W piątkowe popołudnie, około godziny 14.00 w Pogorzeli doszło do wypadku przy pracy. Na placu budowy gminnego żłobka młody mężczyzna spadł z drabiny. Wykonywał końcowe prace w związku przy instalacji elektrycznej w budynku żłobka. To nowy obiekt, budowany od podstaw. Trwają prace wykończeniowe, właściwie są na ostatniej prostej. Za kilka tygodni ma nastąpić odbiór inwestycji, następnie uroczyste otwarcie.
Na miejscu wypadku pojawiły się służby: straż pożarna (OSP z Pogorzeli oraz JRG Gostyń), zespół ratownictwa medycznego oraz gostyńska policja, jednak na pomoc poszkodowanemu jako pierwsi ruszyli świadkowie wypadku. Mężczyzna od początku był nieprzytomny, doszło do nagłego zatrzymania krążenia, więc przystąpili do reanimacji, następnie zajęli się nim strażacy z jednostki OSP w Pogorzeli, prowadząc kwalifikowaną pierwszą pomoc.
Na miejsce dotarł zespół ratownictwa medycznego z Kobylina.
- Nasi ratownicy przejęli osobę poszkodowaną, wdrożyli zaawansowane zabiegi resuscytacyjne, ponieważ potwierdzono nagłe zatrzymanie krążenia. Po wykonaniu licznych, medycznych czynności ratunkowych, udało się przywrócić czynności życiowe u mężczyzny - przekazuje ratownik Jakub Nelle, rzecznik prasowy ZRM.
Kierownik zespołu ratownictwa medycznego podjął decyzję o zadysponowaniu na miejsce śmigłowca LPR.
- W momencie, kiedy na miejscu pojawił się smigłowiec lotniczego pogotowia ratunkowego, mężczyznę w stanie ciężkim przekazaliśmy ratownikowi 29 Ostrów Wielkopolski. - mówi Jakub Nelle. - Uważam, że świadków należy pochwalić, gdyż natychmiast rozpoczęli zabiegi resuscytacyjne u poszkodowanego. Niezwłocznie powiadomili służby -
Funkcjonariusze z KPP w Gostyniu, prowadzący na miejscu czynności wyjaśniające okoliczności zdarzenia, mają już wstępne ustalenia.
- Z naszych, wstępnych ustaleń wynika, że 27-latek wykonujący prace elektryczne na drabinie, został porażony prądem, w wyniku czego spadł z wysokości. Na miejsce zadysponowano służby ratunkowe, w tym Lotnicze Pogotowie Ratunkowe.
Mężczyzna nieprzytomny, został przetransportowany do szpitala w Ostrowie Wielkopolskim.
- Na miejscu pracują policjanci, którzy wyjaśniają dokładne okoliczności zdarzenia - uzupełnia informacje kom. Monika Curyk.
Zdarzenie uznano za wypadek przy pracy, dlatego też powiadomiono Państwową Inspekcję Pracy.
Komentarze (0)