niedopałek papierosa) lub epidemiologiczne. Śmieci trafiły do ZGKiM, tam zostaną posegregowane w zależności od frakcji.

reklama

Gmina Gostyń nie straci ani złotówki

Większość z zebranych odpadów trafi do PSZOK-u w Goli, być może jakaś część zostanie zutylizowana. Koszty związane z uporządkowaniem działki przy drodze wjazdowej do Dino, a także z odstawieniem odpadów komunalnych do punktu selektywnej zbiórki, nie będą niskie. Pokryją je współwłaściciele terenu, na którym znajdowały się przepełnione pojemniki. Komendant straży miejskiej zapewnia, że gmina nie straci przy tej akcji ani złotówki. 

- Wręcz przeciwnie, miasto zarobi na tym wszystkim, ponieważ pełnomocnik właścicieli, którzy zobowiązali się do pokrycia wszelkich kosztów, podpisał z zakładem gospodarki komunalnej wstępną umowę, tak zwane zlecenie na wykonanie tych prac. Jesteśmy po uzgodnieniach, że kiedy temat się zakończy i ostatnia rzecz zostanie zutylizowana, wówczas współwłaściciele pokryją koszty porządkowania – przekazuje Dominik Gorynia.

Postawili kubły na tekstylia bez podpisywania umowy

Jak właściciele działek, na których powstało nielegalne wysypisko śmieci wyjaśniali zaistniałą sytuację, okoliczności w jakich doszło do zaśmiecenia terenu?

- Tłumaczyli, że to bez ich zgody ktoś ustawił kontenery. Faktycznie nie mają podpisanej żadnej umowy. Ktoś po prostu zrobił sobie samowolę - mówi komendant straży miejskiej.

Dominik Gorynia potwierdza informacje, że teren przy Dino to piąte miejsce z pojemnikami na używane ciuchy pozostawionymi nielegalnie, bez zgody właściciela terenu. Udało się je zlikwidować, chociaż łatwo nie było.

- Wykonaliśmy kilkanaście telefonów w sprawie odpadów przy markecie. Część rzeczy zniknęła, co potwierdza, że przyjechała firma, która postawiła kontener i prawdopodobnie zabrała ubrania. Przez jakiś czas tutaj był spokój, a następnie już lawinowo góra odpadów zaczęła narastać - wyjaśnił Dominik Gorynia.

Z miasta zniknęło około 20 pojemników na odzież używaną

Akcja straży miejskiej, związana z likwidacją samowolnie ustawianych kontenerów na odzież używaną, zaczęła się pod koniec kwietnia. Wówczas działania skierowano na uprzątnięcie terenu sąsiadującego z parkingiem przy markecie Biedronka, przy ul. Poznańskiej.

- Podczas działań nie trzeba było wydawać pieniędzy na utylizację, segregację czy pozostawienie rzeczy w PSZOK-u. Nawet jeszcze na niektórych działaniach miasto zarobiło - zapewnia Dominik Gorynia.

Kontenery na odzież używaną, przewieziono do ZGKiM w Gostyniu, gdzie czekają na właściciela. W ciągu kilkunastu miesięcy z miasta usunięto około 20 tego rodzaju pojemników na odpady. Większość z nich została odebrana przez konkretną firmę, ale kilka pozostało.

Podrzucanie odpadów, zaśmiecanie terenu jest niezgodne z prawem. Straż miejska zapowiada mandaty

Za naruszenia związane z nieodpowiednim gospodarowaniem odpadami, policja może wystawić mandat, powołując się kodeks wykroczeń (KW). Za zaśmiecanie miejsc publicznych można otrzymać grzywnę nie niższą niż 500 zł (Art. 145 § 1), z możliwością nałożenia obowiązku przywrócenia stanu poprzedniego. Kary grzywny za wyrzucanie śmieci na grunty prywatne (Art. 154 § 2 KW) wynoszą do 1000 zł. Można otrzymać też naganę. Natomiast przy poważniejszych naruszeniach, kiedy nielegalnie wyrzucane odpady zagrażają życiu, zdrowiu lub powodują skażenie środowiska, stosuje się surowsze przepisy Kodeksu Karnego (art. 183 KK), przewidujące karę pozbawienia wolności.  Mieszkańcy, którym obca jest segregacja na terenie własnej posesji powinni uważać. Teren w sąsiedztwie Dino jest monitorowany, podobnie jak inne rejony miasta. 

- Osoby, które zdecydują się zostawić tutaj odpady, jakiekolwiek, powinny liczyć się z konsekwencjami prawnymi. Przy przeglądaniu nagrań z kamery jesteśmy w stanie ustalić osobę, która podrzuci śmieci. Właściciel przez swojego pełnomocnika będzie mogł założyć sprawę w sądzie z powództwa cywilnego. Dodatkowo, jako straż miejska, też będziemy interweniować - ostrzega komendant. 

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo