reklama

Spotkania Poniedziałkowe. Bohaterki codzienności, mamy nieuleczalnie chorych dzieci, tutaj znajdują wytchnienie

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Spotkania Poniedziałkowe. Bohaterki codzienności, mamy nieuleczalnie chorych dzieci, tutaj znajdują wytchnienie - Zdjęcie główne
Autor: Agata Fajczyk

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościTort i kawa, sesja fotograficzna i przejmująca wystawa. Rozmowy. Tak trzecią rocznicę działalności świętował Klub Mam dla Dzieci z Niepełnosprawnością. Kobiety spotykają się co miesiąc w bibliotece miejskiej w Gostyniu, a gościny udziela Izabela Mehr, kierownik oddziału dla dzieci i młodzieży.
reklama
Spotykają się w bibliotece publicznej w Gostyniu, w atmosferze zrozumienia i wzajemnego wsparcia, tworzą przestrzeń wypełnioną empatią, uważnością i autentycznością. Dzielą się swoimi historiami pełnymi wzruszeń, ale i codziennych wyzwań.
- Jesteśmy grupą Mam, które stworzyły przestrzeń wsparcia i zrozumienia. Rodzicu, jeśli chcesz porozmawiać, wymienić się swoimi doświadczeniem, serdecznie zapraszamy na comiesięczne spotkania - zachęcają do udzialu w spotkaniach na fanpage'u.
Jak najbardziej zasługują na słowo Mama przez duże "M". Co Mamy nieuleczalnie chorych dzieci czują każdego poranka? Czasem smutek, a czasem wściekłość, bezradność, frustrację. Czują też nadzieję, radość dnia codziennego. Walczą. 
reklama
 

Można się wypłakać

Czy można powiedzieć, że klub mam dzieci z niepełnosprawnością powstał spontanicznie? I tak i nie. Myśl o stworzeniu grupy kobiet, które mają podobne doświadczenia i wiedzą, że codzienność z małym człowiekiem, żyjącym w swoim świecie, z którym często nie sposób się porozumieć, nie jest łatwa, kiełkowała w niejednej głowie.
 
Kobiety zgodnie mówią, że klub powstał dzięki Monice Wolniewicz, mamie Adasia - chorującego na Zespół Downa, u którego niedawno wykryto ostrą białaczkę limfoblastyczną.
reklama
 
- Czułam potrzebę stworzenia miejsca wsparcia, gdzie mogą zawitać rodzice dzieci z niepełnosprawnością, które się zrozumieją, wymienią doświadczeniami. Gdzie będzie można się wypłakać, wyżalić, poradzić - przyznaje Monika Wolniewicz.
 
Z pomysłem odkryła się podczas spotkania z Anną Wenderską - pedagogiem specjalnym i terapeutką, pracującą w zespole wczesnego wspomagania rozwoju w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Gostyniu. Pani Ania jest terapeutką Adasia. Dzięki cotygodniowym spotkaniom terapeutycznym pomiędzy terapeutą i mamą nawiązała się osobista relacja.
 
- Monika przyszła z propozycją, żeby zorganizować spotkanie mam dzieci z niepełnosprawnością, pomyślałam sobie, że ktoś czyta w moich myślach. Ruszyłyśmy z informacjami o spotkaniach, z dużą obawą, co to będzie, czy znajdziemy grupę docelową, która będzie chciała dawać coś od siebie - opowiada Anna Wenderska.
reklama
 
Na pierwszych spotkaniach pojawiło się kilka osób, większość przyszła z ciekawości. Po 3 latach można powiedzieć, że raz w miesiącu (w poniedziałki) spotyka się kilkunastoosobowa grupa mam (około 12), będących stałymi bywalczyniami grupy.
- Mierzymy dalej, nie chcemy, żeby za rok to się skończyło, tylko trwało, bo dzieci rosną. To już nie są trzylatki, czy tam dwulatki, jak Adaś - przyznają Anna i Monika.
Spotkania Poniedziałkowe w przytulnej sali w bibliotece klubowiczki określają jako miejsce, gdzie można być sobą bez ocen, bez pośpiechu. Kolejne zaplanowano na 4 maja, o godzinie 10.00, w bibliotece miejskiej (Oddział dla Dzieci i Młodzieży, ul. Wrocławska 257, Gostyń) gdzie znalazły przestrzeń. Liderki klubu czekają na zainteresowanych, którzy chcą podzielić się swoim doświadczeniem, porozmawiać i po prostu pobyć razem w życzliwej atmosferze. 
reklama
 

Poznały się całe rodziny

Marzą o większym gronie mam, ale bardziej o tym, żeby inni rodzice dowiedzieli się, że w gostyńskiej bibliotece można znaleźć wsparcie.
- Jedna mama przyszła tylko po informacje, czy wiemy coś na temat neurologa, do jakiego specjalisty można się udać. I to było super, bo poczułyśmy, że klub jest potrzebny - mówi Anna.
Stałe uczestniczki spotkań twierdzą, że klub zakorzenił się bardzo dobrze, wśród członków jest korelacja, zintegrowali się. Po kilku latach działalności znają się już nie tylko mamy, ale też całe rodziny.
 
