Takiego wydarzenia, podczas zwykłego, weekendowego spaceru, nie spodziewał się nasz redakcyjny kolega Tomasz Piecuch. W okolicach torów na trasie Piaski – Godurowo znalazł w krzakach rannego jastrzębia. – Wpatrywał się we mnie tymi swoimi żółtymi ślepiami, dlatego wiedziałem, że żyje. Miał zakrwawione pióra na jednym ze skrzydeł. Obawiałem się, że ma je złamane – opowiada. Postanowił zwierzęciu pomóc. Bał się, że jeśli nie podejmie interwencji, jastrząb zdechnie. – Był to duży, piękny ptak o metrowej rozpiętości skrzydeł – wyjaśnia. Zadzwonił do znajomych. Zastanawiał się, kto mógłby mu pomóc? Ostatecznie skontaktował się z sekretarzem gminy Piaski Andrzejem Koniecznym, który wraz z technikiem weterynarii Janem Meisnerowskim dotarli na miejsce. – Nie mogłem tego zwierzaka zostawić. Po kilku godzinach wyczekiwania, pomoc dotarła – opowiada Tomek Piecuch. Po opatrzeniu i zszyciu rany ptaka wypuszczono na wolność.
Czytaj także: Dzika przyroda w muzeum