Słoneczna pogoda towarzyszyła wiernym z gostyńskich i okolicznych parafii, a także przyjezdnym, którzy 1 listopada, po południu pojawili się na cmentarzu parafialnym, przy grobach swoich bliskich z rodziny, przy mogiłach rodziców, krewnych, znajomych by okazać im pamięć i modlić się za nich, na uroczystej mszy świętej. Do dziś nieznana jest data powstania cmentarza parafialnego. Spór dotyczy
roku 1905, a 1915. Jednak, jak mówi proboszcz parafii pw. św. Małgorzaty i zarządca nekropolii, możemy być pewni, że mieszkańcy Gostynia mają swoje miejsce pochówku od ponad 100 lat. W I półroczu 2026 r. spoczęło tam 112 osób.
Wszystkich Świętych to jedno z najstarszych świąt w Kościele katolickim, radosne święto, kiedy wspomina się chrześcijan, którzy po śmierci osiągnęli zbawienie, zarówno tych znanych jak i anonimowych. Przypomina też, że każdy chrześcijanin ma powołanie do świętości.
Nabożeństwo na gostyńskim cmentarzu rozpoczęło się procesją duchownych i poświęceniem grobów zmarłych.
Następnie kapłani z trzech gostyńskich parafii, a także księża filipini zgromadzili się przed ołtarzem polowym, przy pomniku Bohaterów Ziemi Gostyńskiej, by koncelebrować mszę świętą. Podczas liturgii został odczytany fragment Ewangelii świętego Mateusza, ukazujący Jezusa, który zasiadał na szczycie góry i nauczał lud. Mówił wówczas o błogosławieństwach.
(...) Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe o was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie.
Kazanie do zebranych na cmentarzu wygłosił ks. Stanisław Gawlicki COr. Były to rozważania na podstawie nauk, jakie przekazywał św. Jan Paweł II. Rozpoczynając rozważania, ksiądz opowiedział w Gostyniu o bardzo ważnej chwili z ostatniego dnia, podczas drugiej pielgrzymki papieża Polaka do ojczyzny. W 1983 roku, w ciągu 7 dni odwiedził kilka miast, między innymi Warszawę. W stolicy nieoficjalnie zatrzymał się, by odwiedzić grób śp. ks. Jerzego Popiełuszki na warszawskim Żoliborzu i pomodlić się: jak małe dziecko ukląkł, potem rzucił się na płytę grobu i w takim stanie jakiś czas leżał i się modlił, co doskonale oddaje osobisty i duchowy stosunek papieża do kapłana-męczennika.
- Jeden z dziennikarzy napisał, że była to ostatnia rozmowa Ojca Świętego z księdzem Jerzym - powiedział kapłan z Kongregacji Oratorium św. Filipa Neri. - I tamten dziennikarz pisał, że z pewnością, gdy Ojciec Święty leżał na tym grobie, to wołał: "Księże Jerzy, Jurku drogi, ile ty wycierpiałeś. Księże Jerzy, Jurku drogi, módl się za nami, módl się za ojczyznę, aby sprawa, za którą zginąłeś, nie umarła". Dziennikarz pisał dalej, że gdy Ojciec Święty w takim stanie leżał, trwał, to z pewnością z drugiej strony słyszał: "Ukochany Ojcze Święty, cierpiałem wiele, ale dzisiaj, kiedy jestem u Boga, modlę się za wami, aby sprawa, za którą zginąłem, nie umarła".
Ks. Gawlicki opisując ten moment z pielgrzymki Karola Wojtyły, przekazał wiernym, że grób nad którym się pochylają, powinien stać się miejscem szczególnego spotkania ze wspominanymi w tym momencie bliskimi osobami, za którymi tęsknią. Cmentarz powinien także być miejscem zadumy i modlitwy.
Trzy bardzo trudne spotkania na cmentarzu
Kapłan, podczas kazania, wskazał wiernym trzy ważne miejsca do odwiedzenia, przy których "rozmowy" mogą być bardzo trudne: z rodzicami, z ludźmi, którzy zginęli za ojczyznę. I ostatnie - przy grobie dzieci nienarodzonych.
- Stając na tym szczególnym miejscu, zatrzymując się przy grobach naszych drogich zmarłych, zechciejmy odbyć takie trzy stacje, trzy spotkania. Najpierw zatrzymajmy się przy grobie rodziców czy przodków szeroko pojętych. Myślę, że z czystej sprawiedliwości, drodzy, by trzeba było wyszeptać: "Mamo, ojcze, dziękuję za to, że przekazaliście mi życie. Dziękuję za to, że przekazaliście mi wiarę. Dziękuję za te wszystkie wartości dobre i piękne, które zaszczepiliście w moim sercu" - mówił ks. Gawlicki. - Ale gdybyśmy się na takie spotkanie zdobyli, to pewnie z drugiej strony padłoby pytanie: Ja ci, drogie dziecko, przekazałem wiarę, ale jaka ona jest? Czy ty jeszcze w ogóle wierzysz? Ja ci, dziecko, przekazałem życie, ale jakie ono jest? - dodał.
Nawiązując do słów Jana Pawła II, ksiądz wyznał, co czuje, kiedy zatrzymuje się przy grobie swojej mamy. Sam odchodzi od grobu zawsze zawstydzony.
- Bo z pewnością by chciała bym był lepszym księdzem niż jestem. Jan Paweł II mówił, żeby się ludzie opamiętali, najpierw muszą się zawstydzić. Żeby ludzie zaczęli, papież mówił, normalnie, pięknie myśleć, najpierw muszą się zawstydzić - powiedział ks. Gawlicki.
"Zatrzymajmy się przy grobie ludzi, którzy zginęli za ojczyznę. Jan Paweł II mawiał często, że nasza ojczyzna jest matką szczególną, ponieważ wiele wycierpiała i nadal cierpi"
Zatrzymując się przy grobie bohaterów, którzy zginęli za ojczyznę, według kapłana, z czystej sprawiedliwości trzeba by wyszeptać: Dziękujemy za ofiarę waszego życia.
- Ale gdybyśmy, drodzy, na takie spotkanie się zdobyli, usłyszelibyśmy z drugiej strony, myśmy zginęli za Boga, honor i ojczyznę, bo oni zginęli, kochani, Szli do walki, mając hasło: Bóg, honor i ojczyzna. Bo tam, gdzie jest Bóg, tam jest fundament wartości. Bo tam, gdzie jest Bóg, drodzy, tam są nieusuwalne, trwałe fundamenty, a więc tam jest honor - przekazywał ksiądz filipin.
"I po trzecie, drodzy, zatrzymajmy się przy grobie, którego nie ma"
Według księdza, bardzo poważne i niełatwe w dzisiejszych czasach rozważania, mogą nastąpić przy grobach dzieci nienarodzonych.
W demokracji można przegłosować wszystko. Od momentu poczęcia Bóg daje duszę, a więc te dzieci żyją i my je kiedyś spotkamy. Jeżeli wierzę w świętych obcowanie, jeżeli wierzę, że jest między nami łączność duchowa, to myślę, że przy tym grobie, gdybyśmy się zdobyli na takie spotkanie, to wszyscy powinniśmy się mocno zawstydzić. (...) Ale znowu, drodzy, nie przychodzimy tutaj, żeby się wstydzić. Przychodzimy jako ludzie, którzy mają nadzieję i szukają nadziei. A żeby się ludzie opamiętali, papież mówił, najpierw muszą się zawstydzić - powiedział kapłan.
Komentarze (0)