- Nie mamy tylko spotkań poniedziałkowych, ale zaczęłyśmy działać dalej, bo organizujemy mikołajki i letnie pikniki - opowiadają mamy. - Tworzymy małą grupę dziewczyn, które uczęszczają na zajęcia fitnessu, więc działamy również poza biblioteką. Mamy grupę na messengerze i stronę na facebooku - informują.
 
Na spotkania w większości przychodzą mamy dzieci ze spektrum autyzmu, chorujących na Zespół Downa, z genetycznymi obciążeniami i rzadszymi chorobami, jak Hania Waleczna z Zespołem Angelmana. Jest też mama Krzysia, który jest osobą niewidomą.
 
- Mam dwóch synów, młodszy jest niepełnosprawny. Dla mnie to jest codzienność. Dzisiaj chyba inaczej już nie potrafiłabym żyć. Tak, jak dla rodziców, którzy mają zdrowe dzieci codziennością jest to, że one chodzą do przedszkola, dla nas codziennością są terapie, wizyty kontrolne u specjalistów. Ale w bibliotece na moment życie się nam zatrzymuje. Wymieniamy się doświadczeniami - mówi Anna.

Pogoda ducha i siła woli

Iza Mehr, kierowniczka oddziału w bibliotece, która co miesiąc obserwuje mamy, zauważa, że pogoda ducha to ich stała i mocna cecha charakteru. Do tego dochodzi ogromna siła woli, cierpliwość, spokój i radość.
 
- Prowadzimy działania dla mam, dążąc do tego, żeby spotkania nie odbywały się w klimacie trudności, z którymi spotykają się rodzice dzieci z niepełnosprawnością, ale żeby zaoferować mamom chwilę wytchnienia, czas dla siebie - wyjaśnia Anna Wenderska.
Tak było z okazji Dnia Kobiet, kiedy mamy zorganizowały dla siebie sesję fotograficzną, będącą zwieńczeniem myśli „znajdź czas dla siebie”. Pomysł powstał z potrzeby docenienia ich siły, zaangażowania i niezwykłej wrażliwości. Każda z Mam mogła na chwilę zatrzymać się i skierować uwagę na siebie. Stanąć przed obiektywem nie jako opiekunka, organizatorka codzienności czy strażniczka spraw ważnych, ale jako kobieta.
 
Kiedy Magdalena Karolczak ze studia „Zatrzymując w kadrze” robiła zdjęcia, poczuły się ważne. Niektóre musiały wyjść poza swoją strefę komfortu, żeby się pokazać.
 
- Sama jestem mamą trójki dzieci i nie raz narzekam, ale jak opowiadałyście o zmaganiach z trudnościami, o wizytach u lekarza, o badaniach pomyślałam: „Kurczę, moje dzieci są zdrowe, a ja czasem narzekam”. A wy nic, ani razu. Chciało mi się płakać. I nawet się cieszyłam, że mam aparat, bo mogłam się za nim schować - Magda, fotograf,  mówi o swoich wrażeniach z sesji.
 
Sesja została zorganizowana w kwiaciarni „Zapędy”. Na zapleczu zorganizowano kącik z kawą, był to również miejsce na pogaduchy. Mamy do dziś wspominają przyjazną, pełną emocji atmosferę. Na pewno pozowanie do zdjęć i wspaniałe efekty sesji dodały klubowiczkom pewności siebie, dowartościowały je.
 
- „Kobieta. Mama. Bohaterka codzienności” - to hasło wystawy fotograficznej, którą można oglądać w holu biblioteki publicznej. Powstała z myślą o niezwykłych kobietach - Mamach Dzieci z Niepełnosprawnościami, uczestniczkach Poniedziałkowych Spotkań - czytamy w opisie wystawy.
 
Czego jeszcze można się dowiedzieć o spotkaniach? Kobiety wypełniają tam przestrzeń rozmową, śmiechem, dobrym słowem, a czasem także ciszą i łzą, która nie potrzebuje komentarza.
 
A sesja zdjęciowa? To był dla nich moment zatrzymania, oddechu i bycia w centrum uwagi, co często jest dla wielu z nich rzadkim luksusem. Dodała kobietom pewności siebie, dowartościowała.
 
Warto obejrzeć zdjęcia w holu, w godzinach pracy biblioteki publicznej w Gostyniu.
 

 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo