Reklama

Wóz dla OSP Zalesie przez układy? Układziki?

Opublikowano: czw, 28 lis 2019 10:01
Autor:

Wóz dla OSP Zalesie przez układy? Układziki? - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości

Ostatnia sesja Rady Miejskiej w Borku miała nietypowy przebieg. Chociaż nie była nadzwyczajną, została zwołana w specjalnym celu - radnym przedstawiono projekt uchwały o zmianach w budżecie na 2019 r., w którym ujęto środki na zakup wozu strażackiego dla OSP w Zalesiu. Rajcy mieli 30-40 minut od rozpoczęcia sesji na podjęcie decyzji, gdyż jeszcze przed godz. 17.00 należało wpłacić wadium.

- Przetarg na samochód jest 29 listopada. Determinują nas terminy. Dlatego zwołaliśmy sesję. Jeśli rada miejska podejmie decyzję o zakupie samochodu, dziś najpóźniej do godz. 16.45 muszą przelać wadium, bo nie zmieścimy się w terminach. A jutro rano powinniśmy złożyć ofertę - wyjaśniał burmistrz Marek Rożek na wspólnym posiedzeniu komisji stałych rady miejskiej, które odbyło się tuż przed posiedzeniem rady. Zaproszono na nie Tomasza Banaszaka, komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Gostyniu oraz Mieczysława Dębowiaka, prezesa zarządu miejsko-gminnego OSP w Borku Wlkp. Obecnym przypomniano, że na początku 2019 r. wnioski o zakup nowego wozu strażackiego na ręce prezesa zarządu miejsko-gminnego OSP w Borku Wlkp. złożyły dwie jednostki - OSP Zalesie i OSP Jeżewo. Ze sprawą zwrócono się do burmistrza Borku Wlkp.

- Oświadczyłem, że w tym roku jestem w stanie zabezpieczyć konkretną kwotę, o przyszłym roku nawet nie mówiłem, bo nie jestem w stanie przewidzieć, co będzie. Jednostka w Zalesiu sama poszukała samochodu mniej więcej o wartości zabezpieczonej kwoty - wyjaśnił burmistrz dziennikarce gostynska.pl. Decyzję w kwestii zakupu wozu strażackiego miał podejmować zarząd OSP. Uznano, że wóz jest potrzebny, dlatego zwrócono się do rady miejskiej o zgodę na przekazanie zabezpieczonych w budżecie środków na zakup samochodu.

Radny grzmiał na komisjach

Wydawało się, że wtorkowe posiedzenie komisji przebiegnie szybko, czas naglił. Na sesji wystarczyło zmienić porządek obrad, aby zająć się uchwałą budżetową jako pierwszą, ale szyki pokrzyżował radny Michał Dopierała. Przemawiał dwa razy - podczas komisji i w czasie dyskusji na sesji. Kilka razy poniosły go nerwy, musiał uspokajać go przewodniczący rady.

- Czym kierowano się, żeby OSP Zalesie było tym wybrańcem losu, żeby akurat tam trafił samochód? Jeszce niedawno tamci strażacy-ochotnicy nie mieli nawet swojej siedziby. Czy to nie przez układy? Układziki? - pytał rajca w specjalnie przygotowanym wystąpieniu.

Wypominał druhom z Zalesia, że nie biorą udziału w akcjach strażackich na terenie gminy Borek. - Gdzie była OSP Zalesie, kiedy były wichury - w 2017 i 2018 roku? Raptem jest 2019 rok i Zalesie wyskakuje z wozem. Ale z tym autem nie włączycie się do krajowego systemu - mówił rajca. Przyznał, że wie, iż do zadań gminnego samorządu należy dbanie o drogi, o estetykę gminy o inne zadania, a także o straż. - Ale gdzieś jest granica - mówił M. Dopierała do pozostałych członków rady miejskiej. Stwierdził, że na terenie tak małej gminy, jak Borek wystarczą dwie dobrze wyposażone jednostki OSP w Karolewie i Borku, które należą do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Przypomniał, że z budżetu gminy Borek (która niedawno wyszła z kłopotów finansowych) na utrzymanie ochotniczej straży pożarnej z budżetu przeznacza się rocznie 168 000 zł, oprócz tego ok. 16 000 zł na rożne imprezy okolicznościowe. - Nie liczę tego, że trzeba będzie opłacać strażaków i ubezpieczenie - w tej kwoce, którą przeznaczamy na OSP - mówił radny Dopierała.

