„Poradnik bezpieczeństwa” to broszura, 52-stronicowa książeczka, z czego okładki przeznaczono na publikacje numerów alarmowych i tzw. dekalogu bezpieczeństwa, natomiast ostatnie strony przeznaczono na tzw. plan na kryzys. Inaczej mówiąc kompendium wiedzy, uzupełnione praktycznymi poradami, które powinno pomóc obywatelom przygotować się na różnorodne zagrożenia: od cyberataków i dezinformacji, przez klęski żywiołowe, aż po sytuacje kryzysowe o charakterze militarnym czy infrastrukturalnym.
Poradnik Bezpieczeństwa został opracowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Rządowe Centrum Bezpieczeństwa we współpracy z licznymi ekspertami oraz instytucjami. Nad jego przygotowaniem - jak zapewniają twórcy - pracowało wielu ekspertów z różnych dziedzin, a wszystkie treści zostały zweryfikowane i ocenione pod kątem rzetelności i praktycznego zastosowania.
Jak wynika z informacji przetargowych MSWiA kwota przeznaczona na druk i dystrybucję Poradnika Bezpieczeństwa to 22,6 mln zł netto (plus VAT) za 16 mln egzemplarzy. Broszura powinna już dotrzeć mniej więcej do 13 mln gospodarstw (80% planu). Oprócz tego na stronach urzędów administracji publicznej oraz na www.gov.pl jest dostępna wersja cyfrowa.
Publikacja zawiera praktyczne wskazówki:
- jak chronić siebie i najbliższych, a nawet domowe zwierzęta
- jak zabezpieczyć dom i otoczenie na wypadek nieprzewidzianych zdarzeń,
- jak działać odpowiedzialnie i wspierać innych w trudnych sytuacjach.
Niech Poradnik Bezpieczeństwa będzie zawsze pod ręką - przeczytamy w liście do obywateli, który można znaleźć w kopercie z broszurą.
Jednak publikacja stała się tematem gorących dyskusji w sieci, zanim wielu adresatów zdążyło zajrzeć do koperty, a tym bardziej zapoznać się z samą broszurą. W mediach społecznościowych poradnik określa się m.in. jako dobry materiał na rozpałkę albo do toalety, pojawiają się zdjęcia przesyłek wyrzucanych do kosza, odkładanych na półkę „na później”, przeznacoznych na rozpałkę albo… demonstracyjnie palonych w kominku. To niepokój? Bunt przeciwko wiedzy o bezpieczeństwie?
Zalecenie akcji jest proste: po zapoznaniu się z poradnikiem, każdy obywatel, w swoim gospodarstwie domowym, powinien opracować swój plan działania, na wypadek sytuacji kryzysowej, jaka może go spotkać, a wydawnicywo ma być wsparciem w obliczu nieprzewidzianych zdarzeń. I wbrew pozorom, wcale nie musi to być wojna. Chodzi przede wszystkim o naturalne kataklizmy: powódź, huragan, pożar lub blackout. A nawet śnieżycę.
W publikacji zawarto podstawowe instrukcje dotyczące udzielania pierwszej pomocy oraz zasady ewakuacji. Zaleca się, żeby plecak ewakuacyjny - samodzielnie przygotowany - miał każdy domownik, nawet dzieci. Lista rzeczy potrzebnych do skompletowania podręcznego plecaka ewakuacyjnego - podrozdział [EWAKUACJA] jest bardzo długa i może być stresująca, chociażby ze względu na cenę i wzbudzać pewne obawy. Ceny za plecak ewakuacyny wynoszą od 350 zł do nawet blisko 4 tys zł. Placaki są do kupienia w specjalistycznych sklepach ze sprzetem survivalowym, ale tez w sieciach dyskontów i i marketach - za ok. 121 zł.
Jednak twórcy poradnika doradzają, by przygotowując się w gospodarstwie domowym do ewentualnej ewakuacji, skorzystać z publikowanej listy, ale zawartość plecaka dopasować do swoich potrzeb. Rafał Wieczorek, specjalista w zakresie survivalu, cytowany przez portal onet.pl pozytywnie ocenia rozdział "Plecak ewakuacyjny", który sugeruje, aby samodzielnie gromadzić najpotrzebniejsze rzeczy.
- Ważne, aby taki zestaw był wcześniej skompletowany. A nie to, żeby wydać mnóstwo pieniędzy na "gotowca" - doradza.
Plecak nie musi być kompletowany tylko z myślą o wojnie. Pamiętne wydarzenie z ostatnich tygodni - wielu kierowców utknęło właśnie z powodu śnieżycy na S7. Rzecznik RCB Piotr Błaszczyk, cytowany w tygodniku „Polityka” uważa, że dobrze byłoby, gdyby plecaki ewakuacyjne - o których mowa w poradniku - kierowcy mieli w swoim samochodzie na wypadek powtórzenia się sytuacji.
Owszem, w broszurze poświęcono miejsce na plan działania w razie wojny, cyberprzestępczości, zagrożeń terrorystycznych czy ataku z powietrza - jednak nie na pierwszych stronach. Poza tym eksperci, analizując Poradnik Bezpieczeństwa podkreślają, że "Atak z powietrza" może przytrafić się także w czasie pokoju — gdy np. możliwość kierowania rojem dronów uzyska jakaś organizacja albo nawet pojedyncza osoba ze złymi zamiarami.
W publikacji zaleca się, żeby w sytuacjach kryzysowych nie zapomnieć o zwierzętach, którymi się opiekujemy. Przypomina się o dokumentacji zdrowotnej, z potwierdzeniem szczepień, zaleca sie przygotowanie zapasu karmy, wody pitnej i leków na kilka dni, a także o zaczipowaniu i z zarejestrowaniu swojego zwierzęcia w ogólnodostępnej bazie.
Chwilę pukazaniu się posta dotyczącego poradnika, na fanpage'u tygodnika Życie Gostynia, pani Małgorzata napisała (...)"zwierzęta gospodarskie ewakuować. Ciekawe gdzie i jak?". Tymczasem twórcy broszury nie nakazują ewakuacji zwierząt, a raczej w pierwszej kolejności podają wskazówki, jak zabezpieczyć je na wypadek sytuacji kryzysowych, takich jak klęski żywiołowe lub przerwy w dostawie wody czy prądu.
- Przygotuj zapas paszy i wody na 14 dni. Zainstaluj zbiorniki na deszczówkę.
- Sprawdź, czy budynki gospodarskie i ogrodzenia są odporne na warunki atmosferyczne. Zgromadź materiały do ich naprawy.
- Oznakuj zwierzęta, np. za pomocą kolczyków. W sytuacji awaryjnej namaluj na zwierzęciu znak farbą
Poinformuj służby ratownicze o pozostawionych zwierzętach.
Przemysław Rembielak, wieloletni strażak, obecnie działający w Stowarzyszeniu Niezależnych Ekspertów Pożarnictwa i prowadzący szkolenia z zakresu obrony cywilnej oraz ochrony ludności, na platformie onet.pl pozytywnie ocenia sugestie umieszczone w podrozdziale "Zwierzęta domowe".
- Gdy obsługiwałem kryzys ukraiński, prowadząc po inwazji Rosjan centrum tranzytowe w Warszawie, okazywało się, że liczba zwierząt, przyjeżdżających z ich opiekunami, była adekwatna to liczby ludzi. W wagonach z Ukrainy jechały psy, koty, ale i króliki, węże oraz pająki - wspomina Przemysław Rembielak, cytowany przez onet.pl.
Z wypowiedzi wynika, że jeśli w domu traktujemy pupili jak członków rodziny, to kiedy sami przygotowujemy się do kryzysu, powinniśmy pomyśleć także o odpowiednim zabezpieczenie ich transportu oraz dokumentacji medycznej.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.