Jak przebiegało głosowanie gminnego zarządu OSP?

Chciał znać opinię zarządu miejsko-gminnego OSP w Borku, także w kwestii „celowości zakupu tego auta”. Wóz strażacki, o który stara się jednostka w Zalesiu zarejestrowany został w grudniu 1993 r. - Czy wszyscy członkowie zarządu byli obecni i podjęli taką decyzję? Co na to komisja rewizyjna? - dopytywał radny.

Od Mieczysława Dębowiaka dowiedział się, że wszyscy członkowie zarządu poparli decyzję, że wóz ciężki, z beczką o pojemności 5 tys. litrów, ma zostać przekazany do Zalesia.

- Mieliśmy pewne wątpliwości co do wieku, były różne spojrzenia, ale ostatecznie poparliśmy ich inicjatywę. Uznaliśmy, że skoro sami podjęli inicjatywę, trzeba jednostce z Zalesia tylko pomóc. Łącznie z prezesem OSP Jeżewo - wszyscy byli zgodni i taki jest mój wniosek do szanownej rady. Jest potrzeba takiego auta. Następnie będziemy myśleć o Jeżewie - powiedział Mieczysław Dębowiak. - W styczniu mówiliśmy o większych samochodach, za dużo większe pieniądze - dodał.

Komendant na „tak”

Druhowie z Zalesia obecnie mają małego forda, z beczką, w której zmieści się 200 litrów wody. Kiedy w Gostyniu, w czerwcu, wybuchł ogromny pożar i paliło się ok. 170 ha zboża na pniu, wszystkie jednostki zostały zadysponowane do akcji gaszenia. - Zalesie przyjechało - ich sprawność gaśnicza była zerowa. Beczka 200 litrów nie nadaje się na pożar zboża. To pokazuje, jaka jest potrzeba, aby w naszym wyposażeniu były samochody ciężkie. A w nomenklaturze pożarniczej rozumnie się taki, który posiada co najmniej 5 tysięcy litrów wody - wyjaśniał komendant Tomasz Banaszak.

Mimo tych opinii rajca Dopierała upierał się, że w Zalesiu samochód będzie tylko stał, bo „stare dziadki nie będą jeździć autem”. - Na pożar pojadą młodzi ludzie Ale oni pracują - w Śremie, Gostyniu, poza gminą czy powiatem. Nikt nie jest w stanie dojechać - przekonywał radny. Uważał, że w Jeżewie młodzi ludzie czekają na samochód. U nich taki wóz bardziej jest potrzebny, należałoby tam zmienić samochód. Wioski: Wycisłowo, Koszkowo, Jawory są bez jednostek OSP. Najbliższą jednostką, która może zadbać o ich bezpieczeństwo i mogłaby tam szybko dojechać jest straż w Jeżewie. Trzeba zwrócić uwagę na ochronę pól, które bezpośrednio przylegają do ścian lasu w 4 miejscowościach. Bardziej zasadne byłoby wyposażyć tę jednostkę w wóz - przekonywał M. Dopierała.

Komendant KP PSP w Gostyniu poinformował, że podczas kursów podstawowych dla OSP, organizowanych przez komendę powiatową, które - oprócz zdolności, stanu zdrowia, umundurowania, wyposażenia - dają możliwość udziału w działaniach ratowniczo-gaśniczych, młodych ludzi jest coraz więcej, coraz więcej członków OSP je kończy.

- Jeśli chodzi o OSP Zalesie jest kilkunastu ratowników, którzy są w sanie podjąć działania ratowniczo-gaśnicze. Oni mieszkają na miejscu, mają gospodarstwa. Ale za kilkanaście lat może się to odwrócić. Jest tak w Kosowie - członkowie OSP są mieszkańcami Siemowa - argumentował Tomasz Banaszak.

Na sesji radni podjęli uchwałę w sprawie zmian w budżecie, z przeznaczeniem 50 tys. zł na zakup wozu strażackiego dla OPS w Zalesiu. Za podjęciem zagłosowało 7 rajców, 1 był przeciwko, a 6 osób wstrzymało się od głosowania. Tuż po głosowaniu urzędnicy wpłacili wymagane wadium. Czy gmina Borek wygra przetarg na cięzki wóz strażacki okaże się w piątek.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE